Odwiedziło nas:

logo gazeta górniklogo gazeta hajerfakty
zig-z ag.prv.pl

Puchar ustrzelony w czasach pandemii.

W czasie pandemii duch rywalizacji nie zaginął, co było widać w trakcie zawodów strzeleckich, gdzie rywalizacja była bardzo zacięta. Uprawianie sportu, bez względu na dyscyplinę ma na celu utrzymanie kondycji fizycznej, jak i bardzo wielkie znaczenie dla naszego dobrego zdrowia i samopoczucia. Nie dajmy się ,,pandemii’’ !!!

9 października br. odbył się VII Turniej Strzelecki z karabinka pneumatycznego dla członków organizacji związkowej o Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK ,,Marcel’’ Na strzelnicy Lokowskiej pod ,,Górniczą Strzechą’’ w Radlinie, po raz kolejny toczyła się rywalizacja, gdzie strzelano do tarcz oddalonych o 10 metrów z karabinka pneumatycznego. W przeddzień wprowadzenia w całym kraj stref żółtej i czerwonej, związanych z pandemią Covid-19 udało nam się zorganizować te zawody do których zgłosiło się 14 zawodników. Strzelanie poprzedził krótki instruktaż dotyczący posługiwania się bronią i zachowania się na strzelnicy sportowej, przez sędziego głównego zawodów Antoniego Muchę. Przy otwarciu zawodów obecny był również prezes Koła LOK KWK „Marcel” Mariusz Cieciera. Życząc dobrych wyników zachęcał do wstępowania w szeregi członków koła zakładowego LOK, które w programie swej działalności ma wiele propozycji dotyczących chociażby zawodów strzeleckich, treningów strzeleckich z karabinka jak i z broni palnej. Rywalizacja toczyła się na trzech stanowiskach strzeleckich, które wyposażone są w urządzenia pozwalające na przywołanie tarczy po oddanych strzałach próbnych, jak i w monitory na których można sprawdzić celność oddanego strzału. Po oddaniu każdego z dwóch pierwszych strzałów można było z bliska zobaczyć celność strzału na tarczy i wprowadzić własną korektę do kolejnych pięciu strzałów. Oprócz zwykłych tarcz, strzelano również do tarczy biatlonowej. Na wynik strzelania wpływ miało pięć najcelniejszych z siedmiu oddanych strzałów plus celne strzały do tarczy biatlonowej. Rywalizacja była bardzo zacięta co pokazuje wynik uzyskany pomiędzy Szymonem Markiewka, który ustrzelił cztery ,,dychy’’ i ,,dziewiatkę’’ plus 17 pkt. na tarczy biatlonowej co dało mu zwycięstwo w turnieju i 66 pkt. a drugim Leszkiem Cieciera, który miał trzy ,,dychy’’ i dwie ,,dziewiątki’’ i 16 pkt. na biatlonie i sumę punktów 64. Trzecie miejsce zdobył Tomasz Firut 59 pkt. a czwarte Marcin Wojciechowski, który wyprzedził piątą w zawodach Małgosię Pingielski o jedną ustrzeloną ,,dziesiątkę, przy równej ilości zdobytych punktów – po 52. Najlepsi otrzymali z rąk przewodniczącego Krzysztofa Wojciechowski okazałe puchary, pamiątkowe medale i dyplomy. A dla wszystkich uczestników przygotowano smakowity poczęstunek, przy którym podsumowano zawody. Za odwagę rywalizowania z mężczyznami i wzięcie udziału po raz drugi w turnieju strzeleckim, nagrodą specjalną uhonorowano koleżankę Małgorzatę Pingielski.

Była też okazja do zrobienia pamiątkowego zdjęcia dla uwiecznienia tego sportowego wydarzenia.
Dodatkową nagrodą dla najlepszego strzelca jest gwarancja udziału w przyszłorocznym Turnieju o Puchar Przewodniczącego Środowiska kopalń Oddziału ROW Polskiej Grupy Górniczej. Jak powiedział przewodniczący, Krzysztof Wojciechowski - "Mam nadzieję, że takie spotkanie przy strzelaniu, jest dobrą formą związkowej integracji. Serdeczne podziękowania dla wszystkich osób, które przygotowały i prowadziły zawody. Do zobaczenia za rok i mam nadzieję, że spotkamy się w ciekawszych czasach i w większym gronie.

Krzysztof Wojciechowski

Z gruby na ryby

Praca w górnictwie należy do stresujących, a wędkowanie, jak powszechnie wiadomo, to świetny pomysł na wyciszenie i odstresowanie. Wędkarstwo wiąże się też najczęściej z poznawaniem nowych ludzi – i to takich, którzy nie są zupełnie obcy, ale z którymi łączy nas wspólna pasja. Niewątpliwie poprawia też humor: nie tylko wędkarz-amator odczuwa przecież ogromną satysfakcję z każdej złowionej ryby, traktując wyłowione okazy jako dowód swoich umiejętności.

12 września o godzinie 6.30, w piękny sobotni poranek, na łowisku „Taaka Ryba” w Suminie, odbyły się zawody wędkarskie o „Puchar Przewodniczącego” dla członków ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” oraz ich rodzin. Na starcie stanęło kilkudziesięciu uczestników, którzy swoją rywalizację rozpoczęli od losowania stanowisk wędkarskich. Następnie udali się na oznaczone łowiska, a sędzia zawodów sygnałem z „rogu” rozpoczął zawody. Mimo, że pogoda sprzyjała wędkowaniu, było słonecznie, ciepło i prawie bezwietrznie to ryby nie brały na początku zawodów. Dopiero w drugiej godzinie trwania zawodów były złowione pierwsze ryby. Były również przypadki, że ryby doholowane do brzegu uwalniały się z haczyka tuż przed podbierakiem. Najwięcej emocji było w sektorze, gdzie łowili juniorzy. Okazałe karpie zrywały im żyłki. Najważniejszy jednak ,był udział w zawodach, wszyscy uczestnicy przyjechali odpocząć, zrelaksować się na tle pięknej przyrody, jednak o kolejności decydowała waga złowionych przez zawodników ryb. Zawody trwały do godziny 12 po czym nastąpiło ważenie złowionych ryb i wpisywanie wyników. Nie wszystkim szczęście dopisało, kilku uczestników nic nie złowiło. Po podliczeniu wszystkich wyników Przewodniczący ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” Krzysztof Wojciechowski ogłosił zwycięzców. W grupie seniorów pierwsze miejsce i puchar wywalczył kol. Cieciera Leszek, drugie miejsce zajął kol. Piechaczek Rafał trzecie miejsce kol. Markiewka Szymon. W grupie junior pierwsze miejsce zajął Igor Cieciera druga była Markiewka Milena a trzecie miejsce wywalczył Szwagrzak Maciej. W kategorii kobiet wygrała Klaudia Wija. Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe medale i nagrody rzeczowe którymi były akcesoria wędkarskie. Po wręczeniu nagród Przewodniczący Krzysztof Wojciechowski w imieniu organizatorów podziękował za liczny udział w zawodach, za sprawny ich przebieg i organizację oraz zaprosił wszystkich na kolejne zawody. Po dekoracji robione były pamiątkowe zdjęcia, a na koniec wszyscy uczestnicy zjedli wspólny posiłek, na talerzach pojawiła się pyszna smażona ryba!

M.G

ZAPRASZAMY NA KOLEJNE ZAWODY!!!

Świąteczna magia Wrocławia

Podobnie jak choinka, jarmarki bożonarodzeniowe przybyły do nas z Niemiec i szybko wpasowały się w klimat świąt w Polsce. W końcu gdzie, jak nie wśród dziesiątków kolorowych kramów szukać oryginalnych drobiazgów na prezent i smakołyków na świąteczny stół. Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu, to jeden z najpiękniejszych jarmarków. W tym wyjątkowym czasie serce Wrocławia zaczyna bić mocniej... Wrocławski Rynek staje się tłem dla bajkowej scenerii... Wśród pachnących lasem choinek, aromatu grzanego wina i czekoladowych pierników, na mieszkańców Wrocławia i turystów czeka moc świątecznych niespodzianek i atrakcji. Magia świąt oczaruje każdego...!


Nas również nie mogło zabraknąć w tym magicznym miejscu. Grupa licząca stu pracowników KWK „Marcel” odwiedziła Wrocław 14 grudnia. Zanim jednak udaliśmy się na rynek zwiedziliśmy kolorowe i zachwycające Afrykarium mieszczące się we Wrocławskim ZOO. Afrykarium to kompleks przedstawiający różne ekosystemy związane ze środowiskiem wodnym Czarnego Lądu. Łącznie znajduje się tam dziewiętnaście basenów i zbiorników przedstawiających m.in. rafę koralową Morza Czerwonego, hipopotamy nilowe, ryby słodkowodne jezior Malawi i Tanganiki. Głębiny Kanału Mozambickiego można podziwiać z podwodnego, akrylowego tunelu o długości 18 metrów.. Wszyscy uczestnicy byli pod olbrzymim wrażeniem tego obiektu, bliskość ryb z jakiej można je podziwiać, ich kolory i budowa ciała stwarza wrażenie obrazu w 3D. Po zwiedzeniu afrykarium udaliśmy się na Ostrów Tumski najstarszą zabytkową część Wrocławia, określaną jako historyczne serce miasta. Tam pod opieką wrocławskiego przewodnika ruszyliśmy szlakiem największych zabytków. Zwiedziliśmy m.in - katedrę św. Jana Chrzciciela , Bramę Kluskową, Orphanotropheum, statuę św. Jana Nepomucena, kościół św. Krzyża, Most Tumski, Bulwar Włodkowica, Halę Targową.
Po zabytkach przyszedł czas na długo oczekiwany Wrocławski rynek, gdzie przywitały nas dźwięki kolęd oraz unoszący się żywiczny zapach choinek i korzennego grzańca. Na placu Solnym stał trzypoziomowy bajkowy domek z tarasem widokowym i wieżyczką z podświetlanym zegarem, gdzie można było podziwiać panoramę jarmarku. W domku trochę się ogrzaliśmy w cieple kominka, pokrzepiliśmy się gorącymi napojami i przyjemnie spędzaliśmy wolny czas w świątecznej, bajkowej przestrzeni.
Spacerując po Rynku i Placu Solnym, na kramach znaleźć było można nie tylko aromatyczny grzaniec i słodkie pierniki, ale też specjały, których nie spotka się w żadnym innym miejscu. Pośród smaków i aromatów, były wyborne specjały: alzackie podpłomyki flammkuchen, holenderskie i włoskie sery, węgierskie salami, hiszpańskie churros, podlaskie wędliny, dolnośląskie miody, turecka baklava, a także bajkowe „wrocławskie kamieniczki” w postaci pierników. Tradycyjnie przy wrocławskiej choince można było kupić ręcznie malowaną bombkę z życzeniami lub dedykacją, imienną podkowę na szczęście wykutą przez kowala lub pamiątkową monetę wybitą przez mincerza. A w „Domku Pod Krasnalem” stały wielkie rozświetlone sanie z „magicznymi prezentami”, które swym urokiem zapraszały do zrobienia pamiątkowej fotografii. Do Radlina wracaliśmy późnym wieczorem bardzo zadowoleni iw nastroju zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia.

Marek Gęborski

Gwareckie świętowanie

XXVIII Karczma Piwna ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” przeszła już do historii, ale jakże pięknie zapisanej górniczymi tradycjami. Pielęgnowanie i kontynuacja zwyczaju jej organizowania, to zadanie jakiego podjęła się nasza organizacja. Pomimo tego, że niektórzy organizatorzy pozamieniali Gwarki na Biesiady Piwne, my pozostaliśmy przy tradycji spotkań kopaczy tylko w męskim gronie, przy piwie i golonce.

W myśl starej dewizy „ Gwareckie świętowanie jest górniczym przykazaniem” 7 grudnia w sali „U Kowalskiego” odbyła się XXVIII Karczma Piwna, w której uczestniczyło około 170 uczestników. Większość przybyła w mundurach galowych co niewątpliwie potwierdziło przynależność do górniczego stanu. Na nasze zaproszenie swą obecnością odpowiedziało licznie kierownictwo kopalni. W ławie gości zasiedli: Naczelny Inżynier Ruchu „Marcel” G. Gwoździk, Zawiadowca A. Kryst, Główny Mechanik A. Kozubek i Kierownik Robót Górniczych R. Bryja. Radę Krajową reprezentował przewodniczący D. Potyrała i jego zastępca A. Siekaniec. Starą Strzechę stanowili byli przewodniczący naszej organizacji: K. Durczok, W. Dujka i K. Dziuba. W ławie gości nie zabrakło służb behapowskich, przedstawicieli społecznej inspekcji pracy, przedstawicieli policji i przewodniczących zaprzyjaźnionych organizacji związkowych. Na zaproszenie odpowiedzieli też gości zza południowej granicy – J. Pytlik i A. Stetka. Spotkanie kopaczy, podobnie jak przed rokiem, otworzył przewodniczący K. Wojciechowski, a wręczając ryngraf nakazał dalsze prowadzenie swemu wiceprzewodniczącemu B. Capłap, który do „Wysokiego, a w sprawach piwnych zawsze nieomylnego Prezydium „ powołał gwarków – M. Gęborskiego i T. Bała. Funkcję kantorów w ławach piastowali: M. Brzęczek, L. Cieciera i w ławie gości K. Wojciechowski. Zanim jednak w karczmie rozległy się śpiewy uczczono chwilą ciszy tych, którzy odeszli na wieczna szychtę oraz osoby, które zginęły w tragicznym wypadku w Szczyrku. W obecności pocztu, przy sztandarze związkowym wręczono wyróżnienia najaktywniejszym działaczom związkowym. Statuetkę „Zasłużonego gwarka” otrzymali: Tomasz Bała, Marek Gęborski, Leszek Cieciera, Kazimierz Smyczek. „Srebrną Odznakę Zasłużonego dla Związku Zawodowego Górników w Polsce” otrzymali: Zbigniew Najda, Tomasz Żyrek, Karol Kwiatoń, Artur Zychma i Tomasz Binczyk. Na wniosek Zarządu ZZG w Polsce PGG KWK "Marcel" Konfederacja Związków Zawodowych Górnictwa w Polsce wyróżniła odznaką „Za Zasługi dla Górniczego Ruchu Związkowego” Mariusza Wolas. Zarząd Zakładowy ZZG w Polsce PGG wyróżnił Odznaką Zasłużonego dla Organizacji Zakładowej ZZG w Polsce PGG KWK "Marcel": Jakuba Szendzielorz, Łukasza Wilczek, Łukasza Hanak, Sebastiana Firut, Pawła Brachman. Za zasługi wniesione w rozwój organizacji związkowej - "Honorowymi Lampkami Górniczymi" wyróżnieni zostali: Wiesław Data, Adam Pająk, Piotr Dygdoń, Wojciech Świątek. Za zasługi wniesione w rozwój kopalni „Marcel” – za przepracowane lata i przejście na zasłużoną emeryturę specjalnymi upominkami wyróżnieni zostali - Marek Durka i Piotr Obara. Zarząd Zakładowy ZZG w Polsce PGG KWK "Marcel" wyróżnił najaktywniejszych w pozyskiwaniu nowych członków dla zakładowej organizacji związkowej: Marka Gęborskiego, Józefa Świerczka i Marka Przybyła. Wyróżnienia wręczali Naczelny Inżynier Ruchu "Marcel" G. Gwoździk, wiceprzewodniczący Rady Krajowej ZZG w Polsce A. Siekaniec i przewodniczący K. Wojciechowski. Gdy z sali wyprowadzono już związkowy sztandar rozpoczęła się frywolna część Karczmy nie pozbawiona żartów i konkursów. A wszystko przeplatane było piosenkami z gwareckiego śpiewnika. Trzech katów, stanowiących Urząd Ochrony Prezydium bacznie pilnowało, aby w ławach gościł ład i porządek. Gwarkom w sweterkach, w kolorowym ubiorze i tym pod krawatami ostemplowano czoło pieczęcią o właściwej treści.
Niegodne gwarka zachowanie karane było dybami, pręgierzem lub chlewikiem. Dostało się również gwarkowi, który wbrew wyraźnemu zakazowi, pokątnie filmował i fotografował gwareckie spotkanie. Jego telefon skończył żywot pod górniczym kilofem. Jak przed rokiem wiele emocji wywołał konkurs na Króla Piwnego, w którym należało wykazać się niezłym przełykiem. Tu korona, berło i tytuł pozostały w ręku ubiegłorocznego zwycięzcy Marka Przybyły. W sztafecie piwnej wygrali spragnieni piwa goście. Zanim przewielebny ochrzcił biorących pierwszy raz udział w Karczmie w sali pojawił się skarbnik. Obnarzył on, w humorystyczny sposób, gwarków z ich potknięć i słabości, co wyzwoliło lawinę śmiechu. Nikt jednak nie czuł się poniżony, ani urażony – bo w myśl jednej z piosenek „Karczma prawa takie ma …”. Po wykonaniu wspólnej fotki gwarkowie Przemek Brantwein i Daniel Maroszek dali krótki koncert, który wysłuchali najbardziej wytrwali uczestnicy Karczmy. Wspólną zabawę kończyły życzenia - jeszcze barbórkowe i już noworoczne oraz zaproszenie do XXIX Karczmy Piwnej w 2020 roku.

Bronisław Capłap

Siatkarski maraton

Siatkówka, to dyscyplina uprawiana w Radlinie już przed wojną, chociaż swe największe sukcesy datuje w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy drużyna w 1996 roku awansowała do I ligi Polskiej Piłki Siatkowej. W 2004 roku radliński Górnik zajął nawet dziewiąte miejsce w tabeli, a na parkiecie MOSiR –u gościły najlepsze drużyny i najlepsi zawodnicy polskiej siatkówki. A dzisiaj pomimo spadku do II ligi Radlin nadal pozostaje kuźnią młodych talentów. Tu prócz występujących na parkiecie seniorów szkoli się w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji młodzików, kadetów i juniorów.

W tymże samym Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, w dniu 26 października rozegrano doroczny turniej piłki siatkowej o Puchar Dyrektora KWK ROW PGG S.A. - Jacka Kowalczuka, organizowany dla pracowników Ruchu „Marcel” przez Dział Socjalny i ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”. Wzięło w nim udział siedem zespołów reprezentujących pracowników oddziałów i działów: wydobywczego „Wydobycie”, pracowników Działu Łączności - MEŁM, pracowników Działu WPP, oraz reprezentujących Koło Zakładowe LOK, Kopalnianą Stację Ratownictwa Górniczego i związki zawodowe: ZZPOSz oraz ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”.


Drużyny, w losowaniu rozstawiono w dwóch grupach. W grupie „A” znalazły się zespoły: LOK, ZZPOSZ i WPP, a w grupie „B” - MEŁM, ZZG w Polsce, KSRG i „Wydobycie”. Spotkania rozegrano systemem „każdy z każdym”, by wyłonić najlepsze zespoły w każdej grupie. Turniej rozpoczął się wczesnym rankiem, aby jego uczestnikom i ich rodzinom nie zabierać całej, pięknej słonecznej soboty. Zwycięski w pierwszej turze rozgrywek zespół grupy A, a był nim zespół WPP, zmierzył się z drugim zespołem grupy B ulegając ratownikom KSRG 0:2. Reprezentujący nasz związek - ZZG w Polsce, siatkarze pokonali drugą drużynę w grupie A – zespół Związku Zawodowego Pracowników Oddziałów Szybowych.


W meczu o trzecie miejsce zmierzyły się więc zespoły ZZPOSz i WPP, które spotkały się już wcześniej na parkiecie, w drodze eliminacji, w trzech zaciętych setach.


Obydwa spotkania wygrała drużyna WPP, zajmująca ostatecznie trzecie miejsce w turnieju. Godnym podkreślenia jest, że w zespole WPP zagrały dwie panie, które podnosiły zarówno morale w zespole jak i jakość gry. W finale spotkały się drużyny grupy B – KSRG i ZZG w Polsce. Lepiej dysponowaną drużyną w końcowej rozgrywce była jednak stacja ratownictwa górniczego wygrywająca cały turniej. Najlepszym drużynom puchary i dyplomy, a poszczególnym zawodnikom nagrody rzeczowe wręczali: dyrektor do spraw pracy Ruchów Marcel i Rydułtowy Marcin Maciejczyk oraz przewodniczący ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” Krzysztof Wojciechowski. Dodatkowo specjalnymi statuetkami za udział w turnieju wyróżniono dwie panie biorące udział w rozgrywkach: Sonię Hojka i Dorotę Kluczniok. Najlepszym zawodnikiem turnieju został Krzysztof Kawończyk z Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego.


W ocenie sędziujących turniej - Wojciecha Jędrasa i Wojciecha Kutkowskiego turniej stał na niezłym poziomie, a umiejętności niektórych zawodników nawiązywały do siatkarskich tradycji Radlina. Podczas turnieju rozegrano trzynaście spotkań i aż dwadzieścia osiem setów. Dla organizatorów, ale i dla zawodników był to prawdziwy siatkarski maraton po którym jednak nie zabrakło czasu na smaczną kiełbaskę i grochówkę.

Bronisław Capłap

Maraton tenisa stołowego

Nie tylko w bieganiu można przebyć maraton lecz również podczas zawodów tenisa stołowego.

19 października br. w MOSiR Radlin, odbył się I Turniej o Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK ,,Marcel’’ w tenisie stołowym. Były pewne wątpliwości co do zorganizowania takiego turnieju, bo nasuwało się pytanie czy będą chętni do zagrania w ,,pin ponga”. Wątpliwości zostały rozwiane w sobotni ranek. Do turnieju przystąpiło 13 zawodników. System rozgrywania zawodów został tak skonstruowany, że zawodnicy podczas tego turnieju musieli przebyć maraton tenisa stołowego. To dla tego, że każdy z zawodników musiał rozegrać po 12 meczów. Mecze rozgrywane były jednocześnie na sześciu stołach i toczone były do dwóch wygranych setów do 11 punktów. O poziomie i zaciętości rozgrywanych spotkań niech świadczy wynik seta z jednego z spotkań, który zakończył się walką na przewagi i brzmiał 24:22! Niekwestionowanym zwycięzcą turnieju został Michał Grzonka, który wygrał wszystkie mecze (12-0), nie tracąc przy tym nawet seta!


Drugie miejsce zajął Tomasz Kowalczyk (11-1), trzecie Mateusz Smuda (10-2) i czwarte Dawid Zimoń (8-4). Puchary i dyplomy dla zwycięzców oraz pamiątkowe medale dla wszystkich uczestników turnieju wręczył przewodniczący Krzysztof Wojciechowski. Na zakończenie turnieju każdy z zawodników mógł się posilić smaczną grochówką oraz zjeść smażoną kiełbasę. Turniej wysoko ocenili jego uczestnicy wyrażając uznanie dla organizatorów za przygotowanie, a dla zawodników za poziom gry. Przewodniczący skierował słowa podziękowania dla osób, które włączyły się czynnie w przygotowanie i prowadzenie turnieju oraz zaprosił na kolejny turniej tenisa stołowego w przyszłym roku.



Krzysztof Wojciechowski

Strzelali do tarcz i krążków

W piątek 4 października, na strzelnicy sportowej LOK kopalni "Marcel" w Radlinie odbył się VI już turniej strzelecki z wiatrówki o "Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK Marcel" - Krzysztofa Wojciechowskiego. Wystartowało w nim ponad dwudziestu zawodników, a wśród nich znalazła się związkowa koleżanka Małgorzata Pingielska - znana z czynnego uprawiania sportu, a z biegania przede wszystkim.

Dla urozmaicenia strzelano w dwóch konkurencjach. Wpierw zawodnicy mieli przed sobą tarcze ustawione w odległości 10 metrów, a później w tej samej odległości pięć krążków o różnych średnicach. Najwyżej, bo pięcioma punktami oceniany był najmniejszy z krążków, a najniżej największy – bo jednym punktem. W obu przypadkach oddawano po siedem strzałów. Przy tarczach oceniano pięć najlepszych strzałów, a po strąceni pięciu krążków za pięcioma strzałami zaoszczędzone dwa śruty dawały po jednym punkcie za każdy. O zajętym miejscu w turnieju decydowała łączna suma zdobytych punktów. Najlepiej w tym roku strzelał znany z celnego oka Szymon Markiewka, za którym z taką samą ilością (63 punktów) uplasował się kolega Leszek Cieciera. Kolejne miejsca zajęli: Marcisz Paweł (59 pkt), Kłapsia Marek (58), Machnik Aleksander (56) i Pieczka Krzysztof (54). Za odwagę rywalizowania z mężczyznami i wzięcie udziału w turnieju nagrodą specjalną uhonorowano koleżankę Małgorzatę Pingielską. Sędziujący strzelanie z ramienia Koła Ligi Obrony Kraju kopalni "Marcel" Antoni Mucha wysoko ocenił poziom zawodów i przy okazji pozyskał nowych członków dla Klubu LOK. Zachęcał wszystkich do wstępowania do Koła i brania udziału w organizowanych strzelaniach również z broni palnej typ KBKS i Margolin. Najlepsi zawodnicy turnieju otrzymali z rąk przewodniczącego puchary, medale i dyplomy, a wszyscy uczestnicy pamiątkowe medale za udział. Najlepsi zostali też wytypowani jako reprezentanci organizacji do strzelania w ramach środowiska ZZG w Polsce PGG KWK ROW, które odbędzie się w przyszłym roku. Naszym zdaniem podejmowanie różnych akcji - jak Złaz Górski, Spływ Kajakowy, grzybobrania czy organizowanie przez związek wszelkiego rodzaju spotkań i zawodów o charakterze sportowym scala załogę i pozwala na otwartą dyskusję i wymianę zdań oraz doświadczeń. Ułatwia również bezpośrednie dotarcie z informacją o pracy organizacji do szerszej grupy pracowników bez udziału portali społecznościowych, w których często aż roi się od rożnego rodzaju intryg czy pomówień.

Bronisław Capłap

XXVII raz na szlakach

Tradycyjnie raz w roku, w ramach Złazu Górskiego ZZG w Polsce, górnicy wraz z rodzinami i znajomymi wyruszają na szlaki, by podziwiać piękno polskiej przyrody i górskich krajobrazów oraz spotkać się z kamratami z innych kopalń.

Założeniem organizowanych od wielu lat złazów jest integracja społeczności górniczej, a także zachęcenie do uprawiania turystyki górskiej jako aktywnej formy wypoczynku. W sobotę 9 września odbył się XXVII Złaz Górski organizowany przez Radę Krajową Związku Zawodowego Górników w Polsce z metą w Węgierskiej Górce. Wzięła w nim udział bardzo liczna grupa miłośników gór, członków ZZG w Polsce kopalni „Marcel” wraz z rodzinami.

Uczestnicy złazu mieli do wyboru trzy trasy górskie. My wybraliśmy liczącą 12 km trasę Żabnica Skałka - Hala Boracza - Żabnica - Węgierska Górka. Około godziny 9 nasza grupa, ubrana w żółte koszulki z logiem ZZG, wyruszyła na szlak. Z miejscowości Żabnica Skałka czarnym szlakiem udaliśmy się w kierunku Hali Boracza. Hala ta położona jest w Beskidzie Żywieckim w grupie Lipowskiego Wierchu i Rodanki - na przełęczy o wysokości 860m. Grupa żwawo poruszała się w górę, po drodze podziwiając piękno przyrody i wsłuchując się w szum górskiego potoku. Najbardziej zadowolone były dzieci, które śmiało wędrowały na czele grupy nie mogące się doczekać widoku gór ze szczytu Hali Boracza. Pogoda dopisywała, a szlak - choć „czarny” nie był zbyt wymagający i po 45 minutach zameldowaliśmy się w schronisku PTTK. Był to pierwszy planowany postój na naszej trasie. Zapanowała atmosfera pikniku, jedni sięgnęli po kawkę z termosu – idealną pod pyszne jagodzianki serwowane w schronisku, inni leżakowali podziwiając okoliczne szczyty a jeszcze inni rozpoczęli sesje zdjęciową na tle pasma górskiego. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy szlakiem niebieskim w kierunku Żabnicy - małej wioski w powiecie żywieckim w gminie Węgierska Górka. Szlak prowadził przez pięknie zalesione tereny i urocze polany, gdzie zrobiliśmy dużo fajnych zdjęć na tle pasma górskiego. W dalszej drodze dopisywał dobry humor, a to za sprawą tego, że nie sprawdzała się deszczowa prognoza synoptyków. Pogoda była wręcz idealna na spacer po górach. Zbliżając się do Żabnicy trasa wiodła coraz bardziej stromo w dół i trzeba było uważać na kamienistą drogę. Rodzice z uwagą patrzyli jak radzą sobie dzieci, które bardzo dobrze znosiły trudności szlaku.
Po zejściu do Żabnicy grupa zrobiła kolejny postój na odpoczynek,. Był więc czas aby podzielić się wrażeniami ze szlaku i zrobić wspólne pamiątkowe zdjęcie. Z Żabnicy czerwonym szlakiem, który prowadził pomiędzy wiejskimi domami udaliśmy się do mety naszego złazu, czyli Węgierskiej Górki. Cała nasza „żółta” grupa z Marcela weszła dumnie na metę.


