Związek Zawodowy Górników w Polsce

Polskiej Grupy Górniczej KWK "MARCEL"

Ty sam decydujesz...

--Artykuły--

Żelazny Szlak Rowerowy to droga rowerowa, która powstała na trasie dawnej linii kolejowej prowadzącej z Godowa przez Jastrzębie-Zdrój do Zebrzydowic.

18 maja br. odbył się III Rajd Rowerowy, organizowany przez ZZG w Polsce PGG KWK ,,Marcel”.

Start i metę mieliśmy usytuowaną w Godowie – ,,Przystanek pod Lipami”.

Tego dnia mieliśmy do pokonania ok. 30 km.

Trasa wiodła Żelaznym Szlakiem przez Moszczenica, Ruptawa, Marklowice Górne, gdzie szlak przechodzi przez czeską granice i dalej przedmieściami Karviny, Petrovice, Zawady i do przejścia w Gołkowicach i do mety w Godowie.

Żelazny Szlak Rowerowy to droga rowerowa ok. 15 km, która powstała na trasie dawnej linii kolejowej prowadzącej z Godowa przez Jastrzębie-Zdrój do Zebrzydowic.

Cała pętla szlaku wynosi 54 kilometrów, która jest poprowadzona na pograniczu polsko-czeskim i po tej stronie nazywa się Zelezna cyklotrasa.

W rajdzie uczestniczyło 75 osób z czego 25 osób, to były dzieci. Tego dnia pogoda nam dopisała i wszyscy szczęśliwie pokonali trasę.

Na mecie dla każdego uczestnika przygotowany został ciepły posiłek i napoje oraz dla dzieci lody.

Na pamiątkę rajdu każdy uczestnik dostał pamiątkową odznakę i saszetkę nerka.

Podczas rajdu zostały przeprowadzone konkursy dla najmłodszych: rzut dętką, toczenie koła i jazda slalomem na rowerku. Zwycięzcy, jak i pozostali uczestnicy konkursów zostali obdarowani nagrodami rzeczowymi i słodyczami. 

Nie małym zainteresowaniem cieszył się konkurs rzutu oponą rowerową wśród dorosłych, gdzie startowały panie i panowie.

Organizator wyróżnił pamiątkowymi statuetkami, najmłodszych uczestników Rajdu, którymi byli Staś i Tosia oraz najbardziej doświadczonych uczestników Rajdu, którymi byli Edyta i Adam.

Osobom, które pomagały w organizacji Rajdu Rowerowego serdecznie dziękuję i zapraszamy za rok.

Krzysztof Wojciechowski

Przewodniczący

ZZG w Polsce PGG KWK Marcel

Tegoroczne święta Wielkiej Nocy nasi członkowie spędzili w Kościelisku, pensjonat ,,Willa Tatry” i nad morzem w Jarosławcu w hotelu ,,Resort Spa Holiday Home”. Na Święta Wielkanocne do Kościeliska wyjechało 59 osób a do Jarosławca 85 osób.
Program pobytu w górach i nad morzem był zbliżony, w ramach których jest czas na zadumę, modlitwę, zabawę i pełny relaks. Dla dzieci przygotowane było malowanie pisanek, gdzie liczył się pomysł i wyobraźnia oraz pomoc rodziców. Prace dzieci mogły, zabrać na pamiątkę. W Wielką Sobotę, przygotowane przez gospodarzy obiektów, kosze pełne dobroci zanieśliśmy do pobliskich kościołów, gdzie nasze potrawy zostały poświęcone. Następnego dnia w niedzielę, jak obyczaj każe, zawitały one na nasze świąteczne stoły podczas śniadania. W sobotę wieczorem grupa w Kościelisku spotkała się na stołówce z miejscowym gawędziarzem, który przybliżył nam góralskie tradycje, dowcipy i obyczaje. Odbyła się degustacja oscypków jak i nalewek góralskich, zwanych przepalankami.
W niedzielę po kolacji, radując się ze zmartwychwstania pańskiego i przepięknej w tym roku pogody wyszliśmy na parkiet, gdzie przygrywał nam DJ.

Podczas pobytu w Kościelisku uczestnicy mieli możliwość odbyć spacer do doliny Chochołowskiej, w której można było podziwiać panoramę Tatr, jak i pięknie rozkwitnięte krokusy.
Skorzystaliśmy również z pobytu na Termach w Chochołowie.

W programie wyjazdu nad morze, znalazło się zwiedzanie Torunia z przewodnikami jak i wolny czas na jarmark wielkanocny. Podczas pobytu w Jarosławcu, odbyła się wycieczka do Ustki, gdzie uczestnicy zwiedzili bunkry Bluchera oraz wycieczka do Darłówka.

Odbyły się konkursy rysunkowe, gdzie dzieci przenosiły na papier swe wrażenia ze świąt i swego pobytu w górach i nad morzem. Wszystkie prace zostały wyróżnione, a co za tym idzie otrzymały nagrody i słodycze.

Krzysztof Wojciechowski

Przewodniczący

ZZG w Polsce PGG KWK Marcel

„Marcel to My”

Tę piosenkę najczęściej śpiewali 9 grudnia br. w lokalu „Jordaszka” w Wodzisławiu Śl. – uczestnicy XXXI Karczmy Piwnej.

A wszystko tego wieczora toczyło się w męskim gronie, którzy na czas trwania karczmy – gwarkami, a nie inaczej zwani będą. Na karczmie w blasku karbidowych lamp, podsumowano po górniczemu mijający rok.

Ze szczególną starannością przygotowany został ceremoniał wręczenia związkowych wyróżnień, co zawsze znacząco podnosi rangę karczmy.

A wszystko odbywało się przy dźwiękach hymnu górniczego, w obecności związkowego pocztu sztandarowego, w poszanowaniu górniczego godła i munduru.

Na stojąco uczczono pamięć po kamratach, którzy odeszli na wieczną szychtę, wznosząc dostojnie  pieśń do św. Barbary – „Barbaro patronką górników naszych bądź…”.

Karczma była jak przed rokiem okazją do zbiorki pieniężnej na rzecz najbardziej potrzebujących. Tym razem kwestowano  na ciężko chorą Igę Musioł, która ma rzadką chorobę genetyczną. W tym dniu zebrano kwotę 3342 zł, którą przekazaną ojcu Igi, Patrykowi Musioł.

W drugiej, frywolnej już nieco, części organizatorzy mogli dać upust swojej fantazji i poczuciu humoru. To akurat nie było trudne, bo scenariusz Karczmy „napisały” same, mające w ostatnim okresie czasu, zabawne wydarzenia i humorystyczne sytuacje z udziałem jej uczestników. Nikt, nawet z gości na te psikusy i figle się jednak nie obrażał, bo wszyscy zgodnie złożyli wcześniej gwareckie przyrzeczenie.

Sala podzielona została na ławy prawą, lewą i gości, które konkurowały w zdobywaniu punktów zapisywanych skrzętnie przez skrybę. Ładu i porządku na karczmie pilnowali zamaskowani „funkcjonariusze” Urzędu Ochrony Karczmy, którzy „dodatkowe uszy Wysokiego, a w sprawach Piwnych Zawsze Nieomylnego  Prezydium stanowili”. To oni  do swej dyspozycji mieli  wiele niekonwencjonalnych kar dla gwarków, których wygląd i zachowanie odbiegało od przyjętych na Karczmie norm.

Niewłaściwie ubrani gwarkowie byli pieczętowani znakiem „niesfornego gwarka”, a przeszkadzający w prowadzeniu Karczmy lądowali w chlewiku lub w pręgierzu. Na wyróżniających się zaś czekały nagrody.