Tu, ku naszemu zadowoleniu, przywitały nas oklaskami pozostałe grupy z innych kopalń. Na mecie złazu każdy uczestnik otrzymał pamiątkową odznakę, kupony na posiłek i napoje. Chwilę później zaczęliśmy wspólne biesiadowanie. Na scenie DJ zapraszał do wspólnych tańców w rytmie hitów muzyki rozrywkowej. A w powietrzu unosił się zapach grillowanej kiełbasy i krupnioka. Kolejną atrakcją dla uczestników złazu był pokaz tańca liniowego - country zaprezentowany przez grupę kowbojek. Każdy mógł sam spróbować swoich umiejętności. Chwilę później na scenie zaprezentowała się kapela „Wróble”, która porwała wszystkich do tańca po góralsku. Uczestnikom bardzo podobała się muzyka a plac przed sceną był wypełniony po brzegi. Nie zabrakło również konkursów, można było wystartować w wieloboju rodzinnym, sprawdzić swoją celność na stanowisku strzeleckim, a największe emocje towarzyszyły konkursowi przeciągania liny. Ekipa naszych pań w składzie: J.Pierchała, J.Śmiałek, K.Tercjak, S.Eliasz, J.Urbańczyk pokazała moc! Panie łatwo wygrały eliminacje, i awansowały do finału konkursu. W finałowym pojedynku dały się niestety zaskoczyć rywalkom z Tauron Wydobycie. Nie zabrakło im woli walki lecz sił i niestety przegrały zajmując drugie miejsce. Naszą męską ekipę „strong men” reprezentowali: A. Machnik, R. Telus, A. Tercjak, Ł. Pierchała, R. Maziarczyk. Po wielkich i zaciętych bojach w kwalifikacjach nasza drużyna awansowała do wielkiego finału. W finale pokonując drużynę „GPI” ekipa „żółtego” teamu ZZG w Polsce kopalni „Marcel” została mistrzem XXVII ZŁAZU. Kibice z grupy Marcela głośno dopingowali obie ekipy, a później gratulacjom nie było końca. Przewodniczący związku ZZG w Polsce PGG KWK „ Marcel ”, K. Wojciechowski podziękował obu drużynom. Następnie odtańczony został taniec zwycięstwa i rozległy się gromkie okrzyki „tak się bawi, tak się bawi ZZG” ! Po emocjach sportowych DJ porwał wszystkich do tańca. Dzieciaki w tym czasie zajadały się watą cukrową, popcornem oraz korzystały z dmuchańców i trampoliny.
Na koniec przyszedł czas na wręczenie nagród. Na scenie medale oraz nagrody w postaci voucherów weekendowych za I miejsce otrzymali nasi siłacze, natomiast panie – również siłaczki, odebrały medale i każda z zawodniczek wywiozła ze sceny pokaźną walizkę turystyczną, jako nagrodę za drugie miejsce w przeciąganiu liny. Nie zabrakło również nagród indywidualnie zdobytych przez naszych pozostałych uczestników złazu. W konkursie zręcznościowym dla młodzieży I miejsce zajęła ośmioletnia O. Bała, trzeci był Sz. Kania, a w konkursie strzelania z wiatrówki do tarczy nagrodę za I miejsce odebrał A. Machnik. W wieloboju rodzinnym nagrody rzeczowe za trzecie i czwarte miejsce przypadły rodzinom Kania i Tercjak. XXVII Złaz okazał się dla nas w tym roku wyjątkowo udany. Pogoda sprzyjała wędrówce, jak i robieniu pięknych fotek. Wszystko to sprawiło, że ze Złazu wróciliśmy w wspaniałym humorze i z workiem pełnym nagród i trofeów.

MaG.

Łowić każdy może

Z tą myślą zorganizowane zostały kolejne zawody wędkarskie o Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”, gdzie uczestnicy nie musieli posiadać karty wędkarskiej, ani spełniać rygorystycznych wymogów Polskiego Związku Wędkarskiego. Wystarczyło dopasować się do Regulaminu i zasad obowiązujących na prywatnym, Komercyjnym Obiekcie „Taaka Ryba” w Suminie oraz być członkiem ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”, aby mieć prawo do łowienia ryb.



Odpowiadając na oczekiwania i sugestie naszych członków po raz pierwszy zorganizowaliśmy otwarte spławikowe zawody wędkarskie, w których mogli wystartować wszyscy zainteresowani samodzielnym łowieniem ryb, bez względu na posiadane umiejętności oraz doświadczenie. Jedni przyjechali łowić ryby, a inni uczyć się tego „rzemiosła”. W niedzielę 1 września na prywatnym zbiorniku wodnym „Taaka Ryba” w Suminie zameldowało się 16 uczestników. Grupę podzielono na dorosłych i dzieci, a tych najmłodszych było troje. Po spotkaniu z sędzią głównym zawodów - panem Stefanem Kłoskiem i rozlosowaniu stanowisk wszyscy udali się na linię brzegową, by w oczekiwaniu na sygnał do rozpoczęcia zawodów rozłożyć sprzęt i przyjąć własną strategię łowienia. Gdy jedni poszli na ilość i co chwila wyciągali z wody drobnicę inni w skupieniu czekali na swoją dużą rybę. A, że warto było udowodnił kolega Paweł Manderla, który wyciągnął z akwenu cztery karpie, a wśród nich największego o wadze niespełna 2 kilogramów. Łączną wagą 5,9 kilogramów oraz największą rybą złowił on tym samym dwa trofea, otrzymując z rąk przewodniczącego dwa puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe.

Drugie miejsce zajął Patryk Neuman (3,1 kg), a trzeci był Marek Robakowski (1,54 kg). Czwarte miejsce zdobył Marcin Kabut (0,9 kg). W uznaniu wszystkich najpiękniejszą rybę złowiła jedyna biorąca udział w zawodach kobieta Klaudia Wijas, która złowiła ładnego lina. A, że zawody potraktowano sportowo - rekreacyjnie świadczy fakt, że pozostali zawodnicy, wśród których byli można powiedzieć zawodowcy polujący na olbrzyma, nie złowili ani jednej rybki. Przepiękna w tym dniu pogoda i kapitalne położenie zbiornika wśród świerkowego, pachnącego żywicą lasu, dały wszystkim wiele relaksu i wypoczynku. Warto był rano wstać i skorzystać z uroków mijającego lata. Zawody przebiegały w bardzo sympatycznej rywalizacji. Uczestnicy uśmiechali się do siebie i żartowali. Później zasiedli do ław, by skonsumować pysznego, wędzonego pstrąga i podsumować zawody i miło spędzony w „Taakiej Rybie” czas. Nowe miejsce i zdobyte doświadczenie pozwala nam spokojnie w tym miejscu zaplanować kolejne zawody w przyszłym roku. Myślę, że informacja o bardzo udanej imprezie szybko się rozniesie wśród naszych członków i załogi kopalni. Być może następnym razem zjadą do Suminy całe rodziny, aby razem odpocząć na powietrzu i dobrze się bawić na wspólnym pikniku. Wybór tego miejsca na zorganizowanie zawodów okazał się strzałem w dziesiątkę - powiedział przewodniczący Krzysztof Wojciechowski.

Bronisław Capłap

Familijni nie tylko z nazwy

Słowo „familijny” można tłumaczyć na wiele sposobów, ale w przypadku Ośrodka Wypoczynkowego "FAMILIJNI" w Pogorzelicy można powiedzieć po prostu - rodzinny, bliski, swobodny, bezceremonialny, pełen przyjaźni, życzliwy – bo wszystkie te słowa w pełni oddają charakter tego uroczego miejsca nad polskim morzem, które bardzo przypadło nam do gustu. Profesjonalizm, kompetentność, grzeczna obsługa i bardzo dobre posiłki- te słowa należą się w ocenie właścicielom i całemu personelowi Ośrodka.

W dwóch grupach, liczących razem ponad 150 osób, odpoczywaliśmy w Pogorzelicy, w dniach od 1-11 i od 21-31 lipca. I jak sobie to tłumaczymy - pojechaliśmy odpoczywać, więc powiedzmy, że pogoda nie miała dla nas większego znaczenia.


Chłodniejsze dni rekompensował nam kryty na ten czas rozsuwany basen i jacuzzi z podgrzewaną wodą. Dla szukających aktywniejszego wypoczynku do dyspozycji była siłownia, stół do tenisa i boiska sportowe. Sympatyczni animatorzy Sergiej i Igor robili niemalże wszystko, aby nie pozwolić dzieciom na nudę. Raz występowali jako postacie z bajek, innym razem czarowali iluzją i magią. Po pokazach cyrkowych uczyli żonglerki, kręcenia hula hopem i innych ciekawych sztuczek. Dzieci do woli mogły korzystać z będących na ośrodku pojazdów napędzanych akumulatorami lub mięśniami nóg lub dawały się wozić kolorowymi beczkami. Do dyspozycji były place zabaw i park linowy. Już przy śniadaniu za sprawą pana Pawełka i jego nagłośnienia poznawaliśmy program danego dnia rozpoczynający się zwyczajowo od „przywitania słońca”. Później Karolina zapraszała na aerobic w rytmie „Czekolady” i do zabawy na basenie. Sergiej, animator od wszelkich zadań, którego wszędzie było pełno - od godziny dwunastej świadczył masaże, z których nie sposób było nie skorzystać. Tym bardziej, że nic nie kosztowały. To wszystko, plus spacery po okolicy wśród leśnych duktów, wypełniały nam czas za dnia, a wieczorem zawsze działo się coś w okolicach sceny i na scenie. Jak nie były to pokazy połykaczy ognia to występy zespołów połączone z zabawą taneczną lub po prostu grillowanie kiełbasek i „krupników”. Do pobliskiego Niechorza można było przejść spacerkiem dokarmiając po drodze, z mostu kaczki i mewy lub dać się zawieźć aż do latarni akumulatorowym busikiem, będącym do ciągłej dyspozycji w Ośrodku. Korzystając ze sprzyjającej aury my przygotowaliśmy dla dzieci konkursy sprawnościowe na plaży. Dzieci rywalizowały w skokach w workach i na piłkach, toczyły kule do bramek oraz przeciągały linę. A prawdziwym wyzwaniem było wybudowanie na plaży, w strugach deszczu, dwumetrowego zamku w ramach „Plażowych Mistrzostw Budowniczych 2019”. Nie zabrakło również konkursu malowania, gdzie tematem były: ,,Moje wrażenia z pobytu u familijnych”. Dużym zainteresowaniem cieszył się rozegrany metalowymi kulami rodzinny turniej pentaque – zwany też grą w boule. Na uczestników, jak zwykle czekały nagrody rzeczowe, dyplomy i medale. Dzieciom, przy zabawach nie zabrakło też słodyczy ani napojów.
W trakcie pobytu w Pogorzelicy zorganizowaliśmy wycieczkę nadmorskim szlakiem przez Rewal, Dziwnówek na wyspę Wolin, do Międzyzdrojów i do Fortu Gerharda w Świnoujściu, gdzie uczestnicy zostali poddani wojskowej musztrze, a później ochrzczeni i pasowani na obrońców twierdzy. W innym czasie chętni mogli skorzystać z przejażdżki Nadmorską Kolejką Wąskotorową z Pogorzelicy do Rewala, z przystankiem w Trzęsaczu. Na najmłodszych, ale nie tylko, duże wrażenie zrobiła "Motylarnia" w Niechorzu, gdzie swobodnie fruwające, pokaźnych rozmiarów, ale jakże delikatne motyle siadały na wyciągniętych dłoniach prezentując swoje bajeczne ubarwienie. Obok Motylarni można było obejrzeć park miniatur latarni morskich oraz zwiedzić Muzeum Figur Woskowych, robiąc fotki w towarzystwie ciekawych, znanych postaci. A że w tym czasie przypadało święto śledzia bałtyckiego, to przed latarnią mogliśmy obejrzeć występy grup folklorystycznych oraz skosztować zupy rybnej z potężnego – tysiąc litrowego kotła.

Dużym zainteresowaniem cieszyło się spotkanie z panią Dorotą Zawadzką znaną z telewizyjnego ekranu jako „super - niania”, ale chyba jeszcze większym spotkanie z jaszczurami, skorpionami, żółwiami, żabami i wężami. Ich opiekun bardzo ciekawie opowiadał o ich pochodzeniu, zwyczajach i zachowaniu. Reasumując za słowami jednego z uczestników mówimy - "Familijni" - to fajny ośrodek, nakierowany przede wszystkim na dzieci. Tu naprawdę pogoda nie ma większego znaczenia. Przyjedziemy tu znowu za rok, bo jest to jedno z najciekawszych miejsc, jakie spotkaliśmy nad polskim morzem. A jeździmy nad polskie morze co roku od kilkunastu lat. Tak wyposażonego i profesjonalnie prowadzonego obiektu jeszcze nie spotkaliśmy. A skoro tak: to już dzisiaj, w imieniu organizacji związkowej ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” zapraszamy na przyszłoroczny (10 dniowy) wypoczynek do "Familijnych" w okresie od 27czerwca i 17 lipca, gdyż taki termin został już dla Was zarezerwowany.

Bronisław Capłap

Dopisała pogoda i frekwencja też

Deszczowe, majowe dni przeszły w piękną pogodę, i taka towarzyszyła uczestnikom festynu z okazji Dnia Dziecka pod hasłem „Wszystkie dzieci nasze są ..” w Ośrodku „Olza”, w Olzie organizowanego przez ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” w Radlinie.. Festyn na tak wielką skalę wymagał sporo wysiłku i przygotowań. Nie zawiedli sprawdzeni od lat sponsorzy, którzy i w tym roku w różnych formach wsparli nasze przedsięwzięcie. Do nich dołączyli inni - i już w tym miejscu im wszystkim za to serdecznie dziękujemy –mówi K. Wojciechowski Przewodniczący związku

Zanim zjechali pierwsi uczestnicy festynu, rozwieszone zostały programy imprezy, regulaminy wieloboju sportowego dla rodzin i banery. Przygotowane zostały stanowiska do zabaw i rozgrywanych konkurencji. A wszystko po to, aby nie dać się niczym zaskoczyć. Związkowa grupa organizatorów ubrana została w jednakowe niebieskie koszulki i wyposażona w identyfikatory. W ten sposób łatwiej było wszystkim się z nimi kontaktować. Tym bardziej, że teren Ośrodka jest bardzo rozległy,


a w każdym jego fragmencie coś się działo. Gdy po zbiorniku pływały rowerki wodne i kajaki, w innym miejscu dzieci jeździły bryczką i na konikach. Inne próbowały swych sił przy tarczy strzeleckiej i w wieloboju rodzinnym. Najmłodsi korzystali z urządzeń pneumatycznych, bawiły się z postaciami bajkowymi w rejonie sceny. Pani animatorka, która malowała twarze, przeobrażała w mig dzieciaki w bohaterów z bajek. Dla nikogo nie zabrakło napojów, słodyczy, doskonałej grochówki, potraw z grilla oraz wyśmienitego ciasta. Dla lubiących się fotografować , był udostępniona fotobudka, w której można było sobie zrobić zdjęcie. Zanim strażacy z radlińskiej jednostki OSP zademonstrowali pokaz ratownictwa drogowego, z udziałem sprzętu specjalistycznego, walkę na dzidy i miecze prezentowali wikingowie z stowarzyszenia ,,Drengowie znad Odry”. Wcześniej dali chętnym postrzelać z łuku do tarczy. Podczas festynu została przeprowadzona zbiórka pieniędzy na chorą Aleksandrę, córkę jednego z naszych członków związku. Dzięki hojności i chęci podzielenia się dobrem przez naszych uczestników festynu, udało się uzbierać 2400 zł, za co serdecznie wszystkim kwestującym, bardzo dziękujemy. Jednym z ważniejszych punktów programu, było losowanie nagród w bezpłatniej loterii fantowej. Każdy chciał zgarnąć wielką pulę, czyli telewizor 50 cali lub rower crossowy, ufundowane przez ZZG w Polce PGG KWK ,,Marcel”. Jeszcze nie opadły emocje po losowaniu fantów a organizator już przygotował wręczanie nagród dla dziesięciu najlepszych drużyn – rodzin w wieloboju sportowym. Nagrodą za pierwsze miejsce był voucher pobytowy dla całej rodziny na weekend w Kościelisku w pensjonacie ,,Tatry”. Ostatnim punktem festynu, był występ zespołu muzycznego ,,Weseli”, który przygrywał do tańca, że hej! Na koniec przewodniczący K. Wojciechowski podziękował wszystkim, którzy włączyli się w przygotowania, a później prowadzenie festynu. Słowa podziękowania skierował do sponsorów i darczyńców, których było tak wielu, że nie sposób ich tu wymienić.




Bronisław Capłap

Panowie do tarcz

Nigdy nie kierujemy lufy karabinka w stronę człowieka. I to bez względu na stuprocentową pewność, że brak w nim pocisku. Wiatrówka, też może być bardzo niebezpieczna, chociaż strzela tylko śrutem - powiedział sędzia główny zawodów Antoni Mucha. A sekretarz zawodów Bronisław Capłap dodał - Na strzelnicy zachowujemy spokój i pełne zdyscyplinowanie. Nie komentujemy w żaden sposób uzyskiwanych przez przeciwnika wyników, bo na to przyjdzie czas po zakończeniu zawodów.


30 maja, na strzelnicy Koła LOK przy Ruchu "Marcel" PGG S.A., rozegrano VII już z kolei Turniej Strzelecki o Puchar Przewodniczącego Środowiska ZZG w Polsce Oddziału ROW PGG S.A. - Krzysztofa Wojciechowskiego. Wzięło w nim udział ponad dwudziestu zawodników reprezentujących poszczególne Ruchy Oddziału ROW, tj. "Chwałowice", "Jankowice", "Rydułtowy", "Marcel" oraz Górnicze Przedsiębiorstwo Inwestycyjne w Rybniku. Przewodniczący witając wszystkich, zanim rozpoczęto zmagania z karabinkiem, zaprosił na filiżankę kawy, dobre ciasto i życzył zawodnikom samych dziesiątek.


W tym roku strzelanie drużynowe poszerzono o nową konkurencję, a mianowicie prócz strzelania do tarcz z karabinka sportowego (Haenel 312, produkcji byłej DDR) wykonano również strzelanie do pięciu krążków biathlonowych, ale o różnych średnicach, punktowanych od 1 do 5 punktów. W każdym przypadku zawodnicy otrzymywali po siedem śrutów. Przy strzelaniu do tarczy punktowano pięć najlepszych strzałów, a przy krążkach - po strąceniu krążków doliczano po jednym punkcie za każdą sztukę śrutu niewykorzystanego - czyli zaoszczędzonego. W strzelaniu indywidualnym czwarte miejsce zajął kol. Tomasz Burda z kopalni "Rydułtowy" (42 pkt), trzeci był Przemysław Kopertowski z kopalni "Jankowice" (42 pkt), drugi Łukasz Wilczek z kopalni "Marcel" (45 pkt). Pierwsze miejsce zajął Leszek Cieciera, również z kopalni "Marcel" z 47 punktami.
Drużynowo piąte miejsce zajęła drużyna z "Chwałowic" (148 pkt), czwarte z kopalni "Jankowice" (149 pkt), trzecie kopalnia "Rydułtowy" (162 pkt), drugie miejsce Górnicze Przedsiębiorstwo Inwestycyjne (163 pkt). Zwyciężyła drużyna z "Marcela" (173 pkt) . Zwycięzcy otrzymali z rąk przewodniczącego Krzysztofa Wojciechowskiego puchary, dyplomy, medale, skromne prezenty i uścisk dłoni z gratulacjami. Tradycyjnie przy kufelku piwa podsumowano zawody. Tu jednakże nie obyło się bez górniczego fedrowania. Tym bardziej, że wspólnych tematów jest wiele. Dotyczyły one nierozwiązanych spraw płacowych, które rzutują na atmosferę wśród załóg górniczych. Opieszałość Zarządu PGG i odsuwanie problemu niczego nie załatwia, a wręcz przeciwnie - drażni niepotrzebnie i potęguje narastający niepokój wśród załogi - powiedział jeden z uczestników Turnieju. A inny dodał - Jesteśmy niby jedną firmą, a jak wiele nas jeszcze różni w poszczególnych Ruchach i Oddziałach. Być może "Góra" też powinna podejść do tarcz, a później usiąść i szukać kompromisu i rozwiązań poza gabinetami, gdzie brakuje realizmu i obiektywizmu. Panowie czas zejść na ziemię i spojrzeć w oczy załodze, która też was żywi. Obyście za chwilę nie zostali w tym górnictwie sami. Zawody pozytywnie ocenił kol. Piotr Porębski z Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Inwestycyjnego. Dobrze, że wprowadziliście do turnieju nowy element – strzelanie do krążków. Ten element niezwykle uatrakcyjnił strzelanie. Dziękujemy za pochlebne opinie i zapraszamy zaś.

Bronisław Capłap

Guido robi wrażenie

Zwiedzanie kopalni, a szczególnie tej, do której trzeba zjechać klatką w dół zawsze robi wrażenie. Nie zdajemy jednak sobie sprawy, że równamy do poziomu morza, bo położenie geograficzne wskazuje, że wyrobiska górnicze kopalni i Górnego Śląska niekiedy znajdują się powyżej poziomu morza. Ale taki to jest urok naszej Ziemi i wydobywania kopalin.



Wyruszyliśmy rankiem, 18 maja, aby zgodnie z „ordunkiem górniczym” punktualnie zameldować się na nadszybiu zabytkowej kopalni „Guido” z lat 50-tych XIX w, w której wydobywania węgla zaprzestano w 1928 roku. Tradycyjnie – jak obyczaj każe witaliśmy wszystkich pozdrowieniem Szczęść Boże. Na trasie liczącej około 3 km mogliśmy obserwować życie kopalni sprzed wielu lat, co obrazowały wyświetlacze i opowiadania przewodnika.

Spore wrażenie na najmłodszych robił koń podwieszony na szelkach, którego przetransportowano do ciężkiej pracy na dole kopalni wyrobiskiem szybowym. Dla przypomnienia – w naszej kopalni ostatni koń pracował na dole jeszcze w 1924 r. Po pokonaniu części trasy pieszo grupa wsiadła do podwieszanej kolejki i udała się w zaplanowany do zwiedzania rejon. W wyrobiskach górniczych można było obejrzeć pracę kompleksów ścianowych oraz zestawu ze strugiem węglowym i wrębiarką. Na całej trasie towarzyszyły zwiedzającym multimedialne projekcje ciekawych filmów a do uszu dochodził dźwięk trzeszczącej obudowy i pokorne rozmowy górników. Warto tu było przyjechać - powiedział żartobliwie jeden z uczestników wycieczki, pracownik naszej kopalni - chociażby po to aby 300 m pod ziemią zjeść smaczny bigos i napić się piwa. .

Kolejnym punktem sobotniego wypadu było "Kolejkowo" w Centrum Handlowym Europa Centralna. Ponad dziesięć makiet, setki metrów modelarskich sieci kolejowych, kilkanaście pociągów, gliwicki dworzec kolejowy, ratusz oraz kamienice. Dla podkreślenia charakteru regionu, wykonano miniaturę kilku familoków i górniczych osiedli. Całość ekspozycji robiła tak wielkie wrażenie, że dzieci zapominały na chwilę o smartfonach i telefonach. Bajkowy świat, pomniejszony do rozmiarów naszego wzroku robi niesamowite wrażenie. W opinii dzieci, które uczestniczyły w wycieczce, ten wyjazd dostarczył im bardzo wiele emocji i wrażeń.

Bronisław Capłap

Żądamy prawa do emerytur pomostowych

i stażowych!

W grupie kilkuset osób pojawiliśmy się w Warszawie 9 maja, aby w południe zamanifestować przed siedzibą Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej swoje niezadowolenie i głośno wyartykułować swoje postulaty dotyczące utrzymania emerytur pomostowych i wprowadzenia emerytur stażowych. Wiceprzewodnicząca OPZZ Barbara Popielarz głośno i dosadnie przypomniała pani minister Elżbiecie Rafalskiej o inicjatywie pod którą podpisało się ponad 700 tysięcy obywateli.

W naszej opinii, jak i wielu manifestujących w tym dniu - system emerytalny w naszym kraju jest niesprawiedliwy. Wyraz temu daliśmy machając przed oknami siedziby ministerstwa transparentami z napisami „Praca do śmierci”, „Stop wygaszaniu pomostówek”, „Emerytury też za staż pracy”. Z daleka też widoczne były klepsydry z napisem „Pracownik Polski. Zmarł po 45 latach nieprzerwanej pracy”. Wiceprzewodniczący Andrzej Radzikowski przypomniał, że po raz kolejny upominamy się o realizację postulatów Ogólnopolskiego Porozumienia. Jak powiedział „Domagamy się wprowadzenia prawa do emerytury uzależnionego od stażu pracy oraz usunięcia absurdów prawnych, stanowiących, że emerytura pomostowa należy się pracownikom, którzy podjęli pracę przed 1999 roku, a tym co zaczęli pracę później, już się nie należy”. W swej wypowiedzi podważył konstytucyjność zgodnego z prawem opłacania przez pracodawcę składek na Fundusz Emerytur Pomostowych za pracowników, którzy prawa do emerytury pomostowej, według dzisiejszych uregulowań, nigdy nie nabędą. Zaapelował do Rządu i prezydenta RP o jak najszybsze wprowadzenie zmian w systemie emerytalnym. Liderzy związkowi przypomnieli pani minister Rafalskiej, że nie przyjeżdżamy do Warszawy z czymś nowym. My po prostu przypominamy o postulatach, które są jej doskonale znane. Przypomnieliśmy zapewnienia Prezydenta RP Andrzeja Dudy z okresu kampanii wyborczej, że sprawa emerytur zostanie pozytywnie rozpatrzona. Okres przepracowanych 35 lat przez kobiety i 40 lat przez mężczyzn, z punktu widzenia składek odprowadzonych na fundusz emerytalny jest wystarczający, aby emerytura stażowa weszła na stałe do obecnego systemu emerytalnego. Pracownicy, którzy przepracowali tyle lat, po prostu na to zasługują.

Do Warszawy zjechali przedstawiciele bardzo wielu branż z różnych rejonów Polski, by zamanifestować swoje duże niezadowolenie z prac rządu nad związkową inicjatywą popartą dużą wielotysięczną rzeszą społeczeństwa.
Wywoływana minister Rafalska do nas nie wyszła i zgodziła się jedynie na przyjęcie delegacji, która wręczyła jej spisane postulaty. Postulaty zostały odczytane nam przez wiceprzewodniczącego Piotra Ostrowskiego. Na koniec liderzy związkowi zapowiedzieli, że jeżeli nasz głos nie zostanie wysłuchany, a problem nie rozwiązany - pojawimy się w Warszawie ponownie jesienią i będzie nas o wiele więcej.

Bronisław Capłap

Rodzinne świętowanie Wielkiej Nocy

Zainteresowanie tegorocznym wyjazdem na Święta Wielkanocne do Kościeliska przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Grupa licząca ponad 120 osób gościła przez sześć dni u Państwa Filipczaków w pensjonacie „Tatry”, gdzie jeżdżąc przez ostatnie lata zadomowiliśmy się na dobre. Znakomita kuchnia, miły personel i dobra lokalizacja sprawiają, że miło jest tutaj odpocząć w rodzinnym gronie.

Program pobytu dyktują niejako dni świąteczne, w ramach których jest czas na zadumę, modlitwę, zabawę i pełny relaks. Warsztaty malowania pisanek, jak co roku, profesjonalnie przygotowane. Było co malować i było czym. A o efektach decydowały tylko: pomysł i wyobraźnia. Prace – jak przed rokiem, można było zabrać na pamiątkę. W sobotę, przygotowany przez gospodarzy obiektu kosz pełen dobroci zanieśliśmy do pobliskiego, drewnianego kościółka, gdzie nasze potrawy zostały poświęcone. Następnego dnia w niedzielę, jak obyczaj każe, zawitały one na nasz świąteczny stół. W sobotę wieczorem grupa spotkała się na stołówce z miejscowym gawędziarzem, który przybliżył nam góralskie tradycje, dowcipy i obyczaje. Zaprezentował również kilka instrumentów i góralskich pieśniczek.

W niedzielę po kolacji, radując się ze zmartwychwstania pańskiego i przepięknej w tym roku pogody wyszliśmy na parkiet, by się poruszać i zrzucić trochę zbędnych …gramów.

Ale być w niedalekim sąsiedztwie i nie skorzystać z wód termalnych w Chochołowie byłoby czystym marnotrawstwem wolnego czasu. Trzygodzinny pobyt w cieplutkiej wodzie był naprawdę miły i relaksujący. Tym bardziej, że co poniektórzy zaliczyli już górskie szlaki i mecz piłki nożnej. A, że poniedziałek był lanym poniedziałkiem – to panie nie uratowały swych pięknych fryzur. Wieczorem dzieci przenosiły na papier swe wrażenia ze świąt i swego pobytu w górach, biorąc udział w konkursie plastycznym. Wszystkie zajęły w nim wysokie punktowane miejsca, a co za tym idzie otrzymały nagrody i słodycze. Później odbył się, także nagradzany, turniej tenisa stołowego z udziałem dzieci i dorosłych. Pobyt w Kościelisku kończyliśmy smacznym śniadaniem. Zanim jednak wyruszyliśmy w drogę powrotną do Radlina na miejscu mogliśmy się zaopatrzyć w świeżutkie owcze sery. Każda rodzina na odchodne otrzymała z rąk gospodarzy obiektu -Pani Stasi i Janusza Filipczaków prezent w postaci słoiczka żurawiny. Fajny to gest, a dla nas zachęta, aby tu wrócić za rok.