Karczmę tradycyjnie,  jak przed rokiem, odwiedził skarbnik, który przez cały rok wnikliwie przyglądał się poczynaniom gwarków i teraz przybył je humorystycznie podsumować.

Śmiech i gromkie „ale fajnie tukej jest” co chwila rozlegały się w karczmie wypełnionej po brzegi jej uczestnikami.

Konkursy piwne i chrzty wyłoniły kolejnych zwycięzców kuflowych zmagań i imiona nowych chrześniaków.

Na koniec gwareckiego spotkania rozległo się „Czas do domu czas”, a wtedy była okazja, aby stuknąć swój kufel o kufel Wysokiego Prezydium.

Karczma Górnicza” ma dla nas szczególne znaczenie – mówi przewodniczący Krzysztof Wojciechowski, który słowa podziękowania i uznania skierował do wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób pomogli zrealizować ambitne zadanie zorganizowania tak dużego przedsięwzięcia, którego ocenę pozostawiamy gościom i uczestnikom.

 

Szacunek dla górniczej pracy i kultywowanie gwareckich tradycji – to nasza powinność i obowiązek.

 

Krzysztof Wojciechowski

W dniu 5 grudnia br. w MOK Radlin, odbyło się przedstawienie mikołajkowe dla dzieci, członków naszego związku. Przedstawienie pod tytułem: ,,A co z tymi świętami” zaprezentowała grupa artystyczna ,,Przytup”. Na widowni zasiadło prawie 150 najmłodszych z rodzicami i krewnymi. Po przedstawieniu każde dziecko dostało paczkę od Mikołaja i miało możliwość zrobienia sobie zdjęcia z Mikołajem.

Wysoki poziom i bardzo wyrównany przebieg rywalizacji miał miejsce tego dnia podczas zawodów na strzelnicy.

6 października br. na strzelnicy lokowskiej klubu NOT w Radlinie, odbył się już po raz X Turniej Strzelecki z karabinka pneumatycznego o Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”.
Do zawodów zgłosiło się 24 zawodników w tym trzy panie oraz dwóch chłopców. Po zapoznaniu uczestników zawodów z regulaminem turnieju, który przewidywał oddanie w kierunku tarcz po siedem strzałów z których oceniano pięć najlepszych, przystąpiono do rywalizacji.
Strzelano ze sportowego karabinka pneumatycznego do tarcz ustawionych w odległości 10 metrów, bez podpórki.
Nad bezpieczeństwem uczestników czuwał kol. A. Mucha, który był sędzią zawodów a wyniki notował kolega Szymon Markiewka. Tytułu sprzed roku bronił Szymon Markiewka, który był w gronie faworytów w tym turnieju.
Faworyt turnieju nie zawiódł i po raz piąty z rzędu wygrał turniej strzelecki, pokazując swoją dominację na strzelnicy. Ustrzelone trzy dziesiątki i dwie dziewiątki, dały wynik 48 pkt. i pierwsze miejsce w turnieju. Drugie miejsce zajął, debiutant w zawodach Dariusz Czogała, zdobywca 47 pkt. a trzecie miejsce wywalczył Tomasz Bała, który ,,wystrzelał” 46 pkt. Gratulacje należą się paniom oraz chłopcom,którzy dzielnie walczyli na strzelnicy.
Osiągniętych wyników gratulował zwycięzcom przewodniczący Krzysztof Wojciechowski i wiceprzewodniczący Leszek Cieciera którzy wręczyli puchary, dyplomy oraz nagrody rzeczowe. A wszystkim uczestnikom turnieju wręczono pamiątkowe medale.

Krzysztof Wojciechowski

16 września br. na łowisku ,,Taaaka Ryba” w Suminie, odbyły się zawody wędkarskie o puchar przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK ,,Marcel”.

W zawodach uczestniczyło ponad 30 wędkarzy, którzy przy słonecznej pogodzie mogli wędkować, poddając się swojej pasji.
W kategorii junior wygrał Igor Krzyżak, drugi był Paweł Czogała a trzeci Dominik Greloch.
W kategorii senior w tym dniu najlepszy okazał się Mateusz Paźdzorko, drugi był Krzysztof Juraszczyk a trzecie miejsce zdobył Piotr Flis.
Mateusz Paźdzorko zdobył również statuetkę za największą złowioną rybę oraz nagrodę specjalną, ufundowaną przez sklep wędkarski ,,Rybka” w Wodzisławiu Śl.
Przewodniczący związku Krzysztof Wojciechowski i wiceprzewodniczący Leszek Cieciera wręczyli zwycięzcom puchary, medale, dyplomy i nagrody rzeczowe.
Także pozostali uczestnicy zawodów zostali nagrodzeni, nagrodami rzeczowymi. W tym dniu żaden uczestnik zawodów nie wyjechał z pustymi rękami.
Na zakończenie zawodów wszyscy uczestnicy otrzymali ciepły poczęstunek.
Gratulacje dla zwycięzców, jak i dla wszystkich uczestników zawodów wędkarskich.
Osobom, które pomagały w organizacji zawodów, dziękuje bardzo za pomoc.
Dziękujemy również za ufundowanie nagrody specjalnej przez sklep wędkarski,, Rybka ” w Wodzisławiu Śl.

Krzysztof Wojciechowski

 

Ideą Złazu Górskiego jest popularyzacjia turystyki górskiej, aktywnego i zdrowego wypoczynku oraz poznanie piękna Bęskidu Śląskiego.

W dniu 2 września odbył się jubileuszowy XXX już Złaz Górski, organizowany przez Radę Krajową ZZG w Polsce. Tegoroczny Złaz rozpoczęliśmy od wyjazdu grupy, kolejką gondolową na Szyndzielnię. Następnie grupa z Marcela, która tego dnia liczyła 165 osób w tym 60 dzieci, udała się w wędrówkę szlakiem w kierunku Klimczoka, a następnie do schroniska pod Klimczokiem. Po odpoczynku w schronisku, udaliśmy się w drogę powrotną do górnej stacji gondolowej na Szyndzielni, omijając Klimczok. W dół zjeżdżaliśmy również kolejką gondolową, którą przejazd był dla najmłodszych miła atrakcją. Następnie autokarami udaliśmy się do centrum Bielska, gdzie na terenach rekreacyjnych firmy ,,Centaurus”, odbywała się część ,,festynowa” Złazu.
Podczas wędrówki szlakami górskimi, pogoda spłatała nam figla, zasłaniając widoki pasm górskich ale po południu już towarzyszyła nam piękna słoneczna pogoda. Organizator przygotował dla uczestników jak zwykle wiele atrakcji. Wśród nich były konkursy sportowe i sprawnościowe dla rodzin. W konkursach sprawnościowych, Marlena Machnik zajęła II miejsce a Nataniel Tercjak I miejsce. Został rozegrany również turniej piłki siatkowej, w którym nasza drużyna zajęła II miejsce.
Najliczniejszą grupą na Złazie była grupa z Tauron Wydobycia, na drugim miejscu uplasowała się nasza drużyna a na trzecim miejscu grupa z Węglokoksu Kraj.
Na miejscu organizator, przygotował dla wszystkich uczestników gorące kiełbaski, pyszny bigos, hamburgery, chleb z ,,fetem” i napoje. Przez cały okres trwania Złazu towarzyszył nam wyśmienity humor, bo zabawa była przednia. Przy muzyce zespołu ,,Ich Troje”, płynącej z głośników, można było zatańczyć i włączyć się do śpiewu. Na koniec Złazu, przewodniczący Dariusz Potyrała oraz wiceprzewodniczący Arkadiusz Siekaniec i Sebastian Czogała, wręczyli nagrody zwycięzcom i uczestnikom XXX Złazu Górskiego. Słowa podziękowania skierowane były też do szefowej Biura Rady Krajowej Bożeny Gawryluk, która z ramienia organizatora nadzorowała przebieg Złazu.
Ja, z tego miejsca, jeszcze raz wszystkim uczestnikom gratuluję ukończenia Złazu. Raz jeszcze wielkie gratulacje dla Marleny i Nataniela. Natomiast drużynie siatkarskiej, dziękuję za godne reprezentowanie naszej organizacji w emocjonującym turnieju piłki nożnej. Wszystkim uczestnikom gratuluję zdobycia pucharu za II miejsce w Złazie!
Dziękując jeszcze raz za udział już dzisiaj zapraszam na kolejny – XXXI Złaz Górski w przeszłym roku.