Bronisław Capłap

XXVII Spotkanie kopaczy

Insygnia górnicze, lampy, łopaty i hełmy górnicze jak co roku zdobią salę „U Kowalskiego”, gdzie od szeregu już lat, w okresie barbórkowym odbywają się doroczne Karczmy Piwne organizowane przez związki zawodowe kopalni „Marcel”. Pełniąc rolę dekoracji przypominają one również o trudzie codziennej pracy pod ziemią i o przynależności do górniczego stanu.

Tegoroczna Karczma, jak przed rokiem zgromadziła ponad stu siedemdziesięciu uczestników. Z czego ławę środkową słowami piosenki „Witajcie mili goście” zaszczyciło około trzydziestu gwarków. A wśród nich na nasze zaproszenie odpowiedzieli między innymi: naczelny inżynier Grzegorz Gwoździk, zawiadowca Adam Kryst, główny mechanik Adam Kozubek. Radę Krajową reprezentował Sebastian Czogała, a gości zza południowej granicy Jaromir Pytlik. W ławie gości nie zabrakło przedstawicieli służb behapowskich i sipowskich oraz miejscowej komendy policji i przedstawicieli firm i instytucji z nami współpracujących. Honorową rolę gospodarzy pełnili byli przewodniczący naszej organizacji – K. Durczok, W. Dujka, K. Dziuba i M Małecki.

Witając wszystkich gości XXVII Karczmę otworzył przewodniczący Krzysztof Wojciechowski, nakazując dalsze prowadzenie Bronisławowi Capłap. Tu rozległo się gromkie „Wstępuj, wstępuj Prezesie mój” i przekazanie ryngrafu – symbolu władzy. W chwilę później do Prezydium powołani zostali gwarkowie Marek Gęborski i Tomasz Bała, którzy pomagali w sprawnym prowadzeniu spotkania kopaczy. Jak sumienie i obyczaj Karczmy każe, przy zgaszonych światłach, chwilą ciszy uczczono pamięć o kamratach, którzy „odeszli na wieczną szychtę”. Na kantorów ławy lewej i prawej Wysokie Prezydium powołało kantorów M. Brzenczka i D. Budnego. Za śpiew i atmosferę w ławie gości odpowiedzialnym uczyniono zaś kantora K. Wojciechowskiego. Gdy formalnościom stało się zadość, przy dźwięku werbli, wprowadzono sztandar związku zawodowego i odśpiewano „Hymn górniczy”.
Później po udanej próbie piwa i przyjęciu zwyczajów Karczmy chóralnym przyrzekam! napełniono kufle „złocistym nektarem” i wzniesiono pierwsze toasty. A, że Karczma jest jedyną w sobie okazją spotkania się naszej związkowej braci górniczej, w tym dniu wręczono wyróżnienia najaktywniejszym, najbardziej zaangażowanym w pracę zawodową i działalność związkową.

Statuetkę „Zasłużonego gwarka” w tym dniu otrzymali: Tomasz Firut i Mariusz Wolas. Złotą Odznaką „Za Zasługi dla OPZZ” Ogólnopolski Porozumienie ZZ wyróżniło kol. Tomasza Bała. Rada Krajowa „Złotą Odznaką Zasłużony dla ZZG w Polsce” wyróżniła kol.: Kazimierza Smyczek, Wojciecha Wita, Łukasza Ibrom i Wojciecha Obrzut. Srebrną odznakę Rady Krajowej otrzymali zaś: Marek Przybyła, Piotr Obara, Marek Kłapsia i Jerzy Bugla. Konfederacja Związków Zawodowych Górnictwa odznaką „Za Zasługi dla Górniczego Ruchu Związkowego” wyróżniła kol.: Artura Gontarz i Marcina Wojciechowski. Odznakę „Zasłużonego dla Organizacji Zakładowej ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” otrzymali: Marek Gęborski, Adrian Krakowczyk, Robert Maziarczyk, Leszek Cieciera, Ariel Bardo, Damian Krzyżak, Rafał Widlarz, Krzysztof Cofalik, Łukasz Wita, Arkadiusz Zimnol, Jarosław Kowol, Aleksander Tomas, Tomasz Smołka, Łukasz Wróblowski, Radosław Jordan, Paweł Marcisz i Ryszard Smołka. Honorowe lampki górnicze „Za Zasługi w Rozwój Kopalni Marcel” otrzymali: Mirosław Dłucik, Krzysztof Cysarek i Adam Pędziałek. Najaktywniejsi w pozyskiwaniu nowych członków: Marek Przybyła, Marek Gęborski i Józef Świerczek otrzymali pamiątkowe płaskorzeźby św. Barbary. Wyróżnienia wręczali: naczelny inżynier Grzegorz Gwoździk, wiceprzewodniczący Rady Krajowej Sebastian Czogała i przewodniczący Krzysztof Wojciechowski.
Gdy po ceremonii wręczania wyróżnień z sali wyprowadzony został sztandar związkowy to zabawa rozkręciła się na dobre. Żarty i figle okraszane były piosenkami ku ogólnej uciesze, a straż gwarecka czuwała aby nie wychodziły one poza przyjęte kanony. A gdy jednak ktoś przestał panować nad sobą i zachowywał się „nieobyczajne” lądował w chlewiku lub pod pręgierzem. Przemierzał salę zakuty w dyby lub z maską gazową na głowie. Podczas spotkania gwarków zdarzyło się też wezwać uzbrojone siły specjalne, które ku uciesze wszystkich, wyprowadziły jednego z gwarków skutego kajdankami na podwórko. Wspólne „wygłupy” tak zakręciły wszystkich, że niektórzy gwarkowie wręcz prowokowali, aby straż gwarecka też nimi się zajęła. Nałożoną karę traktowali jako swoiste wyróżnienie za aktywność. Świadczy to o dużym poczuciu humoru i zrozumieniu sensu organizowania Karczmy. Dorośli faceci też czasami potrzebują wyluzować i trochę się zabawić. A skoro Karczma - piwna, to nie mogło zabraknąć zmagań piwnych w sztafecie i tych indywidualnych o koronę, tron i berło króla piwnego. Najszybszym w przelewaniu piwa z „guminioka” do żołądka okazał się w tym roku kolega Marek Przybyła i on będzie królował do następnej Karczmy Anno Domini 2019. Falę śmiechu wywołał konkurs płetwonurków, którzy przebrani w damskie stroje kąpielowe, w płetwach z górniczej taśmy podążali na koniec sali, gdzie czekał na nich kufel piwa. Na Karczmie nie obyło się bez ceremonii chrztu piwnego, któremu poddano uczestników, którzy pierwszy raz przybyli na gwareckie spotkanie. A swoją drogą dostało się tym, którzy przybyli „ciu…to obleczyni”, to znaczy w jasnych marynarkach, kolorowych koszulach i niekompletnych mundurach. I chociaż Wysokie Prezydium w tym roku odstąpiło od ostemplowania ich głów i nie tylko głów, to zostali oni oznakowani żółtymi kamizelkami ze stosownym napisem na plecach. Po zjedzeniu golonki „zniszczeniu świńskich napędów”, gdy przygasło nieco światło, gwarków odwiedził „emski” skarbnik. I to on wziął na siebie rolę egzekutora w stosunku do gwarków, którym w mijającym roku przydarzyły się dziwne - budzące drwiny i śmiech - wpadki i potknięcia. Podczas Karczmy tradycyjnie przeprowadzono zbiórkę pieniężną dla najbardziej potrzebujących pomocy. W tym roku zebrane pieniądze przekazano rodzinie ciężko chorego kol. Krystiana Mendli. XXVII spotkanie kopaczy gory „Marcel” kończyło wspólne odśpiewanie „Czas do domu czas” i krótki koncert w wykonaniu kolegów Przemka Brantwein i Daniela Maroszek. Ocenę Karczmy jak zwykle pozostawiamy jej uczestnikom, bo tylko taka jest dla nas miarodajną. A korzystając z okazji dziękujemy wszystkim za przybycie i za wspólną zabawę, zapraszając na następną XXVIII Karczmę Piwną. Zaś wszystkim, którzy włączyli się w jej przygotowanie składamy serdeczne podziękowania.

Bronisław Capłap

Dzieci przyszły do Mikołaja

„Miłość to jedno z uczuć, którego nie trzeba się uczyć, bo przychodzi samo. W dodatku miłość do własnego dziecka, nie tylko ta macierzyńska, jest uczuciem najsilniejszym na świecie. Stąd w obiegu funkcjonuje powiedzenie, że gdy narodziło się nasze dziecko, w tym samym momencie byliśmy w stanie oddać za nie swoje życie".

Wieczorem piątego grudnia sala widowiskowa Miejskiego Ośrodka Kultury w Radlinie zapełniła się po brzegi. Dzieci pod opieką rodziców, dziadków, a czasem starszego rodzeństwa skorzystały z

naszego zaproszenia i przybyły na spotkanie z świętym Mikołajem. Zanim jednak odebrały z jego rąk świąteczny upominek, obejrzały widowisko bajkowe zatytułowane „Jacek Mróz i obrońcy dziecięcych marzeń”, przygotowane przez panie Sabinę Borkowską, Sylwię Lubszczyk i Marię Rzechaczek na kanwie filmu „Strażnicy marzeń”. Ten barwny spektakl zaprezentowany przez dzieci i młodzież grupy artystycznej „Przytup” wzbudził wśród dzieci na widowni ogromne zainteresowanie. Tym bardziej, że jego aktorzy pojawiali się i znikali niespodziewanie zarówno na scenie, jak i na widowni. Wszędzie było ich pełno i nie dali nikomu się nudzić. Widownia wspaniale współpracowała z Zębową Wróżką i wykonawcami spektaklu przekazując sobie nawzajem rekwizyty w postaci skradzionych wróżce ząbków. Kolorowe, barwne, trzymające dzieci w napięciu, widowisko i spotkanie z Mikołajem wspaniale wprowadziło wszystkich w nastrój zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. My zaś mieliśmy okazję do złożenia świątecznych i noworocznych życzeń w imieniu organizacji związkowej ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”.

Pomimo wielu trudności, dzięki hojności i wsparciu firm, z którymi współpracujemy udało się dla dzieci przygotować skromne upominki i podtrzymać kontynuację spotkań z Mikołajem w przyjętej formie – mówi przewodniczący Krzysztof Wojciechowski. Nie ukrywamy, że mamy ogromną satysfakcję, gdy usłyszeliśmy od dzieci i ich rodziców słowa podziękowania kierowane pod adresem naszej organizacji związkowej. Jak powiedziała jedna z mam – Mniej ważne, jak bogata jest paczka, ważne jest to, że o dzieciach pamiętacie organizując latem festyn pod hasłem „Wszystkie dzieci nasz są …”, a teraz spotkanie z Mikołajem. To w ich imieniu i własnym serdecznie wam dziękujemy”. W tym roku, podobnie jak w poprzednim, z Mikołajem spotkało się prawie 150 dzieci, co utwierdza nas w przekonaniu, ze warto. Warto się zaangażować i nawet poświęcić trochę prywatnego czasu, bo uśmiech i radość dzieci są tego warte.

Bronisław Capłap

Puchar jest nasz

14 listopada 2018 r. odbył się XXIII halowy turniej piłki nożnej o puchar Rady Krajowej Związku Zawodowego Górników w Polsce. Turniej rozgrywany był jak co roku w Kopalni Soli Wieliczka.

Wieliczka to ewenement na skalę światową , a górniczy turniej piłki nożnej rozgrywany pod ziemią to impreza, która w Europie nie ma odpowiednika. Górnicy rywalizują ze sobą w podziemiach kopalni na poziomie ponad 120 m , w komorze „Warszawa”. W turnieju wzięło udział 6 drużyn, które podzielono na dwie grupy. W grupie A zagrały ze sobą PG „Silesia”, KS „Wieliczka”, KWK „Marcel”. Natomiast w grupie B zmierzyły się drużyny: KWK „Knurów” KWK „Wujek” LW „Bogdanka”.

Turniej zaczęliśmy wysokim zwycięstwem pokonując PG „Silesia” 11-2 ,następnie ograliśmy gospodarzy KS ”Wieliczka” 6-1 i awans do półfinału z 1 miejsca w grupie A. W półfinale trafiamy na drużynę z 2 miejsca w grupie B - mocny zespół LW „Bogdanka”. Nasi zawodnicy świetnie grali w obronie, skutecznie atakując bramkę rywali , po dziesięciu minutach prowadziliśmy 3-1. Nerwowo było w końcówce meczu, gdy rywal rzucił wszystko na jedną szalę . Lecz to nam sprzyjało szczęście i wygraliśmy półfinał 4-3. W drugim półfinale KWK „Wujek” wygrał z Wieliczką 10-1. W wielkim finale, w meczu o pierwsze miejsce, zagraliśmy z doświadczonymi „ futsalowcami ” kopalni KWK „Wujek” . Nasza drużyna podeszła do finałowego meczu bardzo ambitnie, lecz niestety szybko straciliśmy 3 bramki i wtedy uszło z naszych zawodników powietrze i cały mecz przegraliśmy 1-6.



Cieszymy się jednak bardzo z rezultatu jaki osiągnęliśmy, bo w zamierzeniach jechaliśmy na ten turniej po puchar i cel ten jest zrealizowany. Był to dla nas bardzo trudny , ale jakże emocjonujący turniej . W finale nasi zawodnicy opadli trochę z sił, ale przede wszystkim zabrakło nam doświadczenia
-powiedział Marek Geborski kierownik drużyny. Drużyna KWK „Marcel” wystąpiła w składzie: Przeliorz M, Rabas M, Kłapsia M, Stępień A, Zimoń D, Psota P, Karczmarczyk K. Najlepszym strzelcem naszej drużyny został Dawid Zimoń-10 bramek.

(MaG…)

Puchar i satysfakcja

Wiemy wszyscy, że uprawianie sportu, bez względu na dyscyplinę służy utrzymywaniu kondycji fizycznej, ale ma też niebagatelne znaczenie dla dobrego zdrowia i naszego samopoczucia. Gdy do tego dołożymy jeszcze elementy zdrowej, sportowej rywalizacji i fajnej zabawy, to mamy odpowiedź na pytanie – Czemu, na przykład, warto grać w siatkówkę? Piłka siatkowa rozgrywana niegdyś w Radlinie na poziomie ekstraklasy pozostawiła po sobie ślad w postaci zamiłowania do tej dyscypliny sportu. Kiedyś grały w nią dzieci na trzepaku, a dziś w salach gimnastycznych okolicznych szkół i na kompleksach typu „Orlik” grają również pracownicy naszej kopalni – kopalni „Marcel”.

Doroczny Turniej Piłki Siatkowej o Puchar Dyrektora Oddziału KWK ROW Adama Robakowskiego rozegrany został 27 października, na parkiecie radlińskiego MOSiR - u. A organizatorami turnieju był Dział Spraw Pracowniczych i Socjalnych oraz ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”. Do udziału w turnieju zgłosiło się sześć drużyn. Zespoły, jak przed rokiem, rozstawione zostały w dwóch grupach A i B.
W pierwszej znalazły się drużyny reprezentujące: Związek Zawodowy Pracowników Oddziałów Szy-bowych, Związek Zawodowy Ratowników Górniczych oraz Dział Łączności i Metanometrii. Grupę B zaś tworzyły zespoły reprezentujące: Dział Ochrony Przeciwpożarowej (WPP) Wentylacji (WOW) i Związek Zawodowy Górników w Polsce. Otwarcie turnieju pierwszym spotkaniem zainaugurowały zespoły ZZPOSZ i ZZRG. Zgodnie z regulaminem sety rozgrywano do piętnastu punktów, a wygrywała spotkanie drużyna wygrywająca dwa sety. Rozstrzygnięcie pierwszego spotkania wymagało zagrania tie breaku. W „dogrywce” lepsi okazali się ratownicy i pokonali rywala 2:1. W kolejnych spotkaniach WPP - ZZG w P 0:2, ZZPOSz - MEŁM 2:0, WPP – WOW 2:0, ZZRG – MEŁM 2:0, ZZG w P – WOW 2:0.
W rundzie półfinałowej pierwsza drużyna grupy A (ZZRG) wygrała z drugą drużyną grupy B (WPP) 2:0, a ZZPOSz uległa ZZG w P 0:2. W meczu o trzecie i czwarte miejsce, podobnie jak przed rokiem, spotkały się więc zespoły ZZPOSZ i WPP. W ubiegłym roku wygrała drużyna WPP. Lepszą drużyną tym razem okazał się zespół re-prezentujący ZZPOSz, który dwukrotnie w setach pokonał oddział WPP 15:10 i 15:9. W finale, również jak przed rokiem, spotkali się zawodnicy organizacji związkowych KSRG i ZZG w Polsce. Tym razem nasz zespół ZZG w P został mistrzem turnieju pokonując ratowników po zaciętej, stojącej na bardzo dobrym poziomie grze 2:0, w pierwszym secie 15:8, a w drugim decydującym 15:12. Mecze finałowe obserwował z trybun dyrektor kopalni ROW – Adam Robakowski, i to on osobiście, w asyście przewodniczącego Krzysztofa Wojciechowskiego dokonał podsumowania turnieju i wręczenia nagród. Najlepszym siatkarzem meczu finałowego wybranym został Tomasz Kowalczyk, rozgrywający z ZZG w P, który otrzymał z rąk dyrektora pamiątkową statuetkę. Nagrody specjalne otrzymały też Sonia Hojka i Dorota Grzybek, które ze swymi umiejętnościami bez najmniejszych kompleksów zagrały w drużynie WPP. Obserwujący na widowni występy pań zgodnie uznali, że niektórzy panowie musieliby brać od dziewcząt lekcje siatkówki. Spotkania sędziowali i nad przestrzeganiem regulaminu czuwali panowie Wojciech Kutkowski i Wojciech Jędras.

W ocenie widowni turniej stał na wysokim, bardzo dobrym poziomie. Turniej przebiegał w sportowej atmosferze i co najważniejsze kończyli go wszyscy bez kontuzji. Poza tym można było zauważyć, że nowi pracownicy z łatwością nawiązują kontakt na parkiecie, co powinno zaowocować również dobrymi stosunkami w pracy. A na takich relacjach i na dobrej atmosferze, na co dzień, w miejscu pracy najbardziej nam zależy – powiedział przewodniczący Krzysztof Wojciechowski. Warto na koniec odnotować, że w naszej drużynie zagrali: Ł. Czepczor, R. Dudyk, P. Staroń, M. Kabut, M. Smołka, J. Bernacki, T. Kowalczyk, M. Gęborski.

Bronisław Capłap

Były dziesiątki – był wynik

Kolejny V Turniej Strzelecki o puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” za nami, a o jego poziomie niech świadczą wyniki.

5 października przed tarczami, na strzelnicy sportowej Klubu NOT stanęło niespełna dwudziestu zawodników, by „ustrzelić” puchar przewodniczącego - Krzysztofa Wojciechowskiego.
Strzelano do tarcz ustawionych w odległości dziesięciu metrów, z pozycji stojącej, i co ważne – bez podpórki. To utrudnienie zweryfikowało umiejętności zawodników i pozwoliło wygrać najlepszym. Wśród nich nie zabrakło oczywiście tych, którzy pierwszy raz trzymali karabinek sportowy w ręku, ale ujawnili się też tacy którzy uprawiają sporty i zabawy plenerowe związane ze strzelaniem do ruchomych celów (patrz – Łukasz Wilczek przygotowany do walki w terenie - foto, w materiale)

Podobnie jak przed rokiem do tarczy oddawano po siedem strzałów, a ocenianych było pięć najlepszych. Zanim jednak zawodnicy pojawili się przed tarczami wpierw spotkali się przy smacznym bograczu, gdzie kolega przewodniczący przywitał wszystkich uczestników, a zachęcając do sportowej rywalizacji życzył samych dziesiątek w tarczy. Wiceprzewodniczący B. Capłap i A. Mucha reprezentujący Koło LOK, jako sędziowie zawodów zapoznali uczestników z regulaminem i zasadami bezpiecznego strzelania. Strzelający - na ekranie monitora mogli na bieżąco śledzić swoje wyniki, biorąc każdorazowo poprawkę, gdy wynik nie był satysfakcjonujący. W opinii uczestników marcelowska strzelnica jest jedną z najlepszych w okolicy i podobnej długo trzeba by szukać. A wszystko za sprawą Zarządu LOK z jego prezesem Mariuszem Cieciera, który jest zawsze otwarty na nasze inicjatywy, a strzelnica jest dla niego przysłowiowym „oczkiem w głowie”. Po strzelaniu przyszedł czas na podsumowanie i wręczenie pucharów, dyplomów oraz medali. Przysłowiowym „czarnym koniem” Turnieju okazał się kolega Rafał Wysocki, który trzykrotnie trafił w dziesiątkę i dwie ósemki, zdobywając 46 punktów. Tuż za nim z dwoma dziesiątkami uplasował się Łukasz Wilczek, a trzeci był Szymon Markiewka, który tym razem „zlekceważył” lub dał fory przeciwnikom. Zwycięzcy prócz uścisku dłoni przewodniczącego nominowani zostali do drużyny na zawody o Puchar Przewodniczącego Środowiska Kopalń Oddziału KWK ROW. Wszyscy uczestnicy Turnieju, bez względu na wynik, otrzymali pamiątkowe medale uczestnictwa. Turniej stał na dobrym poziomie i utwierdził nas w przekonaniu że warto kontynuować jego organizację. Jest to o wiele lepsza forma spotykania się, aniżeli na portalach, czy stronach społecznościowych internetu. Bezpośredni kontakt z załogą i dyskusja dają dużo większe korzyści, aniżeli polemika z udziałem wirtualnego rozmówcy i klawiatury laptopa.

Bronisław Capłap

Sarbinowo – „Jawor”

W okresie od 2 do 12 lipca w hotelu „Jawor”, w Sarbinowie przebywały 34 osoby. Wielkim atutem hotelu na pewno są dwa baseny: kryty i otwarty z podgrzewaną wodą. Plac zabaw, boiska i siłownia na wolnym powietrzu oraz możliwość skorzystania z różnego rodzaju zabiegów objętych promocją.


Dla dzieci przygotowano widowiska plenerowe i zabawy z animatorami. A my, bogaty program pobytu uzupełniliśmy jeszcze o wycieczkę do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Tu mogliśmy obejrzeć wojskowe motocykle, działa samobieżne, czołgi i samoloty. Później na pokładzie „Wikinga” odbyliśmy rejs statkiem w morze oraz zwiedziliśmy latarnię morską z wystawą minerałów i muszli. W przygotowanym przez nas programie znalazł się turniej siatkówki, konkurs darta - rzucania lotkami do tarczy, konkurs rysunkowy i boule.
A wszystkie dyscypliny nagradzane były dyplomami i drobnymi upominkami. Wieczorem dwukrotnie spotkaliśmy się przy ognisku, gdzie prócz śpiewu i tańców było pieczenie kiełbasek. Najmłodsze z dzieci chętnie bawiły się z animatorami na podwórku przed hotelem i z pluszakami na plaży. Nasza grupa za doskonałą kuchnię i profesjonalizm personelu stawia hotelowi wysoką ocenę.




Pogorzelica „Familijni”

„Zarówno mały jak i duży poczuje się jak u siebie” - to hasło promujące ośrodek ma pełne pokrycie. W tym roku dla naszych członków zaproponowaliśmy nowy kierunek wyjazdu nad polskie morze – Pogorzelica. W grupie liczącej 74 osób, w tym 29 dzieci, przebywaliśmy w ośrodku wypoczynkowym ,,Familijni” w dniach od 16 do 26 lipca br. Podczas pobytu pogoda dopisywała, więc był czas na plażowanie oraz spacery po Pogorzelicy i sąsiadującym Niechorzu. Korzystając ze sprzyjającej aury przygotowaliśmy dla dzieci konkursy sprawnościowe na plaży. Dzieci rywalizowały w skokach w workach i na piłkach, toczyły kule do bramek oraz przeciągały linę. Nie zabrakło również konkursu malowania, gdzie tematem był: ,,Mój pobyt w Pogorzelicy”. Na zwycięzców, jak zwykle czekały nagrody rzeczowe, dyplomy, medale oraz słodycze. Dla nikogo nie zabrakło też napojów. W programie pobytu znalazł się przejazd Nadmorską Kolejką Wąskotorową z Pogorzelicy do Rewala, z przystankiem w Trzęsaczu, gdzie zwiedziliśmy ruiny kościoła na klifie.
Do atrakcji należała również latarnia morska w Niechorzu z 1866 r., którą można było zwiedzić. Ośrodek Familijni poleca swoim klientom bardzo bogaty program. W kawiarni na terenie ośrodka odbyło się spotkanie z prowadzącą program ,,Super Niania”, panią Dorotą Zawadzką oraz z hodowcą i opiekunem węży. Do dyspozycji wczasowiczów był zadaszony kompleks basenowy: basen kąpielowy, brodzik dla dzieci z podgrzewaną wodą oraz dwa jacuzzi i zjeżdżalnie. Wśród organizowanych przez Ośrodek animacji były: Były występy postaci z bajek, magik, mini disco, pokazy cyrkowe prowadzone przez klauna IGORA, który również uczył dzieciaki żonglerki, kręcenie hula hopem itp. Do dyspozycji dzieci była dwupoziomowa, wystrzałowa bawialnia, park linowy, gokardy oraz dwa atestowane place zabaw, usytuowane na świeżym powietrzu.
Dla gości ceniących sobie aktywny wypoczynek, ruch i zabawę, przygotowane było szereg animacji: Adua aerobic, zabawy basenowe, siłownia, stół do tenisa, boiska do piłki siatkowej i nożnej. Uczestnicy wycieczki do Pogorzelicy bardzo wysoko ocenili standard ośrodka oraz profesjonalizm z jakim jest zarządzany. Wszystkim osobom, które były z nami na wycieczce i osobom, które pomagały w realizowaniu programu bardzo serdecznie dziękujemy.

Szeligi „Selment Resort”

Po kilku latach wróciliśmy nad jezioro Selmęt Wielki do ośrodka wypoczynkowego na Mazurach położonego w sąsiedztwie Ełku.
Grupa licząca 25 osób odpoczywała tu w dniach od 25 do 31 sierpnia. Ośrodek położony wśród lasów zachęcał do zbierania maślaków, które wysypały się w tym czasie. Z tej okazji skorzystało kilka osób, które po śniadaniu spędzały czas przy kawie i obieraniu grzybów. W ramach pobytu dostępny był nieodpłatnie sprzęt pływający, z którego chętnie korzystano. Kilkudniowy pobyt wypełniony był bogatym programem. Wycieczce do Augustowa, skąd popłynęliśmy szlakiem papieskim towarzyszyła piękna pogoda, piękne widoki i jeszcze piękniejszy śpiew na łajbie wokalistki przy akompaniamencie gitary. Dla utrzymania swojskiego, iście rodzinnego klimatu w mazurskich wieczorach przy ognisku towarzyszyli nam właściciele ośrodka, którzy chętnie opowiadali o zwyczajach panujących w tej części Polski oraz zespół muzyczny przygrywający do tańca.
A, że zwyczajem gospodarza jest ugościć przyjezdnych, bufet uginał się od pieczonego, smażonego i kiszonego. Pobyt w północno-wschodnim zakątku Polski był doskonałą okazja na odwiedzenie zamku w Trokach oraz Litwy z Wilnem. Taką wycieczkę zorganizowaliśmy sami korzystając z usług biura podróży w Augustowie. Całodniowe zwiedzanie, pomimo że było wyczerpujące, dostarczyło bardzo dużo wrażeń i niezapomnianych chwil. Podczas pobytu nie zapomnieliśmy o najmłodszych, dla których prawdziwą frajdą było zwiedzenie Muzeum Historycznego i parowozowni w Ełku oraz odbycie przejażdżki wąskotorówką do Sypitek poprzez Mrozy Wielkie i Laski Małe. Emocji dzieciom dostarczała możliwość samodzielnego kasowania biletów z pomocą umundurowanego konduktora.

Dąbki Zdrój – „Carbo”

W sobotnie przedpołudnie, 27 lipca, po całonocnej podróży 30 osobowa naszych związkowców z rodzinami zameldowała się w Ośrodku Wypoczynkowym Carbo w Dąbkach koło Koszalina. Nikt jednak nie zważał na zmęczenie, bo widok morza i jeziora Bukowo zachęcał do spacerów.
Po krótkiej aklimatyzacji czuliśmy się w ośrodku jak u siebie w domu. Aby lepiej się poznać, to od razu przystąpiliśmy do organizowania różnych konkursów i zabaw zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców. Grupa doskonale się zintegrowała i już po chwili mówiliśmy do siebie po imieniu. Były skoki w orkach i na piłkach oraz rzucanie kulą do celu i „wyścig rzędów”. Emocji sportowych było co niemiara ale przy tym jeszcze więcej zabawy, śmiechu i radości.
Wieczorem wszyscy stawili się na wieczornym rozdaniu nagród. Komentarzom i rozpamiętywaniu zabawnych sytuacji które towarzyszyły zawodom nie było końca. W kolejnym dniu udaliśmy się na wycieczkę do pobliskiego Darłowa, gdzie odbyliśmy rejs statkiem Unikus. Towarzyszyła nam upalna pogoda, spokojne Morze i żeglarskie szanty. To wszystko sprawiło, że był to niezwykle udany rejs. Po zejściu z pokładu zwiedziliśmy Darłowo. Grupa okazała się bardzo zgrana i żywo reagowała na wszystkie propozycje wspólnego spędzania czasu. Sympatycznie było odbyć wspólny spacer do oddalonego o 5 kilometrów miejsca, gdzie morze łączy się z jeziorem Bukowo. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się jednak, że od niepamiętnych lat poziom jeziora był tak niski, że wody jeziora i morza nie zlewały się. Dla chętnych do przejażdżki do dyspozycji były rowery. Wieczorami przesiadywaliśmy w okolicznych kawiarenkach snując plany na następne dni. A realizacją planów były między innymi cieszące się dużym powodzeniem rozgrywki piłki siatkowej. Tu nikt się nie oszczędzał, a najstarsi zawodnicy w niczym nie ustępowali o wiele od siebie młodszym. Wieczorami czas spędzaliśmy przy grach planszowych i kartach, gdzie wspólnie z dziećmi uczyliśmy się wzajemnie od siebie nowych gier i ich reguł. Podsumowując nasz wyjazd uważamy, że był bardzo udany. Zawiązaliśmy my dorośli, ale też i nasze dzieci nowe znajomości i przyjaźnie.