Krzysztof Wojciechowski

Bieg na takim dystansie jest biegiem w którym najważniejszymi czynnikami są wytrzymałość psychiczna i odporność na ból.


Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich w Lądku Zdrój jest imprezą w której uczestniczą zawodnicy z całej Europy.
Podczas festiwalu są organizowane zawody biegowe na różnych dystansach od 10 km do KBL 110 km, Super Trial 130 km i do najdłuższego dystansu Bieg 7 Szczytów 240 km.
Po niepowodzeniu z tamtego roku, gdzie zakończyłem bieg na 145 km, schodząc z trasy przy schronisku na Pasterce, wróciłem w tym roku na trasę B7S 240 km.
Do biegu podeszłem z pokorą i z nabytym doświadczeniem z tamtego roku. Po ukończeniu tego biegu, nabyłem nowe doświadczenia związane z biegiem w drugą noc nie przespaną. Teraz wiem jak to jest, gdy chce Ci się spać, wszystko cię boli a z drugiej strony trzeba napierać dalej. Próbowałem spać na ławce, jeden raz, drugi raz, przy ognisku na punkcie żywieniowym, w bagażniku auta, które dostosowałem do odbycia drzemki ale to było tylko zamknięcie oczu na chwilkę.
Mogę teraz powiedzieć, że nie tylko wybiegane kilometry na treningach są ważne podczas takich zawodów ale również hart ducha, wytrzymałość psychiczna i upartość w dążeniu do celu!!!
Miałem i tym razem zwątpienie, czy ukończę bieg. Po wybiegnięciu z punktu żywieniowego w Kudowie Zdrój (130 km) i po pokonaniu kilku kilometrów trasy, zaczęły się pojawiać myśli, że nie dam rady. Po dotarciu na Pasterkę (145 km), gdzie czekał na mnie support. Dostałem ogromne wsparcie od Magdy, mojej małżonki. Ciepły makaron, świeża koszulka i skarpetki oraz słowo otuchy i wiary, że dam radę, pomogły.
Nie poddałem się i ruszyłem dalej w trasę !!! Pomyślałem że każdy pokonany kilometr powyżej 150 km, będzie najdłuższym moim biegiem w życiu.
Podczas marszu miałem wiele momentów, że usnę, wspierając się na kijkach. Na trasie drzemkę zawodnicy robili, gdzie popadnie, gdzie cię złamie: na trawie, przystanku autobusowym, ławce.
Co do trasy, pierwszy etap biegu, 130 kilometrowy do Kudowy Zdrój znałem z tamtego roku. Miało nie padać ale masyw Śnieżnika, najwyższego szczytu na naszej trasie biegu, widocznie nie lubi jak jest sucho, więc nam trochę popadało.
Zaliczam kolejne punkty na trasie biegu: Kowadło, Rudawiec, Śnieżnik, Międzygórze, Długopole Zdrój, Spalona, Jagodna, Zieleniec, Duszniki Zdrój i docieram po 21 h i 56 min. do Kudowy Zdrój (130 km). Tutaj swój bieg kończą zawodnicy startujący w Super Trial 130 km a zawodnicy startujący na 240 km, udają się dalej w trasę.
W Kudowie wielu zawodników startujących na najdłuższym dystansie, rezygnuje z dalszego biegu, dostając medal i są klasyfikowani w biegu 130 km.