Grecja – Zakynthos

Grecką wyspę Zakynthos, w grupie niespełna 30 uczestników, zwiedzaliśmy w dwóch terminach: od 19 do 26 czerwca i od 21 do 28 sierpnia. Grecja posiada 2,5 tys. wysp, z czego zamieszkałych jest 165.
My na Zakyynthos prócz kąpieli słonecznych mieliśmy do dyspozycji basen tuż przy hotelu Zante Village i plażę nad Morzem Jońskim. Wycieczka statkiem wkoło wyspy, wspaniale widoki i skoki do krystalicznej wody w grotach skalnych sprawiły, że wycieczka miała swój niepowtarzalny urok i klimat. Największą jednak atrakcją była kąpiel w Zatoce Wraku i możliwość oglądania pływających w wodzie żółwi caretta caretta. Zatoka Wraku uchodzi za najpiękniejsze miejsce na wyspie, i szczerze mówiąc – nie zamierzamy z tą opinią polemizować. To miejsce jest po prostu fantastyczne. A widok z góry robi niesamowite wrażenie. Bardzo wysokie klify sprawiają, gdy stoi się blisko krawędzi, że nogi aż się uginają. Z tej wyprawy przywieźliśmy bardzo wiele wrażeń i niezliczoną ilość fotek.

Bronisław Capłap

Z żądaniami wyższych płac

W sobotę 22 września, o godz. 5.30 ruszyliśmy do Warszawy na manifestację organizowaną przez OPZZ, aby pod sztandarem „POLSKA POTRZEBUJE WYŻSZYCH PŁAC” wykrzyczeć swe prawo do godziwej płacy za rzetelnie wykonywaną pracę. W sile 20 tys. uczestników pokazaliśmy rządowi, że mamy dość nierównego traktowania partnerów społecznych, łamania dialogu społecznego, niskich płac i emerytur oraz wielu innych. Udowodniliśmy, że należymy do największej konfederacji związkowej w Polsce i trzeba się z nami liczyć.


Manifestacja rozpoczęła się na placu Trzech Krzyży w Warszawie. Z głośników aż huczało, że mamy dość niskich płac i związkowej dyskryminacji. Dość przedmiotowego traktowania pracowników, niskich płac i łamania praw pracowniczych. Wśród manifestujących byli przedstawiciele wszystkich branż zrzeszonych w OPZZ, a wśród nich prócz naszej branży górniczej byli przedstawiciele reprezentujący: Energetykę, Oświatę i Naukę, Usługi Publiczne, Transport, Budownictwo i centerPrzemysł Drzewny, Handel, Usługi, Kulturę i Sztukę. Punktem kulminacyjnym przemarszu była siedziba Premiera Rządu. Premier jednak, jak można było przewidzieć był nieobecny i do manifestujących nie wyszedł. Nie wyszedł też nikt z jego gabinetu. Przewodniczący OPZZ Jan Guz wykrzyczał do mikrofonu: dotarliśmy. „Panie Premierze przyjechaliśmy do Pana, a Pana nie ma! Boi się Pan swoich wyborców?” – Pytał Przewodniczący OPZZ Jan Guz. „Premierze – gorąco wierzymy w to, że przeczyta Pan treść tego, co chcemy Panu przekazać! Że nie będzie Pan obojętny i pochyli się nad naszymi problemami”. Po wystąpieniach Wacława Czerkawskiego i przedstawicieli innych branż, delegacja udała się do budynku szefa rządu, aby złożyć petycję.






W petycji czytamy m.in. : Dobra koniunktura gospodarcza i poprawa kondycji finansów państwa, o których codziennie słyszymy od Pana (przyp. red. panie premierze) oraz od innych polityków rządzącej koalicji, to najlepszy moment, aby zmienić politykę państwa w zakresie wynagrodzeń, tak by z efektów wzrostu gospodarczego mogli korzystać wszyscy obywatele. Wyższa dynamika wzrostu wynagrodzeń jest obecnie w pełni uzasadniona, właśnie jako remedium na niebezpieczeństwo pułapki średniego dochodu (…). Polska znajduje się w czołówce krajów Unii Europejskiej, w których praca jest najniżej opłacana. Aż 66 % pracujących zarabia poniżej przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Produkt krajowy brutto wzrósł w latach 2000 – 2017 o 83 %, podczas gdy przeciętne wynagrodzenie realne brutto w gospodarce narodowej zwiększyło się o 59 %. W konsekwencji, udział płac w PKB ,w Polsce zmniejszył się w latach 2008 – 2017 z 50,1 % do 47,7 % PKB, przy średniej unijnej wynoszącej 55,4 %. Polska tym samym odnotowała jeden z największych spadków udziału płac w PKB, w całej Unii Europejskiej (…) Nie tylko zatem nie doganiamy Zachodu, ale się od niego oddalamy. Wielu ekspertów podkreśla, ze płace nie powinny rosnąć szybciej niż wydajność pracy. I tak waśnie działo się w Polsce przez kilkanaście lat. W latach 2000 – 2016 wydajność pracy rosła dwa razy szybciej niż płace. Według danych Eurostat, w 2017 roku, w przeliczeniu na zatrudnionego pracownika, wydajność pracy w Polsce zwiększyła się o 3,2 % w stosunku do roku poprzedniego, podczas gdy średnio w krajach unii Europejskiej o 1,5 % (…) Co więcej, według danych Eurostat koszty pracy w Polsce należą do najniższych w Unii Europejskiej. Średnie godzinowe koszty pracy w Unii Europejskiej w 2017 r. wyniosły w całej gospodarce 26,8 euro. W Polsce było 9,4 euro. Pozapłacowe koszty pracy, na tle średniej unijnej wynoszącej 24 %, w Polsce są także niskie (18,4 %) (…) Propozycje OPZZ na 2019 r.: - wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej nie mniej niż 9,5 %, - wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę powinien wynosić nie mniej niż 13,5 %, aby płaca minimalna osiągnęła poziom 50 % prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, - wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej powinien wynosić nie mniej niż 12,1 %

(…) Panie Premierze – z niepokojem obserwujemy, jak w ostatnich miesiącach obniża się w Polsce ranga i znaczenie instytucji dialogu społecznego. Rząd, zamiast negocjować kluczowe decyzje i poważnie traktować partnerów społecznych, spotyka się tylko z wybranymi przez siebie organizacjami, a upominany o potrzebę równego traktowania wszystkich - unika dialogu. Wiele obiecywaliśmy sobie po nowej formule Rady Dialogu Społecznego, zbyt często jednak w ostatnim czasie powtarza się ten sam scenariusz: udział w posiedzeniach urzędników niskiego szczebla, brak mandatu negocjacyjnego ze strony przedstawicieli rządu; spotkania w których strony wymieniają się poglądami, ale nie kończą się wiążącymi ustaleniami. Dialog społeczny, który dla OPZZ jest kluczowym miejscem dla ustalenia spójnej i zrównoważonej polityki społeczno-gospodarczej znów staje się iluzoryczny (…) Wróciliśmy do Radlina późnym wieczorem, ale z tego miejsca dziękujemy wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz apel i pojechali z nami. W myśl zasady „nic o nas bez nas” udowodniliśmy, że potrafimy zebrać siły i trzeba się z nami liczyć. Szkoda tylko, że niektórzy o swoje potrafią się upomnieć tylko w cechowni i na portalach społecznościowych.

Bronisław Capłap

Szlakiem Orlich Gniazd

Chodzenie po górach, to bezstresowy wysiłek, to czysta przyjemność dająca możliwość spotkania z pięknymi widokami i mniej spotykaną na co dzień przyrodą. Dla jednych to prawdziwa pasja, a dla innych jednorazowe, ale jakże emocjonujące spotkanie z naturą.

W dniu 1 września odbył się kolejny – XXVI już Złaz Górski, organizowany przez Radę Krajową ZZG w Polsce. Tegoroczna trasa wędrówki wiodła szlakiem niebieskim, zwanym ,,Siedlecką Drogą” z Przewodziszowic do Ostrożnika. Następnym punktem naszej wędrówki był Obelisk Ponurego, oraz „Źródła spełnionych marzeń”. Na szlaku naszej ciekawej wędrówki nie zabrakło jaskiń, grot i ciasnych szczelin. Dzieci najbardziej ucieszyło jednak wejście do


,,Jaskini Niedźwiedzia”, której nazwa już niosła coś tajemniczego. Jej wnętrze było nie mniej ciekawe. Po przejściu do Pstrążni, obok Stawu Nocy Letniej, udaliśmy się na metę Złazu, która znajdowała się w Złotym Potoku przy hotelu ,,Kmicic”. W Złazie uczestniczyło 16 drużyn, reprezentujących ZZG w Polsce. Nasza grupa - z Marcela liczyła 50 osób, w tym 16 dzieci. W tym dniu towarzyszyła nam piękna słoneczna pogoda, a organizator przygotował dla uczestników jak zwykle wiele atrakcji. Wśród nich były konkursy sportowe i sprawnościowe dla rodzin. W konkursie rodzinnym, wygrała rodzina Cieciera: Małgorzata, Leszek, Igor i Krzysztof reprezentująca ZZG w Polce PGG KWK ,,Marcel”. Nasi nie dali szans pozostałym drużynom. Drugie miejsce zajęła również nasza drużyna mieszana: Joanna i Marlena Machnik z Krzysztofem Ganitą. Nie małym zainteresowaniem cieszyły się zawody w przeciąganiu liny, w których uczestniczyły drużyny żeńskie i męskie. W tej konkurencji nikt się nie oszczędzał, zarówno zawodnicy walczący przy linie jak i kibice, którzy nie oszczędzali gardeł dopingując swoim. W konkurencji przeciągania liny, najlepszymi drużynami wśród kobiet została ,,Bogdanka” a wśród mężczyzn zawodnicy reprezentujący Konsorcjum PRG i BSZ z Rybnika. Drużyna męska z Marcela w składzie: Iksal Janusz, Pierchała Łukasz, Wardak Mariusz, Brachman Mariusz, Bała Tomasz, zajęła czwartą lokatę. Po zaciętych i wygranych dwóch rundach, nasza drużyna spotkała się w półfinale z Konsorcjum PRG i BSZ z Rybnika. Było ciężko i po zaciętej walce trzeba było uznać wyższość przeciwnika, który jak się później okazało, został zwycięzcą całych zawodów. O III miejsce ,,biliśmy się” z Bogdanką, po pasjonującym pojedynku musieliśmy uznać wyższość przeciwnika. Było to drugie najwyższe miejsce w tych zawodach, w historii uczestnictwa ZZG w Polsce PGG KWK ,,Marcel”, w Złazach od 2009 r.

Panie w konkursie przeciągania liny wystąpiły w składzie: Pierchała Joanna, Wardak Weronika, Urbańczyk Justyna, Cieciera Małgorzata, Wojciechowska Magdalena. W pierwszej rundzie wygrały swój pojedynek, by w drugim pojedynku, po zaciętej i emocjonującej walce przegrać z późniejszymi mistrzyniami z Bogdanki. Złaz był doskonałą okazją dla uhonorowania kolegi Henryka Urbańczyka statuetką Św. Barbary i pamiątkowym dyplomem, który przeszedł na zasłużoną emeryturę. Na miejscu organizator, przygotował dla wszystkich uczestników gorące kiełbaski, pyszny bigos, chleb z ,,fetem” i napoje. Przez cały okres trwania Złazu towarzyszył nam wyśmienity humor, bo zabawa była przednia. Przy muzyce zespołu ,,Chrząszcze”, płynącej z głośników, można było zatańczyć i włączyć się do śpiewu. Na koniec Złazu, przewodniczący Dariusz Potyrała oraz wiceprzewodniczący Sebastian Czogała, wręczyli nagrody zwycięzcom i uczestnikom XXVI Złazu Górskiego. Słowa podziękowania skierowane były też do szefowej Biura Rady Krajowej Bożeny Gawryluk, która z ramienia organizatora nadzorowała przebieg Złazu. Ja, z tego miejsca, jeszcze raz wszystkim uczestnikom gratuluję ukończenia Złazu. Rodzinie Cieciera gratuluję zdobycia pierwszego miejsca, a Joasi, Marlenie i Krzysztofowi drugiego w konkursie rodzinnym. Natomiast drużynom: kobiecej i męskiej dziękuję za godne reprezentowanie naszej organizacji w emocjonującym konkursie przeciągania liny. Dziękując jeszcze raz za udział już dzisiaj zapraszam na kolejny - XXVII Złaz Górski w przeszłym roku.

Krzysztof Wojciechowski

Ryba na wagę pucharu

Złowić rybę może każdy, ale puchar przewodniczącego - to już jest sztuka. Aby posiąść to trofeum należało złowić najwięcej ryb. A o wyniku decydowała nie ilość lecz waga zawartości siatki.

2 września na zbiorniku Odry III, zarybianym i pielęgnowanym przez PZW Koło nr 48 Radlin, zameldowało się tuż po wschodzie słońca prawie trzydziestu zawodników, oczekujących na wylosowanie najlepszych stanowisk łowieckich, co przy znajomości brzegu zbiornika dla niektórych było bardzo istotne. Nie przeszkodziło to jednak pokazać swą klasę najlepszym. Tuż po dźwięku gwizdka rozpoczynającego zmagania na akwenie słychać było tylko świst żyłek tnących powietrze i plusk spławików. Ilu było zawodników - tyle było sposobów na łowienie ryb. Podobno znaczenie miał sprzęt, zanęta, przynęta i technika, o czym my obserwatorzy niewędkujący mamy blade pojęcie.

Dla członków koła nr 48 zawody miały prestiżowe znaczenie gdyż zdobyte punkty zaliczane są do Grand Prix w punktacji generalnej. Dla nas największe znaczenie miało jednak to, że nasz kolega, członek naszej górniczej organizacji związkowej Rafał Piechaczek (rozstawiony w sektorze A) wygrał zawody i wygrał je w bardzo dobrym stylu, zdobywając pierwsze miejsce. Złowił 6,3 kg ryb pokonując zdecydowanie drugiego (w sektorze B) Piotra Drozda (4,2 kg). Trzeci był Jan Tkaczyk (4,6 kg), jako drugi zawodnik sektora A. W kategorii juniorów zwyciężył Kacper Haratyk (2,4 kg), a drugą była Paulina Hołomek (2,2 kg), jedyna w kategorii pań - brawa więc dla niej. Jak skomentował zawody sędzia dyscyplin wędkarskich Wiesław Grobelny - ryba w tym dniu naprawdę brała, o czym świadczy fakt, że łącznie złowiono ponad 40 kg ryb. Wszystkie one oczywiście wróciły do wody, bo tak przewidywał regulamin i niepisany kodeks wędkarski. Z tego faktu cieszyły się najbardziej chyba same ryby, bo aż miło było patrzeć jak wracają „do domu”. Zawody spławikowe mają to do siebie, że łowiona jest "drobnica", a największy z okazów mierzył nieco ponad 30 cm i złowił go Jacek Wojtyś.
Zawody przebiegały w bardzo dobrej sportowej rywalizacji i nikt nikomu ryby nie podrzucał oraz nie płoszył, co możemy potwierdzić odwiedzając niektóre stanowiska łowieckie. Po podsumowaniu wyników i wystawieniu ich do wglądu w gablocie był czas na smaczną grochówkę ufundowaną, podobnie jak wszystkie nagrody, puchary i dyplomy przez nasz związek - Związek Zawodowy Górników w Polsce Polskiej Grupy Górniczej KWK "Marcel". Zanim jednak wręczono trofea, przewodniczący związku Krzysztof Wojciechowski dziękując za pomoc w zorganizowaniu Zawodów, wręczył na ręce wiceprezesa Koła nr 48 Wiesława Dujki list gratulacyjny. Później pogratulował wyników zawodnikom życząc tradycyjnie wszystkim złowienia ta….kiej ryby. W ceremonii wręczania nagród przewodniczącemu pomagali również wiceprezes ds. sportowych Maciej Sochacki i sędzia główny zawodów Wiesław Grobelny. Nad prawidłowym odważaniem ryb, a później protokołem czuwała Gabriela Sochacka sekretarz Koła i zawodów.

Zbiornik wodny Odra III i inne, zielona okolica i panująca wkoło cisza sprawiają że miłośnicy wędkowania bardzo chętnie spędzają tu czas wraz ze swymi rodzinami. A wśród nich są byli i czynni jeszcze pracownicy naszej kopalni - kopalni "Marcel''. Stąd nasza aprobata, zainteresowanie i wybór tego miejsca na organizowanie zawodów wędkarskich o Puchar Przewodniczącego - powiedział przewodniczący Krzysztof Wojciechowski.

Bronisław Capłap

Wspaniały dla dzieci dzień

Chociaż pogoda, w sobotę drugiego czerwca „pogroziła do południa palcem” , to i tak nie była w stanie popsuć nam humorów ani przeszkodzić w dobrej zabawie. Festyn z okazji Dnia Dziecka, organizowany od szeregu już lat pod hasłem „Wszystkie dzieci nasze są …” zgromadził na terenie Ośrodka Wypoczynkowego „Olza” kilkuset uczestników. Cały wachlarz przygotowanych przez nas atrakcji pozwalał każdemu dziecku znaleźć coś dla siebie.

Kiedy najmłodsze dawały sobie malować twarze, to nieco starsze próbowały swych sił na strzelnicy, strzelając do tarcz z wiatrówki lub konkurując w rysowaniu obrazków. Niezłym maratonem zaś dla prawie trzydziestu rodzin był wielobój rodzinny rozgrywany w kilku konkurencjach. Tu liczyło się zrozumienie i współpraca, a zwycięsko z potyczek wychodzili ci wszechstronni i najsprawniejsi . Wielobój wymagał trochę wysiłku, ale swoje poświęcenie docenili dopiero przy scenie, wywołani po odbiór cennych nagród. Wtedy też mogliśmy usłyszeć , jak przed rokiem – Warto było! Naprawdę opłacało się! Po zaliczeniu przejażdżki konnej po ośrodku można było zasiąść stalowego rumaka na dwóch kołach i dać sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie na ścigaczach torowych, które prezentował ich właściciel i uczestnik wyścigów motocyklowych.
Fajna pogoda, od której jak zwykle najwięcej zależało , utrzymała się do późnego wieczora. Stąd przy dźwiękach muzyki zawirowało pod gołym niebem kilkanaście par. Wieczorna zabawa była jakby podsumowaniem udanego festynu podczas którego swe umiejętności „prucia” wraku opla zademonstrowali ochotnicy z biertułtowskiej OSP. Samochód bardzo sprawnie został pozbawiony szyb, drzwi i dachu, a uczestnik „zainscenizowanego” drogowego zdarzenia bardzo szybko przekazany został w ręce ratowników medycznych.
Wcześniej dzieci, częstowane słodyczami, doskonale bawiły się w towarzystwie kolorowych pluszaków. Ale trzeba zaznaczyć, że prócz słodyczy, na wszystkich uczestników czekała też smaczna grochówka, kiełbaska i krupniok z grilla „w towarzystwie” nie mniej smacznej karkówki. Jedzonko popijane przez dzieci napojem lub schłodzonym piwkiem przez starszych dawało w tym dniu siłę i co najważniejsze - ochotę do dalszej zabawy. Kulminacyjnym punktem programu festynu na pewno była loteria fantowa, w której do wygrania był między innymi (ba… kolorowy) telewizor, rower, dwie hulajnogi, tablety i wiele, wiele innych nagród. Wyjmowany przez dzieci z pojemnika los wywoływał momentalnie radość jego właściciela i nutkę zawodu u innych. Ale tylko nutkę zawodu, gdyż nie wylosowany numer do końca czekał na losowanie nagrody głównej, jaką był cenny ledowy TV.


W naszej ocenie - ale najważniejsze, że również w ocenie wielu uczestników festyn należał do bardzo udanych.
W tym roku zgromadził więcej uczestników, jak przed rokiem. Statystyczne uczestnictwo we wszystkich zabawach i konkursach było zdecydowanie większe. A wszystko za sprawą dobrej organizacji i zaangażowania wielu osób.
W tym miejscu ślemy słowa podziękowania do wszystkich, którzy aktywnie włączyli się wpierw w przygotowanie, a później pomagali przy realizacji tego dużego przedsięwzięcia.

Koleżanki i koledzy serdeczne dzięki. Dzięki, że jak zawsze mogłem na was liczyć. Dla niektórych przejście na emeryturę nie oznacza przejścia w stan spoczynku. To naprawdę cieszy, że znajdujecie czas dla organizacji związkowej, a tym bardziej cieszy, że znajdujecie czas dla swych dzieci i wnucząt – powiedział na zakończenie festynu przewodniczący Krzysztof Wojciechowski. Słowa podziękowania kierujemy do wszystkich, którzy odpowiedzieli na nasze prośby dotyczące wsparcia rzeczowego i finansowego. To dzięki Wam mogliśmy zorganizować festyn z tak dużym rozmachem kierowany do najmłodszych z okazji Dnia Dziecka. Dziękujemy, że swym gestem potwierdzacie dobrą współpracę ze Związkiem Zawodowym Górników w Polsce PGG KWK „Marcel”. Skoro my na Was – to również Wy na naszą bezinteresowną pomoc możecie zawsze liczyć.

Bronisław Capłap



Nie tylko rywalizacja

Organizowany od sześciu lat turniej strzelecki o Puchar Przewodniczącego Środowiska ZZG w Polsce wpierw kopalń Rybnickiej Spółki Węglowej, później Kompanii Węglowej, a obecnie Oddziału ROW – PGG łączy w sobie formę rywalizacji i integracji. Jest dobrym sposobem na spotkanie się funkcyjnych związkowców rybnickich kopalń – mówi szef środowiska, przewodniczący ZZG w Polsce, w naszej kopalni Krzysztof Wojciechowski.


23 maja na strzelnicy sportowej Klubu LOK, pod „Górniczą Strzechą” w Radlinie zameldowało się dwudziestu zawodników, którzy wpierw indywidualnie, a później drużynowo rywalizowali o puchary i medale, a przede wszystkim o tytuł najlepszych strzelców w VI Turnieju Strzeleckim. Do tarcz ustawionych na dziesiątym metrze oddawano w pozycji stojącej, bez podpórki, po siedem strzałów w jednej serii, z czego oceniano pięć najlepszych. Strzelanie bez podpórki jest dobrym sprawdzianem nie tylko celności oka ale też stabilnej postawy oraz opanowania technik strzeleckich. Wynik na tarczy i jego powtarzalność najlepiej oceniają umiejętności i poziom zawodników.

Nasz kolega Szymon Markiewka dwukrotnie wystrzelał 46 punktów zdobywając wpierw indywidualnie pierwsze miejsce, a później przy współudziale kolegów Leszka Cieciera (45 pkt.) i Tomasza Bała (44 pkt.) wywalczył również pierwsze miejsce drużynowo dla naszej organizacji związkowej. Indywidualnie drugie miejsce zajął Przemysław Kopertowski (45 pkt.),a trzecie Arkadiusz Jakimczuk (43 pkt.) – obaj z kopalni „Jankowice. Drużynowo drugie miejsce zajęli koledzy z Przedsiębiorstwa Robót Górniczych i Budowy Szybów z Rybnika w składzie Piotr Porębski, Nieszporek Czesław i Koczy Andrzej (łącznie 122 pkt.), a trzecie kopalnia „Rydułtowy” (120 pkt.) reprezentowana przez Krzysztofa Cimienga, Jarosława Słomka i Tomasza Burda. Czwarte miejsce zajęła drużyna z „Jankowic” (117 pkt.), a piąte z „Chwałowic” (103 pkt.) Trofea drużynowe z VI Turnieju Strzeleckiego wzbogacą zapewne kolekcję organizacji zakładowych, a indywidualne - zbiory prywatne. Turniej sędziowali: sędzia główny Antoni Mucha i sekretarz zawodów Bronisław Capłap.

Strzelanie było na pewno okazją, ale nie pretekstem, do spotkania się i podjęcia tematów związkowych związanych z obecną sytuacją w kopalniach i po podpisaniu ostatniego porozumienia płacowego oraz dopiero co odbytym VII Krajowym Zjeździe Delegatów ZZG w Polsce. Spotkanie w Radlinie dało możliwość podjęcia rywalizacji ale również tej na argumenty w dyskusji nad Układem Zbiorowym Pracy i wchodzącym Rozporządzeniem dot. ochrony danych osobowych (RODO). Podejmowanie zbieżnych dla kopalń i organizacji tematów, ich wcześniejsze przedyskutowanie pozwala często znaleźć wspólne zdanie, a co w konsekwencji skutkuje łatwiejszym zawieraniem porozumień w szerokim tego słowa znaczeniu. Tak między innymi doszło do podpisania wspólnego dla kopalń „Marcel” i „Rydułtowy” Regulaminu Świadczeń Socjalnych. Potrzebę tego rodzaju spotkań dyktują zmieniające się w procesie restrukturyzacji górnictwa uwarunkowania. Dotyczą one bardzo wielu tematów w sferze praw i obowiązków i to zarówno pracowniczych, jak i pracodawcy.

Bronisław Capłap

Echa Barbórki 2017

Kolejny, a w naszej ocenie – dobry rok za nami. Jest poprawa wyników firmy, ruszyły przyjęcia do pracy. Premier Morawiecki udobruchał emerytów rekompensatą pieniężną za utracony deputat węglowy. Wypłacono w całości „barbórkowe” i jest zapowiedź wypłacenia części czternastej pensji. Były więc powody do świętowania Barbórki w dobrych nastrojach. A rozpoczęliśmy już 24 listopada uroczystą akademią barbórkową w radlińskim ośrodku sportu i rekreacji. Tym razem obyło się bez mównicy, sceny, widowni i nadmiaru gości, gdyż centralne uroczystości KWK ROW odbyły się w nieco późniejszym terminie 30 listopada w Teatrze Ziemi Rybnickiej. Nie zabrakło za to w tym dniu szczerych życzeń i słów podziękowania dla braci górniczej kopalni „Marcel” ze strony dyrekcji kopalni. W imieniu organizacji związkowych, funkcjonujących w kopalni „Marcel”, życzenia złożył kolega przewodniczący Krzysztof Wojciechowski. Tu, w MOSI-rze, w asyście pocztów sztandarowych, dokonano wręczenia wyróżnień i szpad górniczych dla najlepszych, najbardziej zasłużonych pracowników kopalni „Marcel”. Wśród licznie wyróżnionych byli również członkowie naszej organizacji związkowej Związku Zawodowego Górników w Polsce Polskiej Grupy Górniczej KWK „Marcel”.
Medal „Zasłużonego dla Górnictwa RP” otrzymał kol. Łaciok Bogdan,
Honorową Szpadę Górniczą” kol. Bógdoł Adam, a odznakę ,,Zasłużonego dla Oddziału KWK ROW” : Blanik Artur, Stępień Mariusz, Barciok Adam, Kopka Andrzej i Pelczar Grażyna.
Barbórkowe spotkanie kończył tradycyjnie śląski obiad i zimne piwko.
30 listopada, podczas Akademii KWK ROW w Rybniku Odznakę ,,Zasłużonego dla Oddziału KWK ROW” odebrali: Wawrzyńczyk Piotr i Pająk Adam, a ,,Honorową Szpadę Górniczą” Orzechowski Daniel.

4 grudnia wraz z naszym pocztem sztandarowym tradycyjnie uczestniczyliśmy w celebrowanych nabożeństwach z okazji Św. Barbary odprawionych w okolicznych parafiach – w Biertułtowach, w Radlinie II, na Głożynach i w Marklowicach. Złożyliśmy kwiaty pod ołtarzem górniczej patronki w kościołach, a wcześniej w cechowniach ruchu „Marcel” i w Marklowicach. Kontynuując przedświąteczne spotkania opłatkowe Zarząd ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” spotkał się 14 grudnia, w gronie wyróżnionych członków naszej organizacji i dyrekcji kopalni. Spotkaniu opłatkowemu towarzyszyła iście rodzinna atmosfera. Miło było przełamać się opłatkiem, uścisnąć dłoń i złożyć sobie życzenia. Na nasze zaproszenie odpowiedzieli dyrektorzy kopalni: Adam Robakowski i Marcin Maciejczyk oraz Główny Inżynier Jacek Kowalczuk. Spotkanie, jak przed rokiem było okazją do wręczenia najaktywniejszym nagród i wyróżnień.
Statuetką „Zasłużonego Gwarka” wyróżniono kol. Ilonę Jona, a „Honorowe Lampki Górnicze ZZG w Polsce” otrzymali: Jolanta Malinowska, Beata Morawiec, Monika Rok- Lorenc, Alicja Durka, Gabriela Wolny, Józef Świerczek i Zbigniew Popiel. „Złotą Odznaką Zasłużonego dla ZZG w Polsce” wyróżniono Piotra Góreckiego, zaś srebrną: Leszka Manderla, Tomasza Mucha, Łukasza Czepczor i Mirosława Dłucik. Odznakę ,,Zasłużonego dla ZZG w Polsce KWK „Marcel” otrzymali: Dariusz Marcol, Mirosław Myśliwiec i Henryk Urbańczyk. Odznaką Konfederacji Związków Zawodowych Górnictwa w Polsce ,,Za Zasługi dla Górniczego Ruchu Związkowego” wyróżniono kol. Seweryna Strączek. Za zasługi dla związkowej organizacji i pomoc w realizacji festynów rodzinnych statuetką św. Barbary wyróżniono Grażynę Capłap. W tym dniu wyróżniono również statuetką „hajera” oraz nagrodą specjalną dla najaktywniejszego w pozyskiwaniu nowych członków naszej organizacji kol. Józefa Świerczek. 15 grudnia wzięliśmy udział w Jubileuszowej Centralnej Akademii Barbórkowej Rady Krajowej ZZG w Polsce, w Rudzie Śląskiej. Tu wśród wielu sztandarów na scenie nie zabrakło naszego związkowego z „Marcela”, który wniósł członek pocztu sztandarowego - kol. Wacław Zowlocki. Akademię otworzył, podsumowując dotychczasową działalność organizacji, przewodniczący Dariusz Potyrała. Podziękował on swoim poprzednikom, dotychczasowym przewodniczącym za zbudowanie silnego, prężnego związku wiążącego środowiska górnicze w Polsce. Oceniając dobrze współpracę podziękował wszystkim obecnym, nie zapominając o kadrze funkcyjnej z którą współpracuje na co dzień. W tym dniu wielu ze związkowych działaczy zostało wyróżnionych medalami, odznakami szpadami i kordami związkowymi. Wśród nich znaleźli się nasi też nasi koledzy, pracownicy kopalni „Marcel”. Medal ,,Zasłużonego dla Górnictwa RP” otrzymali: Szczęsny Joachim, Frejusz Michał i Lebioda Henryk . „Złotą Odznaką Za Zasługi dla OPZZ” wyróżniono Stanisława Kłoska i Brunona Stołtnego. ,,Złotą Odznaką Zasłużonego dla ZZG w Polsce” wyróżniono: Krzysztofa Ganita, Grzegorza Grud i Tomasza Bała. ,,Srebrną Odznakę Zasłużonego dla ZZG w Polsce” otrzymał kol. Mirosław Brzenczek, a „Srebrną Odznakę Za Zasługi dla OPZZ” Marian Bochynek i Wacław Zowlocki. ,,Za Zasługi dla Górniczego Ruchu Związkowego” Konfederacja wyróżniła kol. Iwonę Krawczyk. Honorowym Kordem Związkowym ZZG w Polsce Rada Krajowa wyróżniła naszego przewodniczącego Krzysztofa Wojciechowskiego.
Kończący się 2017 rok był też okazją do spotkań w gronie emerytów i rencistów – byłych pracowników kopalni, członków naszej organizacji. Korzystając z zaproszenia przewodniczącego Komisji Emerytów i Rencistów Krystiana Kolorza mogliśmy brać w nich udział wraz dyrekcją kopalni w dniach 5 i 6 grudnia. Utrzymywanie więzi w górniczym środowisku jest dla nas elementem świadczącym o wzajemnym szacunku, poszanowaniu tradycji i znaczeniu górniczego rzemiosła. Wyróżnienia wręczane na emeryckich spotkaniach barbórkowych:
Srebrną Honorową Odznakę - Zasłużonego dla ZZG w Polsce otrzymali: Konopka Marian i Duda Paweł.
Odznakę Konfederacji Związków Zawodowych Górnictwa w Polsce „Za Zasługi dla Górniczego Ruchu Związkowego” otrzymali: Miliczek Jan i Brachman Piotr.
Honorową Odznakę „Zasłużony dla ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” otrzymali: Korneliusz Paszenda, Stanisław Czysz, Tadeusz Szeliga.
Złotą Odznakę „Za Zasługi dla OPZZ” otrzymali: Eugeniusz Kuhn i Grzegorz Dudek.
Statuetkę „hajera”, jako wyróżnienie za zasługi dla Komisji Emerytów i Rencistów KWK „Marcel” otrzymali - Stefan Czysz, Zenon Plewka i Dionizy Sokala. Pamiątkową Statuetkę Górnika wręczono – Piotrowi Przybyła i Marianowi Małeckiemu.
Pamiątkową Lampkę Górniczą otrzymał Jerzy Papierok, a Statuetkę Świętej Barbary - Maria Konopka i Burda Eugenia.
Pamiątkowy medal Rybnickiego Środowiska Emerytów i Rencistów: Józef Sperka, Wiesław Dujka, Elżbieta Jagła, Zygmunt Talik, Wacław Koczy, Zdzisław Cyroń, Roman Chmielewski i Zofia Masiak.
Pamiątkowy medal Komisji Emerytów i Rencistów ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” - Jadwiga Wyleżoł, Styrnol Michał, Danuta Piktel, Edward Gramatyka, Jan Spandel i Korduła Stanisław.
Dyplomy Gratulacyjne z Rady Krajowej ZZG w Polsce za długoletnią pracę i przynależność związkową otrzymali: Foltys Edward, Macha Eugenia, Sobotzik Adolf, Pająk Wiktor i Porwoł Ginter.
Medal za 50 lat przynależności do ZZG: Michał Styrnol, Tadeusz Szeliga, Kazimierz Broża, Bronisława Paprotny, Wincenty Herok, Kazimierz Opalkowski, Mieczysław Gregorek i Marianna Owczosz.
Kończąc tą krótką relację z imprez około-barbórkowych gratulujemy wszystkim wyróżnionym i życzymy dalszych osiągnięć na niwie pracy zawodowej i w działalności związkowej.

Bronisław Capłap

Kto piwa nie pije …

Z szacunkiem dla tradycji, symboli i siebie samych rozpoczęła się XXVI Karczma Piwna, która w Sali „U Kowalskiego” zgromadziła, jak przed rokiem ponad stu osiemdziesięciu gwarków. Tu na czas jej trwania znikają wszelkie podziały i funkcją znaczona - podległość służbowa. Całą władzę nad przebiegiem gwareckiego spotkania przejmuje "wysokie, a w sprawach piwnych zawsze nieomylne prezydium". A pomaga mu w tym UOP (Urząd Ochrony Prezesa).



Witani słowami piosenki "Witajcie mili goście" zaproszeni na Karczmę goście zajęli należne im miejsca w ławie środkowej. Swą obecnością odpowiedział przewodniczący Rady Krajowej ZZG w Polsce Dariusz Potyrała, ale odpowiedzieli też i byli dyrektorzy Andrzej Badaj i Jacek Skupień oraz obecny dyrektor ds. Pracy Marcin Maciejczyk i naczelny Inżynier Jacek Kowalczuk. W ławie gości prowadzonej przez kontrapunkta Krystiana Dziubę nie zabrakło reprezentujących „Starą Strzechę emerytowanych przewodniczących naszej organizacji ani przedstawicieli związków zawodowych kopalń, z którymi współpracujemy na co dzień.




A, że gwareckie spotkanie ma charakter integrujący obecni byli również przewodniczący z kopalń "Karvina" w Czechach oraz "Jankowice" i "Chwałowice" . Po raz pierwszy wśród kamratów z „Emmy” zasiadł przewodniczący ZZG w Polsce Konsorcjum PRG i BSz. W ławie gości, w cywilnych uniformach zasiedli też komendanci radlińskiej policji, zakładowi społeczni inspektorzy pracy oraz przedstawiciele współpracujących z nami firm i instytucji.


XXVI Karczmę Piwną otworzył przewodniczący naszej organizacji Krzysztof Wojciechowski, a prowadzenie jej powierzył wiceprzewodniczącemu – Bronisławowi Capłap, który na czas trwania „spotkania kopaczy” przejął od przewodniczącego ryngraf i władzę. W prowadzeniu Karczmy pomagali, zasiadając w Wysokim Prezydium, gwarkowie Krzysztof z Ganitów i Grzegorz z Grudów. Zanim jednak wszyscy poddali się wesołej zabawie chwilą ciszy uczczono pamięć o kamratach, którzy odeszli do Pana i dziś fedrują "na niebieskiej grubie". Do ich grona 8 grudnia, w przeddzień rozpoczęcia Karczmy, dołączył członek Zarządu, bardzo lubiany kolega – śp. Romuald Przybyłowski zapamiętany przez nas jako propagator doskonałego humoru i dowcipu. Cześć Jego pamięci! W gwareckich zmaganiach, jak tradycja każe, rywalizowały ze sobą ławy - energomaszynowa z górniczą. Ale dla dobrej zabawy dołączyła do nich, traktowana na równi, ława gości. Gwarkowie w śpiewie, zachowaniu i w konkursach rywalizowali pod przewodnictwem swych kontrapunktów o wyższość swej ławy nad pozostałymi. Ich rolę, jak przed rokiem, pełnili: w ławie lewej Mirosław Brzenczek i w prawej Dawid Budny. Nasza Karczma, prowadzona wyłącznie w męskim gronie, nawiązująca do tradycyjnych gwarków zachowuje ich atmosferę i charakter. Tu splatają się powaga i dyscyplina z żartami, śpiewem i krotochwilą. Ta mieszanka nastrojów sprawia, że atmosfera spotkań gwareckich jest niepowtarzalna i stanowi o wyjątkowości tej imprezy. Bawiąc się doskonale we własnym gronie nie dajemy się obsłużyć, ani nie ustępujemy placu kabaretom czy agencjom rozrywkowym, by nie wypaczyć słowa i znaczenia „Gwarków”. Scenariusz Gwarków pisze samo życie i związane z nim zdarzenia na przestrzeni czasu od jednej do kolejnej Karczmy. To właśnie na Karczmie mamy możliwość pośmiania się sami z siebie i z kolegów. I to bez najmniejszej obrazy. Karczma, jak co roku, była okazją do wyróżnień i podziękowań za pracę zawodową w kopalni oraz na rzecz organizacji związkowej. Ceremonia wręczenia wyróżnień odbyła się w wielkiej powadze, w asyście związkowego pocztu sztandarowego. Zarząd Zakładowy ZZG w Polsce PGG wyróżnił statuetką Zasłużonego Gwarka kolegę Krzysztofa Sosnę, a na wniosek Zarządu ZZG w Polsce PGG KWK "Marcel" Rada Krajowa wyróżniła „Złotą odznaką gwarka Tomasza Firuta.

Srebrną odznaka zaś wyróżniła: Bartosza Musioł i Andrzeja Drzeniek Na wniosek naszego Zarządu Konfederacja Związków Zawodowych Górnictwa w Polsce wyróżniła odznaką „Za Zasługi dla Górniczego Ruchu Związkowego”: Mariusza Wardak, Jerzego Bugla i Artura Zychma. Zarząd Zakładowy ZZG w Polsce PGG wyróżnił Odznaką Zasłużonego dla Organizacji Zakładowej kolegów: Kotula Kazimierz, Wacławczyk Zbigniew, Bażan Rafał, Strączek Seweryn, Ganita Beniamin, Oślizło Artur, Kłapsia Marek, Koterwas Grzegorz, Klyszcz Daniel, Kubica Marek, Przybyła Marek, Bienia Łukasz, Grabiniok Marcin. Za zasługi wniesione w rozwój kopalni „Marcel” - "Honorowymi Lampkami Górniczymi" wyróżnieni zostali: Adam Kuczera, Ireneusz Morawiec, Marek Durka, Kazimierz Smyczek, Ryszard Szefczyk. Zarząd Zakładowy ZZG w Polsce PGG KWK "Marcel" wyróżnił "figurką górnika" najaktywniejszego w pozyskiwaniu nowych członków dla zakładowej organizacji związkowej. Pierwsze miejsce w tej rywalizacji zajął kol. Józef Świerczek, który został również laureatem nagrody specjalnej. Drugi był Kazimierz Smyczek, a trezci Marek Przybyła. Wyróżnienia wręczali: przewodniczący D. Potyrała i K. Wojciechowski, dyrektor M. Maciejczyk i Naczelny Inżynier J. Kowalczuk. Gratulacje i gromkie "Sto lat" zamknęło oficjalną część gwareckiego spotkania,. Kiedy po przerwie zagrzmiało „Górnik morowy chłop” gwarkowie sięgnęli do swej kiesy, by podzielić się groszem z dziećmi z biertułtowskiej ochronki. Tym razem zebrano 1500 zł. I w tym miejscu serdecznie dziękujemy w imieniu wszystkich dzieci, które obdarowane zostały paczkami z okazji Mikołaja. Śpiewem rozpoczęła się bardziej frywolna część spotkania kopaczy, w której biesiadników odwiedził, sprawdzony w swej roli "emski" skarbnik – Zbyszek Stencel. To właśnie on bacznie odnotowywał wszelkie potknięcia i zabawne zdarzenia od jubileuszowej XXV Karczmy. Nie uznając niczyjej wyższości dostało się tym razem prezesowi i całemu prezydium. A kiedy we łbach było już więcej niż w pozostałych do wypicia beczkach, w ruch poszły dyby, cep i pręgierz. Co chwila ktoś lądował na sedesie lub w chlewiku. Duże emocje towarzyszyły zmaganiom piwnym i konkursowi skręcania rur. Nad przebiegiem konkurencji czuwali społeczni sędziowie z lawy gości – gwarkowie Bogdan z Bańczyków i Ryszard z Chylińskich. To oni ocenili prawidłowość skompletowania rur, uszczelek i dokręcenia śrub. Dużą falę śmiechu i radości wywołała zaimprowizowana scenka z kuligu, gdzie konie zaprzężone do sań obwoziły skarbnika po sali. Nie zdążyły one jeszcze ostygnąć, a już po sali maszerowali przodownicy pracy. Towarzyszył im hymn młodzieży i atmosfera pierwszomajowych pochodów z lat siedemdziesiątych. Nieobyczajnie ubrani lub profanujący górniczy mundur galowy zostali stosownie ostemplowani i oznakowani kamizelkami określającymi gwarków czterema literami na plecach. Uczestniczący pierwszy raz w gwareckim spotkaniu, ochrzczeni piwem przyjęci zostali w poczet gwarków i od tej pory, jak wyraził to kapelan Gwarków, Marcin - mogą oni wraz ze starszyzną zasiadać do ławy, „sznupać tabaka” i prowadzić dysputy przy piwie. Zgodnie z regułą gwarków kulminacyjnym punktem jest zawsze konkurs na króla piwnego. Tym razem piwo przyszło pić z "grubskigo guminioka". Naczynie nie stanowiło jednak najmniejszej przeszkody najlepszym w tej konkurencji. Tron, berło, nagroda i najważniejsze - uznanie kamratów zdobył gwarek Dariusz od Kubaczków, który niekwestionowanym Królem Piwnym pozostanie na pewno do następnej XXVII Karczmy Piwnej.

W bogatym programie Karczmy nie zabrakło znaczących już w samym tytule piosenek - „ Kochany Śląsk”, czy „Barbaro …”. Karczmę kończyło stukanie się kuflami i wspólne zdjęcie. Najmocniejsi w nogach i głowach na koniec wysłuchali jeszcze krótkiego koncertu kolegów Przemka Brantweina i Daniela Czerwika i sami włączyli się do śpiewu. Pozostawiając ocenę spotkania samym uczestnikom z tego miejsca dziękujemy za wspólną zabawę, w której wzajemny szacunek buduje doskonałe relacje z załogą i środowiskiem około-górniczym. I zapraszamy na kolejną XXVII Karczmę Piwną za rok.

Bronisław Capłap

Mikołaj w czekoladzie

W myśl powiedzenia, że „nie samym chlebem człowiek żyje” , a dziecko laptopem czy smartfonem - od szeregu lat dbamy o ucztę duchową naszych najmłodszych członków górniczych rodzin. W tym roku z okazji Mikołaja nasz związek zaproponował kolejne widowisko w Miejskim Ośrodku Kultury w Radlinie



Ponad 150 dzieci wraz ze swymi opiekunami obejrzało inscenizację książki Roalda Dahla pod tytułem „Tajemnica fabryki czekolady”. Widowisko muzyczno-taneczne przygotowały wraz z grupą artystyczną „Przytup” panie: Sabina Borkowska, Sylwia Lubszczyk i Maria Rzechanek. Przygoda sympatycznego Charliego w krainie płynącej czekolady oraz kolorowa sceneria i stroje występujących rówieśników bardzo szybko wprowadziły wszystkich w przedświąteczną atmosferę i towarzyszyły aż do rozstania z Mikołajem. Na naszą prośbę święty Mikołaj w radlińskim Domu Kultury rozpoczął wydawanie dzieciakom paczek już 5 grudnia. A ich zwartość sprawiała, że niektóre, zwłaszcza te mniejsze ciągnęły paczkę po scenie, gdyż brakowało im sił by ją unieść. Rozbawione dzieci i ich uśmiech na twarzy utwierdza nas w przekonaniu, że dla tych chwil warto poświęcić nawet trochę związkowych środków i prywatnego czasu.


Nasze spotkanie z dziećmi, rodzicami, a niekiedy dziadkami było okazją również do złożenia w imieniu Zarządu organizacji związkowej ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” życzeń świąteczno-noworocznych.


Na dzień dzisiejszy jesteśmy jedyną organizacją związkową w kopalni, która preferuje wręczanie mikołajowych paczek przez Mikołaja, a nie z platformy samochodu – mówi przewodniczący związku Krzysztof Wojciechowski.
I niech tak pozostanie, bo ta forma się przyjęła i znajduje radość dzieci i aprobatę naszych członków.

Bronisław Capłap

XXII Barbórkowy Halowy Turniej Piłki Nożnej

Drużyna ZZG w Polsce KWK ,,Marcel” w grupie ,,śmierci” !

Już po raz XXII górnicy ZZG w Polsce uczestniczyli w turnieju piłki nożnej, gdzie organizatorem turnieju jest Rada Krajowa ZZG w Polsce i ZZG w Polsce KS "Wieliczka", gospodarz turnieju. W turnieju wystartowało 8 zgłoszonych wcześniej drużyn, reprezentujących organizacje związkowe ZZG w Polsce kopalń i zakładów górniczych. Zespoły podczas uprzedniego losowania rozstawione zostały w dwóch grupach. W grupie A znalazły się drużyny: KWK ,,Wujek” , KWK ,,Knurów”, KWK ,,Makoszowy” i KWK ,,Marcel". W grupie B zagrały: P.G. ,,Silesia", KWK ,,Jankowice”, LW ,,Bogdanka” i KS ,,Wieliczka”. Po rozegranych w grupach spotkaniach ,,każdy z każdym" do półfinałów awansowały po dwie najlepsze drużyny z grup. Z grupy A : KWK ,,Knurów” i KWK ,,Wujek”, a z grupy B : KWK ,,Jankowice” i LW ,,Bogdanka” Mecze półfinałowe były bardzo zacięte o czym świadczą wyniki: Jankowice - Wujek 3:5, Knurów –Bogdanka 5:4. W meczu pocieszenia o III miejsce w turnieju spotkały się drużyny, które grały tego dnia w grupie i tu po raz kolejny okazali się lepsi zawodnicy z Jankowic pokonują Bogdankę 5:4. W meczu finałowym spotkały się drużyny z Knurowa i Wujka, które również grały już tego dnia z sobą. W grupie lepsi okazali się zawodnicy z Knurowa, wygrywając 5:2. W finale po raz kolejny wygrał zespół z Knurowa 4:3, który przypieczętował swoją wyższość na XXII Barbórkowym Turnieju Piłki Nożnej w Wieliczce. Nasza drużyna miała w tym turnieju te ,,szczęście” że zagrała z drużynami, które w tamtym roku zajęły w turnieju I m. Wujkiem i III m. Knurowem i zawsze liczącymi się Makoszowami , czyli zagraliśmy w grupie ,,śmierci”. W pierwszym spotkaniu z Wujkiem, zagraliśmy wesoły futbol lecz z niekorzystnym wynikiem dla nas, przegrywając 9:4. Drugie spotkanie z Makoszowami wygraliśmy 7:2, pokazując że jest w drużynie potencjał. Trzecie spotkanie rozegraliśmy z Knurowem, jak się później okazało z mistrzem turnieju. Wygrana w tym spotkaniu wiele nam nie dawała po przegranym pierwszym spotkaniu ale nasi chłopcy zagrali naprawdę bardzo dobry mecz. Prowadząc 3:1 w meczu, panowie sędziowie się nie popisali. Uznali bramkę, której nie było – piłka uderzyła zawodnika rezerwowego stojącego przy słupku a nie do bramki i dyktując rzut rożny, po którym padła bramka, niby po interwencji bramkarza, której nie było ponieważ piłka przeleciała dobre metr nad rękami bramkarza. Wszyscy ten fakt dostrzegli ale nie sędziowie. Niestety tak w sporcie bywa, że decyzje mogą skrzywdzić drużynę i wybić z uderzenia. Ostateczny wynik 4:3 dla Knurowa, ujmy nam nie przynosi. Nasi zawodnicy już teraz są głodni rewanżu w 2018 roku. "Królem strzelców" turnieju został Krzysztof Michalski z KWK ,,Wujek". Nagrodę dla najlepszego bramkarza, odebrał Krzysztof Szymanik z KWK ,,Knurów". Nagrodę Fair Play odebrała drużyna z ,Makoszów". Puchary, dyplomy oraz pamiątkowe medale wszystkim uczestnikom turnieju wręczali przewodniczący Rady Krajowej ZZG w Polsce Dariusz Potyrała, prezes kopalni Soli Wieliczka Zbigniew Zarębski, Bogdan Nowak – wiceprzewodniczący Rady Krajowej oraz będący w tym dniu gospodarzem turnieju Mariusz Hofman, przewodniczący ZZG w Polsce z kopalni ,,Wieliczka”. Turniej wysoko ocenili jego uczestnicy wyrażając uznanie dla organizatorów za przygotowanie, a dla zawodników wyrazy uznania za poziom gry i zachowanie podczas turnieju. Z tego miejsca kieruję słowa podziękowania pod adresem piłkarzy reprezentujących ZZG w Polsce KWK ,,Marcel” za walkę i zaangażowanie w całym turnieju. Serdeczne podziękowania dla gospodarza turnieju za umożliwienie kibicom, zwiedzenia trasy turystycznej kopalni ,,Wieliczka”.
Drużyna ZZG w Polsce PGG KWK ,,Marcel” wystąpiła w składzie: Mariusz Brachman (1 bramka), Arkadiusz Stępień (1), Łukasz Sobala (5), Marcin Przeliorz, Tomasz Sachs, Marek Gęborski (5), Marcin Plura (1), Przemysław Psota (1), Kamil Karczmarczyk, Rafał Radecki i Łukasz Glenc.

Krzysztof Wojciechowski

Integrujący Puchar

Sport w Radlinie mocno wrósł w górnicze środowisko i tylko starsi pracownicy kopalni pamiętają, że mieliśmy niegdyś w Radlinie prężnie działające sekcje gimnastyki, dżudo, boksu, piłki nożnej czy szermierki. Z radlińskim sportem związanych było dwudziestu olimpijczyków. Piłka siatkowa rozgrywana zaś przed laty na poziomie ekstraklasy zaszczepiła wśród młodych ludzi zamiłowanie tą dyscypliną sportu, dającą możliwość gry zespołowej, a przy okazji integracji zawodowej.


28 października pod siatką w radlińskim MOSI-rze zameldowało się sześć zespołów reprezentujących oddziały i organizacje, by w sportowej walce rywalizować o Puchar Dyrektora Oddziału KWK ROW Adama Robakowskiego. Zespoły zostały rozstawione w dwóch grupach A i B. W pierwszej wystąpiły LOK, ZZ Pracowników Oddziałów Szybowych i WPP (wentylacyjny p.poż.), a w drugiej MEŁM (łączność, metanometria), ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” i ZZ Ratowników Górniczych. Turniej rozpoczął się o godzinie dziewiątej, a pierwszym spotkaniem zainaugurowały go zespoły LOK i ZZPOSZ. „Szybiarze” dopiero w tie breaku pkonali rywala 2:1. W kolejnych spotkaniach MEŁM -ZZG w P 0:2, LOK - WPP 0:2, MEŁM - ZZRG 0:2, ZZPOSZ - WPP 2:0 i ZZGwP - ZZRG 2:0. W rundzie półfinałowej pierwsza drużyna grupy A (ZZPOSZ) przegrała z drugą drużyną grupy B (KSRG) 0:2, a WPP uległa ZZG w P również 0:2. W meczu o trzecie i czwarte miejsce spotkały się więc zespoły ZZPOSZ i WPP. Lepszą drużyna okazał się zespół z oddziału wentylacji i p.poż., który dwukrotnie w setach pokonał ZZPOSZ 15:8 i 15:11. W finale ponownie spotkali się zawodnicy organizacji związkowych KSRG i ZZG w Polsce. Tym razem lepsi i psychicznie odporniejsi okazali się ratownicy pokonując nasz zespół po zaciętej, stojącej na bardzo dobrym poziomie grze 2:1, w decydującym secie przegraliśmy 16:14. Puchary, dyplomy i nagrody w imieniu dyrektora Robakowskiego najlepszym wręczali dyrektor ds. pracy Ruchów Marcel i Rydułtowy Marcin Maciejczyk i przewodniczący ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” Krzysztof Wojciechowski. Najlepszym siatkarzem wybrany został Robert Porwoł z KSRG, który otrzymał w nagrodę pamiątkową statuetkę. Nagrodę specjalną otrzymała też Sonia Hojka z działu lampiarni, która jako jedyna w turnieju kobieta zagrała w drużynie WPP. Organizatorami turnieju był Dział Spraw Pracowniczych i Socjalnych oraz ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”. A nad przestrzeganiem zasad gry czuwali panowie Wojciech Kutkowski i Wojciech Jędras sędziujący spotkania.

Zdaniem obserwatorów turniej stał na bardzo dobrym, wysokim poziomie. A my dodamy, że młodzi pracownicy doskonale aklimatyzują się zarówno w pracy, jak i na parkiecie. Warto na koniec odnotować, że w naszej drużynie zagrali: K. Wojciechowski, R. Dudyk, Ł. Czepczor, P. Staroń, B. Musioł, D. Krawczyk, T. Kuś i M. Smołka. W naszym zamyśle jest propozycja zorganizowania w przyszłym roku turnieju, w którym wezmą udział drużyny reprezentujące poszczególne Ruchy KWK ROW i na parkiecie zobaczymy prócz „Marcela” zawodników z „Jankowic”, „Chwałowic” i „Rydułtów” – powiedział K. Wojciechowski.

Bronisław Capłap

Strzelać każdy może, jeden lepiej

6 października na strzelnicy sportowej Kola LOK, w podziemiach Górniczej Strzechy odbył się kolejny IV Turniej Strzelecki z karabinka pneumatycznego o Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce PGG KWK Marcel - Krzysztofa Wojciechowskiego. Wzięło w nim udział niespełna dwudziestu zawodników reprezentujących indywidualnie siebie i swe umiejętności strzeleckie. Wśród nich nie zabrakło oczywiście tych, którzy tylko czekali by ponownie wykazać się celnym okiem i zgarnąć puchar. I tu spotkała ich niespodzianka. Na strzelnicy pojawiły się nowe osoby, którym nie obcy jest karabinek, ani technika strzelania bez podpórki – z wolnej ręki. A do tarczy oddawano tradycyjnie po siedem strzałów z odległości dziesięciu metrów. Ocenianych było pięć najlepszych. Zanim jednak zawodnicy pojawili się przed tarczami spotkali się przy skromnym posiłku gdzie kol. przewodniczący przywitał uczestników życząc podziurawienia tarczy w okolicach dziesiątki. Zasady i regulamin Turnieju przedstawili kol. wiceprzewodniczący B. Capłap i A. Mucha reprezentujący Koło LOK i sędziujący zarazem zawody.

Jako pierwszy do tarczy podszedł kol. Kamil Zięba i on też pierwszego miejsca nie odstąpił na pudle zdobywając 46 punktów (10,10,9,9,8). Drugie miejsce wywalczył kol. Tomasz Bała 45 pkt. (10,10,9,8,8) a trzeci był Szymon Markiewka – również 45 pkt., ale z jedną dziesiątką (10,9,9,9,8). Zwycięzcy prócz uścisku dłoni przewodniczącego otrzymali pamiątkowe puchary, medale i dyplomy. Wszyscy zaś dla odnotowania faktu uczestniczenia w turnieju otrzymali pamiątkowe medale uczestnictwa.