Następnie udaję się w kierunku Pasterki, gdzie będę miał możliwość odświeżenia się i podjedzenia. Po wejściu na Strzeliniec, mamy możliwość podziwiać drugi zachód słońca podczas trwania tych zawodów. Udaję mi się jeszcze po widnemu, pokonać labirynt i piekiełko. Następną nockę zaczynam od pokonania trudnego technicznie odcinka, Skalne Grzyby, gdzie trzeba było bardzo pilnować oznaczeń i było bardzo dużo skał i korzeni.
W piątek o godz. 20.00 z Kudowy Z. startują zawodnicy na trasę KBL 110 km. Zawodnicy z tego dystansu, mijają nas i dodają otuchy i oczywiście nie pozwalają byśmy nie zasypiali na stojąco. Przebiegam przez Wambierzyce, fajne miasto, bynajmniej w nocy. Następnie trasa wiedzie do Ścinawki Średniej, gdzie jest punkt odżywczy. 170 km pokonane biegiem, w tym momencie było moim najdłuższy biegiem! Na górze Wszystkich Świętych, przy wieży widokowej, kładę się na ławce i zamykam oczy. Nie umiem zasnąć ale przynajmniej oczy odpoczywają.
Kościelec, Słupiec i dalej czerwonym szlakiem sudeckim w kierunku Bardo, gdzie jest punkt odżywczy i przepak. Mam wsparcie Magdy, która dotarła na ten punkt. W tym momencie na zegarku pokazuje 203 kilometr!!! Przebieram się, zjadam coś nie coś, nawadniam i znowu próba uśnięcia na ławce. Nic z tego, ból, który został moim towarzyszem nie pozwala mi na spanie! W Bardo jestem ok 8.00 i już wiedzieliśmy, że oprócz bólu, braku snu, dochodzi nam następny czynnik z którym będziemy musieli się zmagać w tym dniu, a mianowicie słońce i wysoka temperatura, która w tym dniu osiągała ok. 30 stopni. Do mety pozostaje ,,tylko” 35 km ale jakie!!! Na sam początek wspinamy się trasą drogi krzyżowej na Kalwarię, chyba wydeptałem sobie rozgrzeszenie. Następnie wspinaczka na Ostrą Górę, Gajnik, Jelenia Kopa, Grodzisko i w kierunku Ptasznika. Mamy po drodze jeszcze dwa punkty odżywcze, gdzie przy takiej temperaturze powietrza, pochłaniam ogromne ilości płynów. Doskwierają odcinki po prostej drodze i w odkrytym terenie! Dwa ostatnie zbiegi z kierunku Orłowiec i Lutyni, pokonuję biegowo, jakbym dopiero zaczął bieg. Pary dodaje mi fakt że mijam zawodników z mojego dystansu!
Coraz bliżej mety, jeszcze 4 km, po utwardzonej drodze i zaczyna się asfalt.
Coraz więcej ludzi, kibiców, Lądek Zdrój, park zdrojowy i ostanie set metrów, wielkie wzruszenie, chce mi się płakać. Wbiegam w szpaler, prowadzący do mety, przeogromne szczęści, okrzyk zwycięzcy przed wbiegnięciem na metę!!! Tę parę schodów, tuż przed metą, przefruwam.
Czas na mecie 44 h 52 min. 31 s., co daje mi 58 miejsce open na 381 zawodników, 26 m./165 os. w kategorii M 40. Zawodów nie ukończyło 216 biegaczy. Pokonałem 238,73 km, ok. +- 8 300 m wzniesień i spalonych kalorii ok. 18 000.
Pokonałem swoje słabości, trudności, brak snu na trasie i dałem radę!!!
Dziękuje wszystkim za wsparcie na trasie i nie tylko!!!!
Bieg 7 Szczytów 240 km jest mój !!!!