Niezbyt zadowolony ze swego wyniku Szymon Markiewka w dodatkowym, poza turniejem, strzelaniu pokazał jednak klasę dziurawiąc środek tarczy czterema dziesiątkami. Turniej stał na dobrym poziomie i utwierdził nas w przekonaniu że jego kontynuacja jest wskazana. Jak zapewnił przewodniczący K. Wojciechowski – najlepsi będą powołani do drużyny reprezentującej naszą organizację w turnieju strzeleckim na szczeblu środowiska ZZG w Polsce kopalń byłej Rybnickiej Spółki Węglowej, a obecnie PGG KWK ROW. Dyskusja na temat karabinków, amunicji i technik strzeleckich szybko przeniosła się na łączące wszystkich tematy związane z pracą w kopalni. A jak powiedział przewodniczący - Na to tylko czekaliśmy – bo kontakt z załogą jest związkom najbardziej potrzebny.

Bronisław Capłap

Cudowne miasto

Pragę położoną na siedmiu wzgórzach trudno ogarnąć myślami, a jeszcze trudniej wzrokiem. Miasto z pogranicza jawy i snu przyciąga nieustannie ludzi spragnionych pięknych widoków, u których pobudza wyobraźnię, daje spokój i wytchnienie. Jej czar nie przemija pomimo tego, że i tu wdarła się komercjalizacja wskazująca źródła biznesu. Tajemnicze miasto z niezliczoną ilością pięknych, kolorowych uliczek, z utkanymi w nie sklepikami emanuje niezwykłą siłą przyciągania. Tu już kiedyś natchnienia szukali artyści i malarze, a ich dorobek wieńczy elewacje budynków i stanowi zbiory rozlicznych muzeów i galerii.



W zwiedzaniu Pragi zawsze najbardziej przeszkadza napięty program, który jest w stanie pozbawić nas największej przyjemności degustowania widoków i zastanych sytuacji. A chciałoby się idąc wolnym krokiem po moście Karola wchłaniać jak najwięcej obrazów i dźwięków. Zatrzymać się i spojrzeć na dzieło karykaturzysty, czy posłuchać ciekawej kapeli. Rzucić okiem na panoramę miasta po obu brzegach Wełtawy. Z tego miejsca zastanawiamy się na czym polega fenomen tego, tak chętnie odwiedzanego, miasta. I uświadamiamy sobie, że na nieustannym przenikaniu się historii z teraźniejszością. Z jednej strony przemawiające do nas przepiękne wiekowe budowle, rzeźby i obrazy wykonane sprawnymi rękoma, a z drugiej strony zastępujące pędzle i dłuta - kamery, aparaty i smartfony. A niekiedy wystarczyło tylko spojrzeć w mniej uczęszczaną uliczkę, aby odnaleźć w niej jakiś urokliwy sklepik z kolorowymi matrioszkami, marionetkami czy praskimi pamiatkami. Do Pragi na dwa, trzy dni? To trochę za mało, bo Pragą należy się delektować i mieć trochę czasu na odkrywanie jej uroków. My zwiedzanie zaczęliśmy już w piątkowe popołudnie 22 września, w licznej, bo prawie siedemdziesięcioosobowej grupie. Wpierw udaliśmy się na wzgórze w rejon klasztoru Norbertanów, skąd podziwialiśmy panoramę Hradczan i Małej Strany. Pomijając chronologiczny porządek wartym odnotowania jest to, że odbyliśmy rejs statkiem po Wełtawie, podziwiając z jego pokładów panoramę miasta po obu brzegach.



Zwiedziliśmy liczne budowle sakralne z Katedrą św. Wacława, Bazyliką św. Jerzego, kościół św. Mikołaja oraz klasztor na Strahowie. Nie ominęliśmy w swej eskapadzie starego i nowego miasta oraz Ogrodów Królewskich i Pałacu Czernichów i Goltz-Kinskich.



Wieczorem uczestniczyliśmy w spektaklu – światło woda, dźwięk na Krizikovych Fontannach. Prócz wspaniałego, kolorowego widowiska mogliśmy obejrzeć możliwości współczesnej techniki, gdy na kurtynie wodnej pojawił się obraz malowany laserem do scen filmu „Mamma Mia!”. W programie wycieczki oczywiście nie zabrakło spaceru po złotych uliczkach i degustacji czeskiego piwa, w którym wybór był wyśmienity.



Niewątpliwie sporą atrakcją w Pradze jest zegar „Orloj”, który stanowi szczytowe dzieło czeskiej nauki i techniki gotyckiej oraz okazały zabytek artystyczny. O każdej pełnej godzinie między 9.00 - 21.00 pojawiają się w dwóch okienkach rzeźby 12 apostołów. Po obu stronach zegara równocześnie ożywają postacie Kościotrupa, Turka, Skąpca oraz Pyszałka. Po ukazaniu się wszystkich apostołów pieje Kogut a zegar na wieży zaczyna bić. Według legendy radni Pragi pozbawili wzroku mistrza, który „orloj" skonstruował, żeby nie mógł w innym mieście zbudować jego kopii. Krążąc w zachwycie po Pradze można czuć się jednocześnie trochę zagubionym, trochę oszołomionym ale zarazem szczęśliwym. Ktoś nazwał Pragę złotym miastem, a ktoś inny królową malowniczych zakątków Europy i zapewne miał rację. Uczestnicy naszej wycieczki byli Pragą zauroczeni i na moje – I jak? Odpowiedź kwitowali kciukiem w górę i uśmiech na twarzy.

Bronisław Capłap

Złaz Górski – to już dwadzieścia pięć lat

Popularyzacja turystyki grupowej i upowszechnienie aktywnego wypoczynku w środowisku górniczym to hasło, które towarzyszy organizowanemu już od 25 lat przez Radę Krajową ZZG w Polsce, Złazowi Górskiemu.

W dniu 2 września odbył się kolejny – jubileuszowy XXV już Złaz Górski, organizowany przez Radę Krajową ZZG w Polsce. W tym roku miejscem startu grupy z Marcela była przełęcz Salmopolska, która położone jest na wysokości 934 m n.p.m. W trasę wyruszyliśmy szlakiem w kierunku Grabowej 907 m n.p.m., po czym przeszliśmy po masywie Kotarza 974 m n.p.m. i wreszcie ostatni odcinek, który pokonaliśmy szlakiem niebieskim, schodząc do centrum Brennej. Niestety tego dnia pogoda nas nie rozpieszczała i podczas wędrówki beskidzkimi szlakami, towarzyszyły nam opady deszczu, co sprawiała szczególną trudność przy schodzeniu w dół. Meta jubileuszowego Złazu usytuowana została w samym sercu Brennej a mianowicie w amfiteatrze . Tu na miejscu, na strudzonych uczestników wyprawy, czekał ciepły posiłek (kiełbaska, bigos) oraz napoje. Na scenie wystąpił zespół Universe, który porwał uczestników Złazu do tańca. A tańca tego dnia nie było dość, bo następnym punktem programu przygotowanego przez organizatora, był pokaz pary tanecznej. Para ta zaprezentowała nam kilka stylów tańca towarzyskiego. W Złazie uczestniczyło 16 organizacji związkowych, reprezentujących ZZG w Polsce. Nasza grupa ,,Marceloków” liczyła 31 osób, w tym 12 dzieci. Organizator przygotował dla uczestników wiele atrakcji. Wśród nich były, prowadzone rodzinne konkursy sportowe i sprawnościowe. Dla najmłodszych uczestników przygotowano gry i zabawy w ,,Zaczarowanym Ogrodzie” Niemałym zainteresowaniem cieszyły się zawody w przeciąganiu liny, w których uczestniczyły drużyny żeńskie i męskie. W tej konkurencji nikt się nie oszczędzał, zarówno zawodnicy walczący przy linie jak i kibice, którzy nie oszczędzali strun głosowych w swoim dopingu. W konkurencji przeciągania liny, najlepszą drużyną wśród kobiet zostały panie z Jankowic a wśród mężczyzn zawodnicy reprezentujący Konsorcjum PRG BSz. Szczególne brawa i gratulacje należą się paniom, reprezentujące drużynę z Marcela, które zajęły drugie miejsce w przeciąganiu liny!!!
Panie wystąpiły w składzie: Wioleta Stępień, Sylwia Eliasz, Katarzyna Nawrat, Katarzyna Gontarz i Justyna Urbańczyk.


Przez cały czas trwania Złazu towarzyszył nam dobry humor i wspaniała zabawa. Przy muzyce płynącej z głośników można było zatańczyć i włączyć się do śpiewu. Na koniec Złazu, przewodniczący Dariusz Potyrała, koledzy wiceprzewodniczący Wacław Czerkawski i Ryszard Płaza oraz wójt Brennej Jerzy Pilcha, wręczyli nagrody zwycięzcom i uczestnikom XXV Złazu Górskiego.


Wszystkim uczestnikom gratuluję kondycji i ukończenia Złazu. Drużynie pań, która zajęła drugie miejsce w przeciąganiu liny, jeszcze raz dziękuję za tak wielki wyczyn, hart walki i raz jeszcze gratuluję! Dziękując jeszcze raz za udział już dzisiaj zapraszam na kolejny Złaz Górski w przyszłym roku.

Krzysztof Wojciechowski

Obcowanie z morzem i dzikami

Obecność dzików w Krynicy Morskiej chyba nikogo już nie dziwi, a z czasem stały się one jakby nieodłącznym elementem miejscowego pejzażu i klimatu. Nie oznacza to jednak, że nie posiadają one swego zwierzęcego instynktu, stąd – jak mówią miejscowi – nie należy ich dokarmiać, ani za bardzo im ufać. A co dopiero szukać bliższego kontaktu, czy ekstremalnych przygód, gdy tu nad morzem jest wiele ciekawszych rzeczy do obejrzenia i zrobienia.

Tego roku powtórzyliśmy wyjazd nad polskie morze do Krynicy Morskiej, gdyż jej urok został zauważony. W grupie liczącej 55 osób, w tym 17 dzieci, przebywaliśmy w ośrodku wczasowym ,,NEPTUN” w dniach od 31 lipca do 10 sierpnia br. Ośrodek ten składa się z czterech budynków mieszkalnych, które są po generalnym remoncie i podwyższonym standardzie: ,,ALGA”,, KORAL”, ,,FALA” i ,,BRYZA” w których zostaliśmy zakwaterowani. W budynku ,,FREGATA”, gdzie znajduje się sala konferencyjna odbywały się poniedziałkowe wieczorki taneczne dla wszystkich przebywających na ośrodku. Plac zabaw dla dzieci, stół do tenisa stołowego oraz salki do zabaw dla dzieci i młodzieży stanowią doskonałą bazę dla wszelkich zabaw. A gdy pomysłów już brakowało ze swym programem gościł cyrk ,,Bombolino”. Krynica Morska, usytuowana na Mierzei Wiślanej, między Zatoką Gdańską a Zalewem Wiślanym należy do jednych z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Okolica sprzyja letnim spacerom i relaksowi na pięknej i szerokiej plaży. W samej Krynicy Morskiej i w rejonie ośrodka spotkać można dziki, które jakby nieco oswojone nie przysparzają letnikom żadnych kłopotów. Korzystając ze słonecznej pogody dzieci konkurowały na plaży w konkursach sprawnościowych, takich jak skoki w workach i na piłkach oraz w przeciąganiu liny. Na zwycięzców, jak zwykle czekały nagrody rzeczowe, dyplomy, medale oraz słodycze. Dorośli, ku uciesze najmłodszych, przeciągali linę. Ta konkurencja rozgrywana podczas naszych wyjazdów stała się bardzo popularną, stąd rozgrywana jest chętnie zarówno latem – jak i i zimą na śniegu. Tu odnotować należy, że po zaciętej walce wygrała drużyna panów. Podczas pobytu pogoda dopisała, więc był czas na plażowanie oraz spacery po Krynicy Morskiej. Kto miał ochotę mógł wypożyczyć rower, by odbyć przejażdżkę po okolicy.

Oczywiście w programie nie mogło zabraknąć chrztu morskiego z udziałem Neptuna i Prozerpiny w asyście piratów i pielęgniarki. Neptun wraz z żoną wyłonili się z morza na plaży w Krynicy Morskiej aby ochrzcić „szczury lądowe”, które głównie w tym celu nad polskie morze przybyły. Wcześniej musiały one jednak pokonać drogę do Neptuna po kłujących szyszkach. Następnie klękając w wodzie przed obliczem króla mórz i wypijając boską ambrozję, zostawały ochrzczone. Dzieci, wybierając sobie imiona morskie i przechodząc na kolanach w specjalnie przygotowanym korytarzu wodnym otrzymały możliwość wstąpienia do bractwa morskiego – co uznawały za wielki zaszczyt. Pomysłowość i wysiłek organizatorów wysoko ocenili inni wypoczywający na plaży turyści, dla których Neptunalia były dobrą okazją do wykonania pamiątkowych fotek. Dla dzieci biorących udział w Neptunaliach, zostały przygotowane świadectwa chrztu, które wręczono przy okazji zoorganizowanego na ośrodku ogniska z pieczeniem kiełbasek.

Dla starszych uczestników i nie tylko, został zorganizowany wyjazd do Gdyni, gdzie zwiedziliśmy Akwarium Gdyńskie, ORP Błyskawica i Muzeum Marynarki Wojennej. Po drodze odwiedziliśmy Westerplatte, przechodząc pod Pomnik Obrońców Westerplatte, symbol rozpoczęcia II wojny światowej. Odbyliśmy również rejs statkiem po Zalewie Wiślanym z przystankiem w Fromborku, gdzie żył i tworzył Mikołaj Kopernik. Główną atrakcją Fromborka jest wzgórze zamkowe na którym znajdują się: Bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja, Muzeum Mikołaja Kopernika, Wieża Wodna, pomnik M. Kopernika oraz Muzeum Historii Medycyny.

W trakcie pobytu nie było czasu na nudę, którą pokonywały konkursy malowania i toczenia kul do bramki. A na uczestników i zwycięzców konkursów ponownie czekały słodycze i napoje oraz nagrody rzeczowe, medale i pamiątkowe dyplomy. W drodze powrotnej na Źląsk, zwiedziliśmy jeszcze przepiękny zamek w Malborku. Uczestnicy wycieczki do Krynicy Morskiej bardzo wysoko ocenili standard hotelu oraz profesjonalizm z jakim jest zarządzany. Wszystkim osobom, które były z nami na wycieczce i osobom, które pomagały w realizowaniu programu bardzo serdecznie dziękuję.

Krzysztof Wojciechowski

Macedonia, serce Bałkanów

Wśród wielu odwiedzanych przez nas miejsc w Europie, jest również Macedonia, którą jakby zaczynamy odkrywać. Ten kraj, oderwany w 1991 r. z jugosłowiańskiej federacji jest chyba najmniej znanym ze wszystkich krajów byłej Jugosławii. Największy urok Macedonii tkwi w jej górzystym położeniu na wysokości prawie 700 m n.p.m. To dobre miejsce na naszą ucieczkę od gwaru, zgiełku i widoku pędzących - nie wiadomo gdzie - samochodów. Macedonia, malowniczy kraj o bogatej historii, kulturze i ciekawym folklorze jest prawdziwym - nie tylko geograficznym - sercem Bałkanów. To tutaj zbiegają się granice polityczne, religijne, językowe całego półwyspu


Pomimo dużej popularności Bałkanów, do Macedonii trafia mało turystów. Nie ma tu morza, a wielu z nas nie potrafi wyobrazić sobie bez niego wypoczynku. Jest za to potężne jezioro, są góry, interesujące zabytki, parki narodowe, winnice, dobra kuchnia i sympatyczni ludzie. My wybraliśmy się do tego kraju z biurem podróży "Altamira" w dniach 27.07 - 3.08. br., oraz ze Związkiem Zawodowym Górników w Polsce Polskiej Grupy Górniczej KWK "Marcel" w Radlinie i zostaliśmy zakwaterowani w hotelu "Sileks", który jest w stanie spełnić wszelkie oczekiwania. Czyściutkie, klimatyzowane pokoje i basen przed hotelem. A poza tym bardzo komunikatywny, będący w stałej dyspozycji rezydent - pan Zbyszek Kolera, którego profesjonalizm i wiedzą są nie do podważenia.
Bardzo miła obsługa, dobra kuchnia - to ocena, jaką wystawiamy za siedem dni pobytu. Ale wracając do relacji z naszego pobytu. Ponad 2-milionowe państwo obejmuje krainę geograficzną nazywaną Macedonią Wardarską i graniczy z Grecją na południu, Bułgarią na wschodzie, Albanią na zachodzie oraz z Serbią i Kosowem na północy. Stolicą i największym miastem Macedonii jest Skopje (ok. 450 tys. mieszkańców), położone w północno-zachodniej części kraju nad rzeką Wardar. Jezioro Ochrydzkie będące najgłębszym jeziorem na Bałkanach, jego dno w niektórych miejscach sięga 300 m od lustra wody, jest bodajże największym walorem geograficznym tego kraju. Jest to też najstarsze jezioro w Europie i jedno z najpiękniejszych na kontynencie. Góry schodzą tu wprost do wody. A ta czysta i ciepła - wręcz idealna - zachęca do kąpieli.
My, w grupie członków ZZG w Polsce PGG KWK "Marcel" będąc w Macedonii zwiedziliśmy między innymi Ochrydę, turystyczne centrum Macedonii wpisane na listę UNESCO. Liczne zabytki i malownicze położenie tego miasta to jedno z wielu jego atutów. Do najciekawszych zabytków należą tu liczne cerkwie, meczety, ruiny bazyliki czy ruiny twierdzy. Podróż i wypoczynek w Macedonii były dla nas naprawdę fascynującym przeżyciem. Co dnia odkrywaliśmy tu pełne uroku i magii miejsca, które nam, polakom są wciąż jeszcze nieznane. Warto było także zwiedzić stolicę Macedonii Skopje, miasto które dla jednych to typowa bałkańska stolica, trochę ładnego centrum i antycznych pozostałości, w którym ścierają się dwa wpływy muzułmański i prawosławny, a dla innych kolebka narodzin wyniesionej na ołtarze św. Teresy zwanej później Matką Teresą z Kalkuty. To właśnie w Skopje urodziła się 26 sierpnia 1910 r.

Gdy my zwiedzaliśmy miasto kłaniając się św. Metodemu i Cyrylowi, twórcom greckiej głagolicy, trwały w nim przygotowania do meczu na szczycie Real Madryt - Manchester, który rozegrany został 8 sierpnia br. (dzisiaj już znamy wynik 2:1). Warto zwiedzić ten piękny i przyjazny kraj, pomimo tego, że w 1963 r. nawiedziło go trzęsienie ziemi pozostawiające 10 tys. mieszkańców bez dachu nad głową. Mauzoleum tamtych wydarzeń stanowi fragment dworca kolejowego, w którym znajduje się obecnie galeria obrazująca tamte tragiczne chwile i pomoc niesioną również przez Polskę. Trzeba powiedzieć, że nie małą frajdę sprawiła nam wycieczka statkiem, na odległość prawie 30 km od Ochrydy do klasztoru św. Nauma z XVII w., który jest cudnie położony nad pięknym jeziorem Ochrydzkim. Mogliśmy w nim obejrzeć ikonostas oraz najwcześniejsze fundamenty i grób św. Nauma z X wieku. Zgodnie z podaniem, położenie dłoni na płycie nagrobnej sprawi, iż usłyszymy bicie serca świętego. W drodze do kompleksu klasztornego św. Nauma, który zajmuje szczególne miejsce w historii Macedonii, zwiedziliśmy Zatokę Kości i rekonstrukcję prehistorycznej wioski istniejącego tutaj ok. 1200 - 700 r. p.n.e. Drewniano-trzcinowe chaty położone są na pomoście z wbitych w dno pali obrazującym prehistoryczne osadnictwo palowe. W pobliżu klasztoru przepływa rzeka Czarny Drim, wpadająca do Jeziora Ochrydzkiego. Nie ma ona źródła – wypływa jako niewielka rzeka z północnego brzegu Jeziora Ochrydzkiego w mieście Struga, na wysokości 693 m n.p.m. Tu popłynęliśmy łodziami po kryształowej wodzie aż do wybijających niczym mini-wulkany podwodnych źródeł rzeki Drim. Po powrocie czekał na nas tradycyjny macedoński posiłek oraz degustacja wina i rakiji.
Macedonia jest małym, ale przepięknym krajem położonym w samym sercu Bałkanów, w którym wielowiekowa historia widoczna jest na każdym kroku. To naprawdę atrakcyjne miejsce, zarówno dla zainteresowanych tradycją, jak i dla tych którzy chcą beztrosko wypocząć. Wystarczy wspomnieć, że jest tu około 6 tysięcy stanowisk archeologicznych i aż 280 słonecznych dni w roku, co sprawia że egzotyczne wakacje są na wyciągnięcie ręki. Niebagatelną zaletą są przystępne ceny oraz życzliwy stosunek mieszkańców do gości. Inną atrakcją naszego pobytu w Hotelu "Sileks" był Wieczór Macedoński - uroczysta kolacja, w trakcie której przy akompaniamencie bałkańskiej muzyki na żywo, próbowaliśmy lokalnych potraw oraz wyśmienitych win. Nad brzegiem ochrydzkiego jeziora mogliśmy obejrzeć występ zespołu ludowego i odbyliśmy lekcję macedońskich tańców ludowych. W naszej opinii Macedonia warta jest zwiedzenia. A tym bardziej, że z lotniska w Pyrzowicach, to niespełna dwie godziny lotu samolotem.. Wypoczynek w Macedonii daje możliwość jakby złapania drugiego oddechu przed kolejnymi dniami intensywnej pracy zawodowej.

Bronisław Capłap

Sarbinowo - na każdą pogodę

Pogoda w tym roku - chociaż skrupulatnie prognozowana , to i tak do końca nie jest przewidywalna. Termometry nie nadążają za skokami temperatur, które szaleją zarówno w dzień, jak i w nocy.

Takie bywa to lato i tak było też podczas dziesięciodniowego pobytu w Sarbinowie nad naszym morzem, dokąd udała się na letni wypoczynek grupa członków ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” ze swymi rodzinami. I chociaż wyjazdy nad polskie morze nie należą ostatnio do tanich - to hotel "Jawor", gdzie byliśmy zakwaterowani, miał komplet gości. A to zapewne za sprawą doskonałej oferty, z jaką wychodzi do swych klientów. Tu nie może być mowy o nudzie. Kryty i otwarty na zewnątrz basen z podgrzewaną wodą do temperatury ponad trzydziestu stopni, w którym prócz mokrej kąpieli zażywano i tej słonecznej.
Możliwość korzystania z rożnego rodzaju zabiegów, objętych promocją, to także wielki atut hotelu. Cyklicznie organizowane dni otwarte hotelu, wieczorki taneczne i pieczenie kiełbasek przy ognisku integrowały uczestników, wśród których spotkaliśmy również pracowników kopalń "Chwałowice" i "Jankowice", z którymi wnet nawiązaliśmy bliższe kontakty. Dzieciom wakacyjny czas wypełniały też widowiska plenerowe i zabawy z animatorami. My, bogaty program pobytu, uzupełniliśmy wycieczką do Kołobrzegu - gdzie zwiedziliśmy Muzeum Oręża Polskiego z czołgami, samolotami oraz latarnię morską z wystawą minerałów i muszli. Tu w Kołobrzegu również odbyliśmy rejs statkiem w morze na pokładzie „Wikinga" .W kolejnym dniu pojechaliśmy na wycieczkę do Dobrzycy, aby zwiedzić piękne ogrody Hortulus. Jako jedyna grupa, goszcząca w "Jaworze" mieliśmy do dyspozycji autokar i dodatkowy własny program, w którym znalazł się turniej siatkówki, konkurs darta - rzucania lotkami do tarczy, konkurs rysunkowy i boule. A wszystkie dyscypliny nagradzane były dyplomami i drobnymi upominkami.
Turniej rzucania kulami cieszył się w tym roku największym zainteresowaniem, a niektórzy jego uczestnicy gwarantowali przeniesienie tej fajnej, pochodzącej z Francji zabawy na własne podwórko. Najmłodsze z dzieci chętnie bawiły się w przestronnym holu, na którym znajdował się dmuchany basen wypełniony po brzegi plastikowymi kulkami oraz pokaźnych rozmiarów telewizor, na którym najczęściej gościły bajki. Kiedy dzieci baraszkowały z piskiem wśród kolorowych kul ich rodzice siedząc wygodnie w fotelach najchętniej bawili się w tym samym czasie własnymi komórkami śląc znajomym życzenia ze słonecznego Sarbinowa. Uczestnicy wycieczki wysoko ocenili doskonałą kuchnię i profesjonalizm personelu, który sprawdzał się w każdej sytuacji. Standard, w jakim spędziliśmy dziesięć dni w "Jaworze" pretenduje hotel, naszym zdaniem, do kolejnej gwiazdki - czego życzymy dyrektorowi hotelu panu Józkowi Kokłowskiemu, całemu personelowi oraz Zarządowi NAT-u.


Bronisław Capłap

Wszystkie dzieci nasze są …

Po raz kolejny pod tym hasłem zorganizowaliśmy festyn dla naszych członków z rodzinami.A „Dzień Dziecka” od szeregu lat stanowi dla nas doskonałą ku temu okazję. Tu w Ośrodku „Olza” jesteśmy w stanie spełnić wszystkie oczekiwania – zarówno dzieci, jak i dorosłych. Doskonałe zaplecze gastronomiczne, bezpośredni dostęp do zbiornika wodnego z piaszczystą plażą, duża przestrzeń - otwierają niesamowite możliwości. Tu, w gronie koleżanek i kolegów, którzy zawsze aktywnie włączają się w przygotowanie i prowadzenie imprezy, jesteśmy w stanie zrealizować każdy pomysł, jeżeli tylko pozwalają na to fin

anse – mówi Krzysztof Wojciechowski, przewodniczący związku. Pogoda 3 czerwca dopisała -dopisała więc i frekwencja. W tym roku na nasze festynowe zaproszenie swą obecnością odpowiedziała Rada Krajowa ZZG w Polsce. A zaszczycili nas - przewodniczący Dariusz Potyrała, wiceprzewodniczący Wacław Czerkawski oraz dyrektor biura zarządu Bożena Gawryluk. W tym dniu gościliśmy również dyrektora KWK ROW Adama Robakowskiego oraz kolegów z kopalni „Jankowice” Henryka Mazewskiego i wiceprzewodniczącego Przemysława Kopertowskiego.


A skoro pogoda dopisała, to spokojnie mogliśmy zrealizować cały program festynu. Było więc malowanie twarzy, był wielobój rodzinny, strzelanie z wiatrówki i loteria fantowa. Konkursy i zabawy trwały w czasie całego festynu i nie pozwalały na nudę. Wielobój rodzinny był zaś swoistym egzaminem z pracy zespołowej. Zwycięzcy tej konkurencji pojadą w nagrodę na sponsorowany weekend do pensjonatu H.A.T.A. w Niedzicy. Gdy impreza rozkręciła się już na dobre syreny dźwiękowe oznajmiły obecność straży pożarnej i przyciągnęły na miejscowy parking większość uczestników festynu, bo tu trwała akcja ratownicza uwalnianiaposzkodowanego, uwiezionego w samochodziepo wypadku drogowym. Akcja była pokazem pracy zespołowej, pokazem sprzętu i sprawności strażaków z OSP Biertułtowy w Radlinie. Losowanie w wielkiej loterii, będące niejako punktem kulminacyjnym festynu, odbyło się tym razem jednorazowo, w godzinach wieczornych. Na szczęśliwców czekały między innymi: telewizor, rower, wycieczki, sprzęt gospodarstwa domowego i wiele, wiele innych fantów. Właścicielem telewizora został Piotr Jankowski, rowerem z Ośrodka wyjechał Damian Maciejewski, a kamerował obrazy pod wodą będzie Marcin Grobelny.

W porze obiadowej wszyscy chętnie sięgnęli łyżką po smaczną grochówkę, a później po kiełbaskę i krupniok. Przy kawce zaś i tradycyjnym kołoczu z makiem i serem miło było posłuchać kapeli „Baca Dance” i duetu „Kasadi”. Słońce tego dnia pięknie opalało i zachęcało do kąpieli w miejscowym akwenie, z czego wielu skorzystało. Pogoda sprzyjała też przejażdżkom bryczką po osłoniętych drzewami alejkach Ośrodka i konikami w siodle. Zaproszone na festyn dzieci z biertułtowskiej ochronki, zanim wzięły udział w konkursie rysunkowym, same zostały wymalowane przez panią Basię Majdzińską i Krystynę Cieślińską. Później już same przelewały na papier swe wrażenia i skryte marzenia dotyczące zbliżającego się lata. Dla dzieci, pod opieką rodziców dostępne były kajaki i rowerki wodne. Niewątpliwie dużą atrakcją na festynie był pokaz drapieżnych ptaków pana Ireneusza Kozielskiego. Jastrząb Harrisa z rodziny myszołowców i sowa płomykówka od razu wzbudziły duże zainteresowanie wszystkich dzieci. Drapieżniki posadowione na ręce ubranej w skórzaną rękawicę dawały się dzieciom głaskać, nie wyrządzając krzywdy. Gdy wieczorem słoneczko chowało się już za horyzontem, nikt nie zamierzał jeszcze opuszczać Ośrodka. Płynące ze sceny melodie zachęciły do tańca i niektórzy ruszyli w tany, by spalić festynowe kalorie. My, goszcząc na stronie dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że impreza była udaną i że uśmiech dzieci gościł na ich twarzach. Dziękujemy dyrekcji kopalni, sponsorom i darczyńcom, dziękujemy wszystkim koleżankom i kolegom,



którzy aktywnie włączyli się w zorganizowanie tak dużego przedsięwzięcia. Z wielką przyjemnością możemy powiedzieć, że mianem „Przyjaciela dzieci” możemy określić: Dyrekcję kopalni „Marcel”, Nadwiślańską Agencję Turystyczną, firmę turystyczną „Level”, Biuro Podróży „Altamira”, firmę Inter – Marche „Efraima”, firmę „Esox” – Wodociągi, SM „Marcel”, Okręgową Stację Kontroli Pojazdów „Dia-Kar”, Zakład Usługowo- Remontowy „Gamp”, Restaurację Soprano „Steak-House”, Auto-handel E. Kuhn, firmę krawiecką „Doris Simon”.

Bronisław Capłap

Stanęliśmy na podium – brawo!

XIV Mistrzostwa Polski Górników w wędkarstwie spławikowym odbyły się 20 maja, na łowisku Brzegi -koło Wieliczki, a łowisko okazało się dla nas szczęśliwe. Do zawodów zgłosiło się 13 trzyosobowych, drużyn, reprezentujących organizacje zakładowe ZZG w Polsce. Zanim zawodnicy zaczęli łowy zostali zapoznani z regulaminem zawodów i sposobem prowadzenia punktacji.

Po wylosowaniu przez kapitanów stanowisk i oficjalnym otwarciu zawodów przez Bożenę Gawryluk – dyrektor Biura Rady Krajowej i przewodniczącego ZZG w Polsce KS Wieliczka – Mariusza Hoffmana, wędkarze mogli udać się na swoje stanowiska, które zostały wydzielone w trzech sektorach. Syrena, uruchomiona przez sędziego zawodów oznajmiła swym dźwiękiem, że wędkarze mogą zanurzyć ,,kije” w wodzie.

Zmagania wędkarskie, w ten słoneczny i pogodny dzień trwały do południa. A pogoda zapowiadała, że tego dnia będzie łowiona tylko mała ryba i wielkich okazów będzie niewiele. Jak się później okazało na tej ,,drobnicy” można było uzyskać niezłe wyniki - bo liczyła się waga złowionych ryb. Po oficjalnym odważeniu zawartości siatek już wiadomym było, kto zwyciężył. Przystąpiono więc do nagradzania najlepszych wędkarzy. Nagrody wręczali: przewodniczący Rady Krajowej ZZG w Polsce Dariusz Potyrała, Bożena Gawryluk oraz Mariusz Hoffman. W tym dniu najlepszy wynik uzyskał Marian Kowalski (KWK Piast), który złowił 11 kg ryb, drugi był Kamil Kołodyński (LW Bogdanka S.A.) - 8,9 kg, a na trzecim miejscu uplasował się Paweł Sanak (KWK Ziemowit) – 5,9 kg. Bardzo dobre, szóste miejsce zajął nasz kolega Piotr Flis, który tego dnia złowił 4,6 kg ryb. Zawody wędkarskie, to poważna walka o jak najlepsze miejsce, ale i tu w Brzegach nie zaginął duch rywalizacji fair play. Piotr Flis, użyczając swej wędki zawodnikowi na sąsiadującym stanowisku, pokazał że rywalizacja fair play jest znana również wędkarzom. Brawo! Jeszcze raz więc śmiało możemy życzyć „połamania kija”, bo to nie kończy zawodów. W klasyfikacji drużynowej zwyciężyła drużyna reprezentująca SRK – 20,1 kg, drugie miejsce przypadło KWK Ziemowit – 14,7 kg a trzecie miejsce zajęła drużyna KWK Marcel – 14,1 kg. Stając nawet na najniższym stopniu podium i tak czuliśmy się zwycięzcami. Drużyna kopalni „Marcel” osiągnęła najlepszy rezultat w historii startów w Mistrzostwach Polski Górników w Wędkarstwie Spławikowym.

Drużyna nasza wystąpiła w składzie Piotr Flis, Rafał Piechaczek i Artur Biczkowski. Wszystkim zawodnikom biorącym udział w zawodach należą się gratulację i życzymy ta…kiej ryby. Najlepsi wędkarze otrzymali puchary, pamiątkowe dyplomy i nagrody rzeczowe.

Krzysztof Wojciechowski

Wrócili podekscytowani i pełni wrażeń

Kolejne sześćdziesiąt osób wpisało się na listę zwiedzających kopalnię, radiostację i Kolejkowo. W grupie uczestników wycieczki zorganizowanej w sobotę, 13 maja było ponad dwadzieścioro dzieci. I to właśnie dzieci i ich mamusie miały chyba największą frajdę ze zwiedzenia zabytkowej kopalni węgla kamiennego "Guido" w Zabrzu, bo dla naszych górników to przecież chleb powszedni.

Wyjechali rankiem w sobotę, aby o godzinie dziewiątej zameldować się na nadszybiu zabytkowej kopalni z lat 50-tych XIX w, w której wydobywania węgla zaprzestano w 1928 roku. Zwiedzanie kopalni rozpoczęto od górniczego pozdrowienia Szczęść Boże, a później już poziomu poświęconego św. Barbarze. Tu mogliśmy obejrzeć kilkanaście figurek i rzeźb oraz zwiedzić kaplicę poświęconą patronce górników. Na trasie liczącej około 3 km znalazły się stajnie dla koni pracujących niegdyś w kopalni, komora pomp, poziomy zbiornik węgla. Dzieci mogły wsiąść do jednej z lokomotyw w zestawionej na szynach kolekcji i kręcić ku uciesze wszystkim dowoli czym się tylko dało.

Później cała grupa wsiadła do podwieszanej kolejki i udała się w rejon wyrobiska gdzie przewodnik zaprezentował pracę kombajnu chodnikowego AM-50. Obracająca się głowica wyposażona w potężne "kły" i przesuwająca się na gąsienicach maszyna robiły wrażenie. Nie mniej ciekawie zaprezentował się kompleks ścianowy z uruchomionym przenośnikiem łańcuchowym i kombajnem ścianowym.

Na całej trasie towarzyszyły zwiedzającym multimedialne projekcje wybuchu materiałów strzelniczych czy to trzeszczącej obudowy drewnianej i prowadzonych przez górników rozmów. Na jednym z ekranów można było przenieść się do wirtualnego wyrobiska, do którego wtargnęła woda w wyniku uwolnienia tzw. "kurzawki". Realistyczny obraz wyzwalał ruchy obronne skłaniające do ucieczki.

Zanim podzielona na trzy grupy nasza załoga wyjechała na powierzchnię spotkała się jeszcze pod ziemią w restauracji. Warto tu było przyjechać - powiedział żartobliwie jeden z uczestników wycieczki - chociażby po to aby 300 m pod ziemią napić się piwa.
Następnym punktem programu było zwiedzenie gliwickiej radiostacji z 111 m drewnianą wieżą (najwyższą drewnianą budowlą w Europie). Co prawda na wieżę dziś mogą wejść tylko ekipy techniczne, ale jej widok i tak robi duże wrażenie. A pytając - dlaczego drewniana? usłyszeliśmy, że metalowa konstrukcja skutecznie tłumiłaby wysyłany niegdyś poprzez pionowo ustawioną antenę sygnał nadawczy. Stąd konstrukcja z drewna modrzewiowego skręcona tysiącami solidnych mosiężnych śrub. Radiostacja zasłynęła niemiecką prowokacją jaka miała miejsce 31 sierpnia 1939 r. Wtedy to, w przeddzień rozpoczęcia II Wojny Źwiatowej, niemiecka grupa operacyjna w przebraniu śląskich powstańców napadła na radiostację sugerując, że to Polska napadła na państwo niemieckie. Operacja ta jednak nie powiodła się i przygotowany tekst potwierdzający polską napaść, który miał dotrzeć do odbiorców niemalże na całym świecie nie został wyemitowany. Nieczynna dziś radiostacja miała moc 8 kW i jeszcze w latach 1950 -56 pełniła rolę "zagłuszacza" dla Radia Wolna Europa.

Dziś radiostacja leżąca na Szlaku Zabytków Techniki prócz walorów poznawczych stanowi doskonałe miejsce na wypoczynek i rekreację. W parku okalającym radiostację można znaleźć ciszę i spokój. Kontynuując zwiedzanie Gliwic nie sposób było pominąć centrum miasta z rynkiem i ratuszem. Tu był czas na dobrą kawę i smaczne lody. Ostatnim punktem sobotniego wypadu było "Kolejkowo" w Centrum Handlowym Europa Centralna.

To jedna, a właściwie 10 rożnych tematycznie makiet. Autorzy umieścili na nich ponad 400 metrów torowiska, 12 pociągów, gliwicki dworzec kolejowy, ratusz oraz kamienice. Dla podkreślenia charakteru regionu, wykonano miniaturę XIX-wiecznej śląskiej kopalni. Oprócz miniaturowego Źląska mogliśmy zobaczyć pływający statek na Missisipi oraz życie na wsi, górską wyprawę, akcję ratunkową. Dla wielbicieli Dzikiego Zachodu przygotowano "Dzikie Gliwice". Dzień w Kolejkowie trwa 9 minut, po czym następuje noc. Zapalają się uliczne latarnie, światła w mieszkaniach i innych obiektach. Makieta zawiera również ekspozycję z efektami burzy. W chmurach pojawiają się błyskawice i słychać grzmoty, aż w końcu na makietę leje z nieba deszcz. Bajkowy świat, pomniejszony 25 razy robi niesamowite wrażenie. Myślę, że tego wyjazdu szczególnie dzieci długo nie zapomną bo to, co zobaczyli w tym dniu dostarczyło bardzo wielu emocji i wrażeń. A pierwsze relacje - typu „A widzioł żeś tyn port wojynny z łodziami podwodnymi? (...) A te familoki wyglondają choby nasze” - można było już zasłyszeć w autokarze, w drodze powrotnej do Radlina.

Bronisław Capłap

Udana majówka

Dane statystyczne dotyczące ruchu turystycznego wskazują na to, że Pieniny cieszą się coraz większym zainteresowaniem. A to za sprawą wspaniałego położenia geograficznego, bogactwa flory i fauny. Wspaniałych widoków na góry i zamki, a już super z tratwy podczas spływu Dunajcem. Tu można szlakiem udać się na Trzy Korony (982 m n.p.m.), popłynąć statkiem, wyjechać kolejką ze Szczawnicy na szczyt Palenicy (722 m n.p.m.) i zwiedzić potężną zaporę z elektrowni w Niedzicy. A przede wszystkim spotkać gościnność mieszkańców i dobrą, swojską kuchnię.

W ten rejon Polski udaliśmy się w dniach 29 kwietnia – 3 maja. I to po raz pierwszy od wielu, wielu lat. Stąd zainteresowanie wycieczką było ogromne. Na wycieczkę w Pieniny udała się liczna, bo licząca ponad sześćdziesiąt osób grupa naszych członków wraz ze swymi rodzinami.

Gościniec „H.A.T.A.” położony z dala od głównych arterii komunikacyjnych okazał się bardzo dla nas gościnny. Doskonała kuchnia i miła obsługa rekompensowały brak odbiorników telewizyjnych w pokojach. Ale też jak się wyraził jeden z uczestników „telewizor to mosz w doma, a tu żeś przyjechoł dychnyć” – i z tą opinią się wszyscy zgodzili. Następnego dnia popłynęliśmy statkiem po czorsztyńskim jeziorze i zwiedziliśmy urokliwy kościółek w Dębnie. Kolejnymi obiektami były - zamek w Niedzicy i zapora z elektrownią, która w sposób kontrolowany reguluje stan wody na Dunajcu chroniąc tereny i zabudowania położone w dorzeczu. A towarzyszyła nam całkiem dobra pogoda, o którą zaopatrzeni w parasole mieliśmy największe obawy. Wieczorem integrowaliśmy się przy ławach zajadając się krupniokiem i kiełbasą z grilla, zważając jednak na to, że nazajutrz wsiądziemy na tratwy by przepłynąć korytem Dunajca kilkanaście kilometrów. Czas na tratwach umilali nam flisacy swoim bajaniem i góralskimi dowcipami. A widoki na góry były fantastyczne. I to zarówno na pobliskie Trzy Korony, jak i położone zdecydowanie dalej szczyty Tatr.


Dalsze „pasienie oczu” miało miejsce w Wąwozie Homole. Później kolejka linowa wywiozła nas na Palenicę, z której również mogliśmy rozkoszować się fajnymi widokami. Wieczorem kontynuowaliśmy spacer, a niektórzy to nawet skoki i wywijasy na parkiecie przy muzyce mechanicznej. Prawdziwym wyzwaniem dla uczestników naszej wycieczki, wśród których było sporo dzieci, była wyprawa na Trzy Korony z przewodnikiem. Chociaż trasa nie należała do łatwych to być w Pieninach i nie zaliczyć – jak ktoś powiedział tej hałdy - to prawdziwy obciach. A skoro dzieci sobie radziły, to starsi również. Schodząc ze szczytu koron przełęczą dobrze nazwaną – bo przełęczą „Chwała Bogu”, gdzie wszyscy mieli już dość spacerów odpoczęliśmy nieco przy zapiekance, frytkach i zimnym piwku by nie zabrakło sił na zwiedzenie zamku w Czorsztynie.



Krótki pobyt w Pieninach pozwolił nam utrwalić nazwy: Szczawnica Zdrój, Krościenko, Sokolica czy Czorsztyn, które stały się nam bliższe i łatwiej lokalizowane na mapie geograficznej Polski. Ostatni dzień pobytu to zwiedzenie Czerwonego Klasztoru po słowackiej stronie, a później przejazd do Kacwiny i rozczarowanie, że nie można bliżej podejść do wodospadu „Pod Mynaszką”, której dostępu broni prywatna posesja. Ocenę organizacji, jak i sam wyjazd pozostawiamy do oceny uczestnikom. Cieszy jednak to, że do naszych uszu dochodziły pochlebne opinie doceniające pomysł i zaangażowanie organizatorów wycieczki. Nasz program wycieczki polecamy innym i zapraszamy do podróżowania ze Związkiem Zawodowym Górników w Polsce PGG KWK „Marcel” –powiedział Krzysztof Wojciechowski – przewodniczący organizacji zakładowej.

Bronisław Capłap

Celne oko i trafne uwagi

Jeszcze pięć lat temu w policyjnym systemie było zarejestrowanych raptem 495 tys. sztuk broni palnej - z czego większość to broń myśliwska. Oznacza to, że broń palną ma co setny Polak. Co innego broń pneumatyczna - tańsza i relatywnie bezpieczniejsza. Ta zaczęła być coraz popularniejsza, kiedy w 2004 r. zaczęła obowiązywać nowelizacja ustawy o broni i amunicji. Zlikwidowano obowiązek posiadania pozwolenia na wiatrówkę, która zapewnia energię kinetyczną pocisku poniżej 17 dżuli (według prawa to nie broń, a urządzenie pneumatyczne). Czy 17J to dużo? Można powiedzieć, że to kompromis miedzy bezpieczeństwem a sportem i dobrą zabawą. Z wiatrówki o takich parametrach możemy celnie strzelać na odległość 50 metrów - z tej odległości aluminiową puszkę możemy podziurawić jak sito. Przy większej odległości śrut mocno wytraca prędkość i nie jest wielkim zagrożeniem dla ludzkiego ciała, chociaż dalej pozostaje niebezpiecznym dla oczu.




20 kwietnia na strzelnicy sportowej Koła LOK KWK „Marcel”, mieszczącej się w najniższej kondygnacji Klubu NOT w Radlinie rozegrano V Turniej Strzelecki, ze sportowej wiatrówki, o Puchar Przewodniczącego Źrodowiska ZZG w Polsce Oddziału KWK ROW Polskiej Grupy Górniczej. W zawodach wystartowało ponad dwudziestu zawodników reprezentujących organizacje związkowe ZZG w Polsce kopalni: "Jankowice", "Chwałowice", "Rydułtowy", "Marcel" oraz Konsorcjum PRG i BSz. Otwarcia zawodów dokonał przewodniczący ZZG w Polsce KWK „Jankowice” Jerzy Sawczuk, życząc wszystkim samych dziesiątek. Regulamin korzystania ze strzelnicy omówił sędzia zawodów Antoni Mucha, a konkurencje strzeleckie współorganizator turnieju - wiceprzewodniczący ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel” Bronisław Capłap. Każdy z zawodników miał wpierw możliwość indywidualnego rywalizowania o punkty, a później w zespole trzyosobowym drużynowo. Na zwycięzców czekały puchary, medale i dyplomy. W tym roku zmieniono nieco zasady strzelania. Tym razem strzelano do tarczy w pozycji stojącej, ale bez podpórki. To utrudnienie diametralnie odbiło się na wynikach. Zwyciężyli naprawdę najlepsi. A do nich należeli strzelcy z KWK „Jankowice”: Wojciech Jakimczuk (47 pkt.), Arkadiusz Jakimczuk (46 pkt.) i Leszek Cieciera z KWK „Marcel” (46 pkt.).
Drużynowo zwyciężyła drużyna KWK "Jankowice” (131 pkt.) Drugie i trzecie miejsca zajęły kolejno drużyny z "Marcela" (130 pkt.) i z "PRG i BSz (130 pkt.). W rywalizacji z PRG o naszym drugim miejscu zdecydowała ilość wystrzelanych dziesiątek. Czwarte miejsce zajęła drużyna z KWK „Rydułtowy”, a piąte KWK ‘Chwałowice”. Strzelano do tarcz ustawionych na 10 metrze, a z siedmiu oddanych przez każdego z zawodników strzałów oceniano pięć najlepszych. Nad przebiegiem turnieju czuwali: Janusz Ososiński, Antoni Mucha i Bronisław Capłap.

Zawody przebiegające w koleżeńskiej, sportowej atmosferze odbywały się w odmalowanej i zmodernizowanej strzelnicy. Wielkim zaskoczeniem dla gości było to, że strzelnicę wyposażono w monitoring obrazujący tarcze i wyniki w trakcie całego strzelania. Podsumowując turniej kol. J. Sawczuk pogratulował zwycięzcom i dokonał wręczenia pucharów, medali i pamiątkowych dyplomów. A korzystając z okazji, że spotkali się przewodniczący środowiska ZZG w Polsce Oddziału KWK ROW PGG powiedział - łączenie rybnickich kopalń stało się faktem i dziś trzeba zrobić wszystko, aby nie zerwać łączących organizacje więzi. Tylko wspólne podejmowanie tematów i zgodne stanowiska, w różnych kwestiach, mogą budować naszą siłę. Nie możemy dać się podzielić, a co dopiero poróżnić. Przewodniczący Krzysztof Wojciechowski zwrócił uwagę na fakt że w sposób zauważalny następuje zmiana pokoleniowa w sferze zatrudnieniowej kopalń. Pracę w górnictwie rozpoczyna spora grupa młodych ludzi, którzy w organizacji związkowej powinni upatrywać obrońcę praw pracowniczych, które nagminnie są łamane przez pracodawców. [podpisane wcześniej porozumienia pomiędzy pracodawcą a stroną społeczną, zastępujące w niektórych kwestiach Układ Zbiorowy Pracy, są łamane i jednostronnie wypowiadane przez pracodawcę, stąd tak ważną rolę odgrywać powinny silne związki zawodowe -przyp. aut.]

Bronisław Capłap

Wielkanoc w śniegu

„Kwiecień - plecień co przeplata trochę zimy, trochę lata”. To przysłowie w pełni oddaje aurę, jaka towarzyszyła uczestnikom wielkanocnego wyjazdu do pensjonatu „Willa Tatry” w Zakopanem – Kościelisku. Z tym, że zimy było zdecydowanie więcej, a śniegu już na pewno.

Spędzanie świątecznego czasu poza miejscem zamieszkania budzi od trzech lat niegasnące zainteresowanie. I tym razem na Wielkanoc wyjechała ponad sześćdziesięcioosobowa grupa naszych związkowców z rodzinami, którzy gościli się w pensjonacie u Państwa Stanisławy i Janusza Filipczaków w dniach od 13 do 18 kwietnia. Te kilka dni bez garów, bez siedzenia w kuchni, bez zwykłych w tych dniach obowiązków – to jest spełnienie moich oczekiwań. A co dopiero możliwość skorzystania z mini- SPA, z górskich spacerów czy wód termalnych – mówi jedna z uczestniczek wycieczki, która nastawiła się na relaks i pełny wypoczynek. Organizatorzy – czyli „my” zadbaliśmy o to, aby nikt się nie nudził i mile spędzał świąteczny czas. Prócz wypadów do Zakopanego na Krupówki był wieczorem konkurs rysunkowy i turniej tenisa stołowego dla dzieci i dorosłych. Gromadnie poszliśmy też w sobotę poświecić potrawy, które następnego dnia trafiły na nasz świąteczny stół. Pięknie przygotowane przez gospodynię, panią Stasię spore kosze budziły zainteresowanie zawartością i robiły wrażenie swymi gabarytami. Podczas triduum paschalnego w ciszy i z pełną powagą odwiedzaliśmy grób Chrystusa w kościele pod wezwaniem św. Kazimierza Królewicza, przy którym wartę trzymali górale z ciupagami, ubrani w regionalne stroje ludowe. Bardzo efektownie wyglądała zmiana warty w rytmie wojskowej musztry paradnej. Stukot podkutych butów słychać było już od samego wejścia do kościoła. Miło było wyjść nieskrępowanie z hotelu na spacer wdychając górskie powietrze, a w którym unosił się zapach palonych gdzieś w kominkach drew. Tu można było spotkać okolicznych mieszkańców, którzy pielęgnując ludowe tradycje w góralskich strojach zmierzali w kierunku do lub z kościoła. Towarzysząca nam świąteczna atmosfera i piękne widoki na okoliczne góry warte były tego wyjazdu. Gdy w sobotę dzwony ogłosiły „zwycięstwo życia nad śmiercią” nastał czas, który pozwalał na wyzwolenie radości. Wieczorem mogliśmy posłuchać góralskiego gawędziarza, a w niedzielę oddać się tańcom trwającym do białego rana. Podsumowaniem kilkudniowego pobytu w górach był pobyt na wodach termalnych w Chochołowie, gdzie miło było się moczyć w cieplutkiej wodzie pod gołym niebem, z którego sypał się biały puch. W przypływie zajęć i wrażeń, w tym roku jakby zapomniano o śmigusie dyngusie, z czego zadowolenia nie ukrywały zwłaszcza panie, które w tym dniu zazwyczaj szukać musiały schronienia ze swymi fryzurami. Przed opuszczeniem gościnnego pensjonatu mogliśmy jeszcze rankiem we wtorek zaopatrzyć się w świeżutkie owcze sery uformowane w oscypki i sznurowadła. Są formy wypoczynku, które znajdują uznanie i aprobatę. Do takich, od trzech lat, należy wyjazd na świętowanie Wielkiej Nocy w górach. Stąd będzie on kontynuowany przez najbliższe lata – zapowiada przewodniczący związku Krzysztof Wojciechowski.

Bronisław Capłap

Remis z mistrzem - to za mało

Na sukcesy w uprawianiu każdej dyscypliny sportu trzeba pracować. A w grach zespołowych, jaką niewątpliwie jest piłka nożna, wymagane jest jeszcze zgranie i współpraca. Wykształcenie i ugruntowanie tych cech w przeniesieniu na miejsce pracy też procentuje i pomaga we wspólnym rozwiązywaniu problemów i pokonywaniu trudności. Na pewno nie będzie również odkrywczym stwierdzenie, że sport prócz tężyzny fizycznej kształtuje charakter i osobowość.

Zespół Spraw Pracowniczych i Socjalnych wraz z organizacjami związkowymi Ruchu „Marcel” byli współorganizatorami Halowego Turnieju Piłki Nożnej o Puchar Dyrektora Oddziału KWK ROW Polskiej Grupy Górniczej, który rozegrany został w hali radlińskiego MOSIR-u, w dniu 1 kwietnia br. W turnieju zagrały zgłoszone do udziału drużyny reprezentujące oddziały produkcyjne, związki zawodowe oraz drużyna złożona ze Społecznych Inspektorów Pracy. Po wycofaniu się z rozgrywek dwóch drużyn do rywalizacji o puchar dyrektora przystąpiło osiem zespołów.
Zmagania rozpoczęto rankiem w sobotę, aby godziny popołudniowe można było spędzić rodzinnie, na wycieczce lub przy grillu. Do I grupy rozlosowano zespoły: GTD-1, G-3, ZZGw P, ZZPOSz, Sierpień ’80; a do drugiej MEUD-2, GP, SIP, GTD-2 i KSRG. Drużyny pierwszej grupy: GTD-1 i G-3 rezygnując z rozgrywek oddały punkty walkowerem. Po rundzie eliminacyjnej najwięcej punktów zgromadziły zespoły: MEUD-2 i Sierpień ’80 – po 10 pkt. KSRG i ZZPOSz - 8 pkt., GP i ZZGwP po 7 pkt., a GTD-2 i SIP po 1 pkt. W eliminacjach najwięcej bramek strzelili zawodnicy MEUD-2 – bo aż 13, a zawodnik tej drużyny Brachman Jarosław został królem strzelców całego turnieju strzelając osiem bramek. W półfinale spotkały się zespoły: MEUD-2 z ZZPOSz. Po remisie 1:1, w rzutach karnych do dalszych rozgrywek awansowali pracownicy oddziału szybowego. W drugim spotkaniu Sierpień ’80 pokonał KSRG 1:0. Jedną z większych niespodzianek była przegrana, uchodzącego w oczach obserwatorów za jednego z faworytów turnieju - drużyny oddziału MEUD -2 z KSRG 1:5 i utrata miejsca na podium. Niezwykle zacięte spotkanie finałowe ZZPOSz – Sierpień’80 kończące się remisem 1:1, rozstrzygnęły dopiero rzuty karne, a w tych lepsi byli zawodnicy oddziału ZZPOSz. Pomimo przegranej w rzutach karnych najlepszym bramkarzem turnieju okazał się Witold Elsner z Sierpnia ’80, który w drodze do finału nie puścił ani jednego gola. Nam w tym turnieju od początku nie wiodło się najlepiej. W spotkaniach rozgrywanych przez naszą drużynę w składzie: M. Brachman, M. Gęborski, M. Przeliorz, W. Hetmaniok, K. Gwóźdź, P. Psota, M. Smołka nie pomogła nawet obecność na parkiecie przewodniczącego K. Wojciechowskiego, który mobilizował do aktywniejszej gry. W turnieju udało się nam jednak zremisować jedno spotkanie (i to z mistrzami turnieju) z ZZPOSz 1:1., a z Sierpniem ’80 (wicemistrzem turnieju) przegraliśmy zaś 0:1. Pomimo niezłego wyniku w meczach z finalistami marna to jednak dla nas, mających większe aspiracje, satysfakcja i musimy poważnie pomyśleć o budowaniu zespołu, aby móc się liczyć w kolejnych rozgrywkach. Musimy popracować nad zgraniem zespołu, aby stanowił monolit, bo tylko tędy droga do sukcesu – powiedział K. Wojciechowski, przewodniczący związku. Dobrze zorganizowany turniej stał też na dobrym, wysokim poziomie. Ostra rywalizacja przebiegała w sportowej koleżeńskiej atmosferze. Można było zauważyć, że niektórzy zawodnicy wiele czasu poświęcają piłce nożnej poza godzinami pracy. Umiejętności przeniesione z boiska na parkiet sprawiły, że gra była grą techniczną i obeszło się bez kontuzji. Pod nieobecność dyrektora Adama Robakowskiego puchary, dyplomy i nagrody wręczali dyrektor ds. pracy KWK ROW Marcin Maciejczyk i przewodniczący Krzysztof Wojciechowski.

Bronisław Capłap

W trosce o przyszłe kadry

W połowie lutego, w siedzibie ZZG w Polsce Polskiej Grupy Górniczej KWK „Marcel” odbyło się spotkanie przewodniczących wszystkich organizacji związkowych kopalni ROW Ruch „Marcel” z dyrekcją Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Radlinie kształcącej przyszłe kadry dla górnictwa.

Dyrektor szkoły Jarosław Rudol i jego zastępca Marek Koczy mając na uwadze głęboką reformę szkolnictwa i zmiany w systemie oświaty przedstawili plany i zamierzenia szkoły w zakresie kształcenia grup zawodowych oraz naboru uczniów na rok szkolny 2017/2018.

Zadaniem priorytetowym szkoły jest prowadzenie kształcenia zawodowego we współpracy z otoczeniem, a w szczególności z pracodawcami, aby zachęcić uczniów do podejmowania kierunków, na które jest zapotrzebowanie lokalnego rynku pracy. To zapotrzebowanie, w przypadku miejscowych kopalni i największej w Europie firmy górniczej, jaką jest niewątpliwie Polska Grupa Górnicza powinno być jasno określone, aby absolwentom dać szansę na zatrudnienie po ukończeniu szkoły – mówi dyrektor szkoły Jarosław Rudol. Fluktuacja załóg górniczych staje się problematyczna, kiedy dobrowolne odejścia dotykają znacznej ich części. Pomimo że płynność kadr jest niewątpliwie powszechnym zjawiskiem – to wiąże się z ryzykiem braków kadrowych, wpisanym w działalność każdego przedsiębiorstwa, które dziś nie chcą dawać pewnych , a na piśmie szczególnie, gwarancji zatrudnienia uczniom podejmującym naukę na specjalistycznych kierunkach.
A wszystko to dzieje się w okresie transformacji polskiego górnictwa, która zakłada wdrażanie programów oszczędnościowych zakładających redukcję zatrudnienia. Kwestią mało przewidywalną jest dziś określenie warunków, w jakich przyjdzie funkcjonować polskiemu górnictwu. Wysokość produkcji, popyt i zbyt kształtują niejako kondycję firmy, a od niej zależą - poziom zatrudnienia oraz jego regulacja ewentualnymi przyjęciami do pracy w kopalni. Jednakże analiza ostatnich dwóch lat wskazuje na rosnące zapotrzebowanie na wykwalifikowanych górników w kierunkach górniczym i energo-maszynowym. Wyraźnie na to wskazują przyjęcia do pracy w kopalniach absolwentów szkół górniczych.
Kopalnia „Marcel” w ub. roku zatrudniła 117 absolwentów, a w tym roku już kolejnych 71. Dane te wskazują na to że, że sytuacja zatrudnieniowa w kopalni uległa znacznej poprawie i dziś pomimo braku pisemnych gwarancji rozpoczynającym naukę na zatrudnienie po ukończeniu szkoły, należy spodziewać się dalszego przyjmowania do pracy absolwentów, na których dziś wyraźnie rośnie zapotrzebowanie.
Czas i górnicze realia weryfikują nasze spojrzenie w tym kierunku – mówi Krzysztof Wojciechowski, przewodniczący ZZG w Polsce PGG KWK „Marcel”. Temat zatrudniania absolwentów jest przez nas wałkowany od kilku lat, co dokumentuje nasza korespondencja i protokoły ze spotkań z Zarządem Kompanii Węglowej, a ostatnio z Zarządem PGG i ministrami energii. Szkoda tylko, że znaczny odsetek wykształconych przed czterema laty górników odeszło spod bram kopalnianych z kwitkiem i dziś pracują w nie-górniczych firmach lub poza granicami kraju. Pomimo faktu, że na efekty naszych działań musieliśmy trochę poczekać, to dziś mamy satysfakcję, że nasze wysiłki nie poszły na marne i kolejne roczniki szkół o kierunkach górniczych znajdują w tej chwili zatrudnienie.
Mamy nadzieję, że sytuacja z pisemnymi gwarancjami Kompanii Węglowej dot. przyjęcia do pracy już się nie powtórzy i absolwenci nie będą musieli w sądzie szukać rozwiązania kwestii związanych z gwarantowanym na piśmie zatrudnieniem.
Oczekujemy od decydentów przejrzystej polityki, przemyślanych decyzji i trafnych prognoz, aby nie zawieść kolejnej grupy absolwentów, którzy nie powinni stanowić rezerwy kadrowej - na bezrobociu i utrzymaniu rodziców.

Bronisław Capłap

,,Akcja zima”

W tegorocznym sezonie zimowym nie narzekaliśmy na brak śniegu, a nawet trzeba powiedzieć, że była to jedna z piękniejszych zim w ostatnich latach. Pogoda panująca w miesiącach od stycznia do marca, zadowoliła wszystkich, którzy uprawiają zimowe dyscypliny. Nasza ,,akcja zima” trwała miesiąc i w tym czasie dla członków związku wraz z rodzinami zorganizowaliśmy wycieczkę do Kościeliska w dniach 22-29.01.br. i dwa jednodniowe wyjazdy na kulig do Wisły – Czarne, które połączone były z wyjazdem na stok narciarski do Istebnej – Zagroń oraz do parku wodnego ,,Olza”.

W dniach od 22 do 29 stycznia br. udaliśmy się do Kościeliska, malowniczej miejscowości pod Tatrami. Grupa licząca 52 osoby, w tym 17 dzieci, zamieszkała w pensjonacie ,,Willa Tatry”. Program pobytu, u podnóży Tatr był bardzo bogaty i ukierunkowany na szusowanie na nartach. Tak więc byliśmy na stokach narciarskich w Witowie, Koziniec ,,Czarna Góra” (dwa razy), Kluszkowce ,,Czorsztyn-Ski” (dwa razy) i w Jurgowie ,,Hawrań-Ski”, gdzie narciarze mogli korzystać do woli z ,,białego szaleństwa”.

Nie mogło zabraknąć również czasu na relaks i odnowę, którym poddawaliśmy się korzystając z kąpieli w wodach termalnych w Chochołowie oraz w SPA, znajdującym się w pensjonacie ,,Willa Tatry”. Organizator zadbał, by dzieci miały możliwość sprawdzenia swojej sprawności fizycznej, uczestnicząc w konkursach, takich jak: skoki w workach, przeciąganie liny i rzucanie kulkami do bramek. Odbył się również turniej tenisa stołowego dla dzieci i konkurs rysunkowy, gdzie tematem wykonywanych prac były ,,Mój pobyt w Kościelisku”. Dla każdego uczestnika biorącego udział w konkursach organizator przygotował słodycze i napoje, a najlepsi otrzymali pamiątkowe dyplomy i nagrody rzeczowe.



Dla osób, które nie jeździły na nartach, odbyła się wycieczka do Zakopanego. Czas wolny spędziliśmy na spacerze po Krupówkach, zwiedzaniu skoczni narciarskiej Wielkiej Krokwi i wyjeżdżając kolejką na Gubałówkę. W tym okresie dużą atrakcją w Zakopanem był zamek i labirynt zbudowany z brył zmrożonego śniegu.


Do domu wracaliśmy w dobrych nastrojach i humorach, z deklaracjami że w przyszłym roku również odwiedzimy ten rejon Polski w sezonie zimowym.

W przyszłym roku ponownie zapraszam na zimowy wyjazd podczas ferii do Kościeliska, gdzie goszcząc w pensjonacie państwa Filipczak czuje się wyśmienitą atmosferę i jest to świetna baza wypadowa na stoki narciarskie, znajdujące się w okolicy. Luty był miesiącem w którym odbyły się dwa wyjazdy na kulig do Wisła Czarne. W dniach 4 i 25 luty w wyjazdach na kulig uczestniczyło 111 osób w tym 47 dzieci. W programie jednodniowej wycieczki był kulig saniami, pieczenie kiełbasek, konkursy dla dzieci i dorosłych oraz przejazd do Istebnej Zagroń. Na Zagroniu uczestnicy wycieczki mieli do wyboru wstęp do Aqua Parku na baseny lub jazdę na nartach i na ,,byle czym” na stoku narciarskim ,,Zagroń”

Podsumowując zimowe wojaże, mogę stwierdzić że taka forma wypoczynku, cieszy się dużą popularnością wśród naszych członków związku, co utwierdza nas w tym, że warto takie wyjazdy organizować. Osobom, które pomagały w realizowaniu programu serdecznie dziękuję.

Krzysztof Wojciechowski

Z kopyta kulig rwie

Są takie miejsca, które mile wspominamy, i do których chętnie wracamy. A to za sprawą pięknej okolicy, miłej obsługi, a przede wszystkim rodzinnej atmosfery. Tu w pensjonacie „Tatry” naprawdę czujemy się swojsko, niemalże jak u siebie w domu. Jest choinka i wspaniałe świąteczne dekoracje. Są jak zawsze gościnni - pani Stasia i pan Janusz. Brakuje tylko kominka i łaszącego się kota, aby było całkiem bajecznie. Tu gościmy już od szeregu lat, a spełnianie naszych propozycji i oczekiwań są niczym świąteczne prezenty.

Zamiast mistycznych Trzech Króli do pensjonatu „Tatry” zjechała ponad sześćdziesięcioosobowa gromada naszych związkowców z rodzinami, by tu w górach na Kościelisku, w pierwszych dniach stycznia przywitać Nowy 2017 Rok. Zaplanowany na pierwszy dzień pobytu kulig, malujący ośnieżoną trasę pochodniami niczym magicznym pędzlem ruszył wieczorem, przy trzydziestostopniowym mrozie. Sunąc w saniach, po miło skrzypiącym śniegu, otuleniu w owcze skóry mogliśmy oglądać przepięknie ośnieżone choinki i świąteczne dekoracje. A kiedy zmarznięci wróciliśmy już do „naszego” pensjonatu – czekał na nas ogrzany namiot, a w nim ciepła herbata, szaszłyk, kiełbasa i krupniok z grilla oraz góralska kapela. Gdy ciepła „ z prądem” herbatka spłynęła już do nóg, niektórzy ruszyli do zbójnickiego, by rozgrzać resztę ciała, zabawić towarzystwo i spróbować swych instrumentalnych możliwości na kontrabasie. Oczywiście tego dnia, jeszcze przed kuligiem, nie zabrakło amatorów śnieżnej kąpieli, którzy po wyjściu z sauny znaczyli swymi ramionami skrzydła narodowego orła w śniegu. Szczęśliwi dokonania heroicznego czynu i że „nic” im do gruntu nie przymarzło wracali do towarzystwa oznajmiając swe zwycięstwo nad zimą.
Nie mogli tego jednak powiedzieć kierowcy naszych autokarów. Tu mróz obnażył słabości – nie kierowców, ale akumulatorów, naszego super-paliwa które zamieniało się w galaretę i utykało w przewodach paraliżując silniki i nagrzewnice. Siódmego stycznia, w sobotę cała grupa udała się na wody do akwenów termalnych w Chochołowie, by się wygrzać, a przy okazji odczuć na własnej głowie różnicę temperatur. Gdy w basenach zanurzeni w błogiej, czterdziestostopniowej wodzie miło odpoczywaliśmy – na głowach pojawiał się delikatny, ale nie groźny szron. Trzy godziny relaksu, a później Krupówki i wolny czas w centrum zatłoczonego w tym dniu Zakopanego. Temperatura i klimat gór sprawiły, że na wieczorku tanecznym nie zabrakło nikogo. Wyborna zabawa trwała długo i nikt się temu nie dziwił, bo po to właśnie wyjechaliśmy by odpocząć i maksymalnie się poruszać. Niedziela przywitała wszystkich mroźnym porankiem i smacznym śniadankiem. W stołówce unosił się zapach świeżo-mielonej kawy, ale też jajecznicy i innych specjałów. Po porannej mszy w miejscowym kościele cała grupa ruszyła w drogę powrotną dziękując Panu za pogodę, a gospodarzom za miło spędzony weekend. W autokarze, w którym przyszło spędzić jakiś czas dzielono się wrażeniami.

Tu podsumowano wyjazd oraz snuto plany na najbliższy rok. Zwyczajowo ocenę imprezy pozostawiamy uczestnikom, którzy są najlepszym recenzentem. My, ze swej strony staramy się robić wszystko, aby przynależność do naszej organizacji dawała nie tylko poczucie bezpieczeństwa pracy, ale również możliwość integrowania się, wymiany poglądów i wspólnej zabawy, kiedy ku temu czas- mówi przewodniczący Krzysztof Wojciechowski.

Bronisław Capłap

Mikołaj zawitał do milusińskich


Na ten dzień, jak co roku, czekają wszystkie dzieci, a my staramy się umilić spotkanie z Mikołajem, poprzedzając je specjalnie dla dzieci przygotowanym programem. Tym razem grupa Artystyczna "Przytup", prowadzona przez panie - Sabinę Borkowską i Sylwię Lubszczyk zaprezentowała się w spektaklu pt. „Mała księżniczka”.

Barwne, pełne ekspresji widowisko zrobiło na dzieciach duże wrażenie. Było widać jak kolorowe stroje i fantastyczne charakteryzacje cieszyły dziecięce buzie i oczy. Spektakl zobrazował przygody Sary, mieszkającej na pensji, której los bywał bardzo zmienny. Nie miało to jednak żadnego przełożenia na jej dobroć i uczciwość wobec ludzi i otoczenia. Starała się zawsze być szczodrym i serdecznym człowiekiem, niosącym pomoc innym. Bardzo sympatyczna o łagodnym usposobieniu od razu zjednała sobie dzieci na widowni. Jej historia potwierdziła powiedzenie, że dobro dawane wraca do darczyńcy. Ta magiczna atmosfera trwała do samego końca spektaklu, gdy wreszcie na scenie pojawił się święty Mikołaj. Wtedy na widowni nastąpiło małe poruszenie, bo dzieci zaczęły podchodzić do oczekiwanego Mikołaja, aby odebrać świąteczną, pełną słodkości paczkę. Ta forma obdarowywania dzieci przez Mikołaja sprawdziła się już dawno i stąd jest kontynuowana. Spotkania z Mikołajem, organizowane na przemian co roku przez ZZG w Polsce i „Solidarność” cieszą się niegasnącym zainteresowaniem. Takim chwilom jak ta, w Miejskim Ośrodku Kultury warto poświecić swój rodzicielski czas, bo radość jaką sprawiamy naszym dzieciom i sobie jest tego warta. Z tegorocznej imprezy skorzystało sto sześćdziesiąt dzieci. W tym miejscu trzeba przyznać, że poziom prezentowany przez Grupę Artystyczną „Przytup” pnie się w górę i warto w tą grupę dzieci i młodzieży inwestować.

Bronisław Capłap

XXV jubileuszowa Karczma


"Jak obyczaj każe stary, według ojców naszych wiary,
barbórkowe świętowanie, jest górniczym przykazaniem"

Sala "U Kowalskiego" 10 grudnia 2016 r. zgromadziła ponad stu osiemdziesięciu uczestników, "gwarkami" na czas XXV jubileuszowej Karczmy zwanymi. Prowadzenie Karczmy i funkcję Wysokiego, a w sprawach piwnych zawsze nieomylnego prezesa przewodniczący naszej organizacji Krzysztof Wojciechowski powierzył Bronisławowi Capłap.

Kiedy gwarkowie chóralnie zaśpiewali "Witajcie mili goście" zaproszonych gości na salę wprowadził przewodniczący, a otwierając XXV jubileuszową Karczmę Piwną zaprosił gości do ławy witając wszystkich z imienia i nazwiska. W ławie gości obok dyrekcji kopalni reprezentowanej przez dyrektora ds. pracowniczych Marcina Maciejczyka i naczelnego inżyniera Jacka Kowalczuka zasiedli przedstawiciele zaprzyjaźnionych firm i instytucji, w tym wspierającej materialnie spotkanie gwarków PZU. Nie zabrakło kolegów reprezentujących poszczególne organizacje związkowe naszej kopalni oraz z zaprzyjaźnionej kopalni Karvina w Czechach, z Jaromirem Pytlikiem na czele. Rolę gospodarzy w ławie gości pełniła stara strzecha, złożona z byłych przewodniczących naszej organizacji. Związkową Karczmę swą obecnością zaszczycił też przewodniczący Rady Krajowej kol. Dariusz Potyrała. Gdy zabrzmiało "Wstępuj, wstępuj Prezesie mój" władzę i ryngraf Prezesa przejął Bronisław od Capłapów. Przywołując salę do porządku powołał do Prezydium Krzysztofa z Ganitów i Grzegorza z Grudów. Tradycją gwarecką jest, że przed rozpoczęciem frywolnej zabawy czczona jest chwilą ciszy pamięć o tych, którzy już "odeszli na wieczną szychtę" i tak było też tym razem. W milczeniu wysłuchano poruszającej uczucia piosenki o niebieskiej grubie. W części oficjalnej udekorowano i uhonorowano długoletnich i zasłużonych dla kopalni i związku pracowników. Honorowe szpady górnicze młodym lisom w ceremonialny sposób wręczyła stara strzecha. A młodych pod szpaler poprowadził sam prezes Karczmy. Zanim Prezes zaaprobował wołanie z sali "Hej, prezesie, hej Prezesie dej posiedzieć na sedesie" i zanim podano tradycyjną golonkę karczemny kapelan - Marcin z Banetów w towarzystwie ministranta - Mariana z Kolarczyków odprawił modły do rządzących krajem. Kończąc modły słowami „byście w kapsach mieli grosze, a my kasy pełne kosze”. Prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero po przerwie, gdy na salę wszedł skarbnik. A w jego rolę jak przed rokiem wcielił się kol. Zbyszek Stencel. Przy okazji jubileuszowej - XXV Karczmy wspomniał ich historię wyróżniając pamiątkową statuetką organizatorów. Podsumowując po górniczemu mijający rok nie omieszkał w sposób humorystyczny przytoczyć potknięcia i humorystyczne sytuacje z udziałem niektórych gwarków. A zrobił to w sposób nie urągający górniczym tradycjom z poszanowaniem wzajemnej godności i szacunku do ludzi, zwyczajów, tradycji i symboli górniczych. W myśl przyrzeczenia na czas trwania wspaniałej zabawy zniknęły wszelkie zwady i całoroczne nieporozumienia, które stanowią jedynie motyw do żartobliwego sposobu ich ujęcia. Kontrapunkci ław - lewej i prawej (górniczej i maszynowej) Mariusz z Brzenczków i Dawid z Budnych zaprezentowali w zaaranżowanej scence jak przebiegają lub mogą przebiegać rozmowy telefoniczne " w spiyrce" o rangę i znaczenie oddziałów w fedrunku "na grubie". Ostra wymiana zdań nie oszczędziła telefonów, które rozsypały się w mak przy ostrej, ale też humorystycznej, wymianie zdań. Spotkanie "emskich" kopaczy przebiegało w sympatycznej i miłej atmosferze i tylko niesforni gwarkowie byli karani przez Urząd Ochrony Prezydium. Nie oszczędzono jak zwykle "ciu….o odziotych" i ci zostali ostemplowani na pośladkach i ubrani w wyróżniające ich z otoczenia odzienie. A dobrej zabawie towarzyszyły zabawne teksty i jeszcze zabawniejsze rekwizyty. Co chwila ktoś, z przeszkadzających w śpiewie obnosił cep z zawodzeniem „cepem jest, cep obnoszę i Prezesa o wybaczenie proszę”, zakuwany był w dyby lub lądował w chlewiku. Kontrapunktci, bez angażowania skryby, sami pisali punkty dla ław przeciwnych na wyraźne polecenie prezesa. Lizanie d...py przez którąś z ław było natychmiast wypomniane śpiewem przez ławę przeciwną lub wołaniem „wa-ze-li-na”. Jeszcze przed chrztem nowo-wstępujących do grona gwarków przeprowadzono zmagania piwne będące kulminacyjnym punktem Karczmy. Tym razem tron króla piwnego został podzielony, gdyż żaden czasomierz nie był w stanie wskazać zwycięzcę. Najpierw tron służył Tomaszowi z Żyrków, a za chwilę Dariuszowi z Kubaczków. Nieźle radziły sobie również sztafety piwne, które równo obracały łyżkami „na kiecie” przy konsumowaniu piwa z misek.



Na Karczmie, jak co roku, przeprowadzona też została, tradycyjnie do hełmiska, zbiórka pieniędzy na świąteczne paczki dla dzieci z biertułtowskiej ochronki. Tym razem zebrano ponad 1.100 zł i sporo czeskich koron. W tym miejscu słowa podziękowania za hojność i podtrzymywanie zacnego zwyczaju – dzielenia się groszem. Gdy przyszedł czas na podsumowanie punktacji dla rywalizujących ze sobą ław okazało się, że i tym razem był remis. Źwiąteczno-barbórkowymi życzeniami Prezes zamknął jubileuszową XXV Karczmę piwną, zapraszając już dziś do przyszłorocznej.
A gdy przebrzmiały już słowa piosenki „Czas do domu czas” ze swym programem wystąpili Przemek Brantwein i Daniel Czerwik, którzy potrafili raz jeszcze porwać do wspólnego śpiewu i zabawy. Ocenę Karczmy pozostawiamy jej uczestnikom i zaproszonym gościom, mając nadzieję, że dobrze się z nami bawili. Karczma, mająca w naszym wykonaniu szczególny, mało-powtarzalny charakter przetrwała ćwierć wieku. Łączy ona w sobie powagę, szacunek do górniczych symboli, tradycji z dobrą zabawą. Mamy nadzieję, że przetrwa kolejne lata scalając załogę kopalni i górnicze środowisko – mówi Krzysztof Wojciechowski, przewodniczący ZZG w Polsce kopalni „Marcel”. Dziękujemy uczestnikom za udział, a przede wszystkim tym z kolegów, którzy włączyli się w jej zorganizowanie i poświęcili swój czas na przygotowanie zarówno scenariusza, jak i rekwizytów, a później pomagali w jej prowadzeniu.

Bronisław Capłap

Barbórka i wyróżnienia z górniczą

tragedią w tle

Tegoroczne obchody Dnia Górnika były bardzo powściągliwe i przebiegały w atmosferze tragicznego wypadku w kopalni "Rudna" w Polkowicach, gdzie w wypadku zbiorowym zginęło ośmiu górników. Trudno było myśleć o wielkim świętowaniu, kiedy żałoba dotknęła tylu górniczych rodzin. Barbórkowe akademie pozbawione były więc części artystycznej i niosły elementy zadumy i refleksji nad niebezpiecznym górniczym rzemiosłem oraz rządzącymi w podziemiach prawami natury.

25 listopada rozpoczęto świętowanie tegorocznej Barbórki w naszej kopalni. A rozpoczęto akademią w MOK-u, w Radlinie. Wzięli w niej udział wiceprezes Zarządu PGG Adam Hochuł, dyrektor oddziału ROW - Adam Robakowski i naczelny inżynier Ruchu "Marcel" - Jacek Kowalczuk.
Wśród gości zasiedli również senator Adam Gawenda i posłanka na Sejm RP Teresa Glenc. Obecni byli przedstawiciele lokalnych i okolicznych władz samorządowych z panią burmistrz Barbarą Magiera na czele oraz byli dyrektorzy kopalni. Swą obecnością akademię zaszczycili również księża biertułtowskiej i marklowickiej parafii oraz mundurowi reprezentujący wojsko i policję. Górnicze święto jest jedyną w roku okazją do uhonorowania długoletnich, zasłużonych pracowników kopalni. Wśród wielu wyróżnionych medalami, odznaczeniami, lampkami i szpadami górniczymi znaleźli się również nasi członkowie. Medal "Zasłużonego dla Górnictwa RP" otrzymał Bronisław Kwaśnik, a "Honorową Szpadę Górniczą" kol. Edward Greloch. "Honorową lampką górniczą" za zasługi dla KWK "Marcel" uhonorowano: Krzysztofa Sosna, Piotra Luber, Mariana Bochynek i Ewę Goszyc - Ptaszkiewicz. Po akademii wszyscy wyróżnieni, jubilaci i zaproszeni goście spotkali się na uroczystym obiedzie w Miejskim Ośrodku Sportu w Radlinie.

2 grudnia w Domu Kultury w Katowicach - Giszowcu odbyła się centralna akademia Rady Krajowej ZZG w Polsce. Tu wśród wielu gości obecni byli przedstawiciele biur prezydenta RP, ministra gospodarki i Zarządu OPZZ oraz prezesi Polskiej Grupy Górniczej i Katowickiego Holdingu Węglowego. W trakcie akademii wręczono medale "Zasłużonego dla Górnictwa RP"; Jackowi Skubela, Grzegorzowi Grud, Andrzejowi Kopka i Bogusławowi Płaczek. Złotą odznakę "Zasłużonego dla ZZG w Polsce" otrzymał Ireneusz Morawiec, a srebrną Tomasz Firut i Mariusz Brachman.

„Honorowym kordzikiem związkowym ZZG w Polsce" wyróżniono kol. Bronisława Capłap. 4 grudnia, w niedzielę odprawione zostały uroczyste msze barbórkowe we wszystkich śląskich parafiach. Nasz poczet sztandarowy wziął udział we mszy w biertułtowskim kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a delegacja obecna była również przy składaniu kwiatów pod ołtarzem św. Barbary w kościele marklowickim pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika.

6 i 7 grudnia w kawiarni „Górnicza Strzecha” odbyły się barbórkowe spotkania Komisji Emerytów i Rencistów ZZG w Polsce z dyrekcją kopalni i przedstawicielami naszego Zarządu ZZG w Polsce.

Dyrekcję reprezentowali Marcin Maciejczyk i Jacek Kowalczuk, a związek Krzysztof Wojciechowski i Bronisław Capłap. Emeryckie spotkania były doskonałą okazją do spotkania się w gronie byłych pracowników, którzy dalej żyją kopalnią i ciekawi są tego, co dzieje się obecnie w kopalni, gdzie prowadzona jest eksploatacja, jakimi technikami oraz jakim sprzętem obecnie urabia się i eksploatuje węgiel. Był to czas wspomnień i życzeń barbórkowo-świątecznych. W tym dniu wyróżniono: pamiątkową lampką górniczą Wincentego Herok i Jana Szeliga. Statuetką św. Barbary Różę Menżyk i Urszulę Wolny. Srebrną odznakę „Zasłużonego dla ZZG w Polsce otrzymali Zdzisław Rojek i Zbigniew Jarocki. Odznakę Konfederacji ZZG w P „Zasłużonego dla Górniczego Ruchu Związkowego” wręczono Jerzemu Otawa, a złotą odznakę „Za zasługi dla OPZZ” Franciszkowi Konieczny i Piotrowi Brzoza. Odznakę „Zasłużonego dla ZZG w Polsce KWK „Marcel” otrzymali: Tadeusz Szeliga, Tadeusz Miłota, Zygmunt Gołębiowski i Jan Nawrat. Za zasługi dla Komisji Emerytów i Rencistów – Krystian Dziuba i Antoni Gnatek otrzymali pamiątkową figurkę górnika w ramce. Za długoletnią pracę i przynależność do organizacji związkowej: Helena Tomas, Eugenia Kot, Jan Goik, Joachim Hasse, Hubert Kozielski i Henryk Zollner otrzymali dyplomy gratulacyjne podpisane przez Radę Krajową ZZG w Polsce. Za 50-letnią przynależność do związku zawodowego górników pamiątkowe dyplomy wręczono również: Jadwidze Wyleżoł, Alojzemu Koczy, Mieczysławowi Kopsztejn i Zdzisławowi Rojek.

10 grudnia odbyła się XXV Karczma Piwna ZZG w Polsce naszej kopalni. W części oficjalnej, w obecności pocztu sztandarowego dokonano również wręczenia wyróżnień.

"Honorowe Szpady Górnicze" w tym dniu otrzymali: Adam Pająk, Piotr Flis, Grzegorz Mrozek, Mariusz Wolas i Arkadiusz Stabla. "Zasłużonym Gwarkiem" uhonorowano Artura Gontarz i przewodniczącego Rady Krajowej Dariusza Potyrała. Złotą odznakę "Zasłużonego dla ZZG w Polsce" otrzymał Marek Durka, a srebrne: Tomasz Bała, Wojciech Wita, Ryszard Szefczyk, Jerzy Bugla, Szymon Markiewka, Wojciech Obrzut i Krzysztof Sosna. Odznakę "Zasłużonego dla Konfederacji ZZG w Polsce" otrzymali Wacław Zowlocki i Zbigniew Warzecha.

Na jubileuszowej XXV Karczmie wyróżniono również odznaką "Zasłużonego dla ZZG w Polsce KWK "Marcel": Dariusza Sychta, Artura Zychma, Leszka Manderla, Bartosza Musioł, Szymona Stawarczyk, Tomasza Bińczyk i Ireneusza Korzuch.

Najaktywniejsi tegoroczni rekruterzy: Marek Przybyła, Grzegorz Grud i Wojciech Wita otrzymali pamiątkową statuetkę górnika - rębacza, a pierwszemu z nich związek ufundował trzydniowy pobyt w pensjonacie "Willa Tatry" w Zakopanem -Kościelisku. 16 grudnia odbyło się spotkanie opłatkowe naszego Zarządu, na którym w asyście pocztu sztandarowego wręczono kolejne wyróżnienia. Medal „Zasłużonego dla Górnictwa RP” otrzymał Grzegorz Banasik, a złotą odznakę „Zasłużonego dla ZZG w Polsce” Piotr Górecki. Odznakę Konfederacji ZZG - „Zasłużonego dla górniczego ruchu związkowego” otrzymał Tomasz Mucha i Krystian Kolorz, a „Honorową lampkę górniczą ZZG w Polsce KWK „Marcel” otrzymali: Mariola Dylich-Brzezinka, Grażyna Capłap, Dorota Groborz, Gabriela Polok i Ewa Mężyk. Statuetką „Zasłużonego Gwarka” uhonorowano kol. Bożenę Naumann i Ilonę Jona, a statuetką „Honorowego Gwarka” Adama Kryst i Roberta Bryja.
Mamy głęboki szacunek dla ludzi pracy, a dla pracujących w górnictwie szczególny. To dzięki nim , dzięki ich zaangażowaniu możemy być dumni, że pracujemy w kopalni postrzeganej jako jedna z najlepszych w Polsce – mówi Krzysztof Wojciechowski, przewodniczący naszej organizacji zakładowej. Żadne z tych wyróżnień nie zrekompensuje wysiłku włożonego w prawidłowe funkcjonowanie zakładu. Ale tu nie liczy się wartość materialna w postaci medalu, lampki czy szpady. Liczy się sposób uznania i szacunek, na który zasługuje wielu pracowników kopalni i to zarówno tych pracujących pod ziemią, jak i tych, od których zależy prowadzenie ruchu zakładu w całej rozciągłości tego słowa znaczeniu.

Bronisław Capłap

Barbórkowy Halowy Turniej Piłki Nożnej

po raz XXI w Wieliczce

Celem drużyny ZZG w Polsce KWK ,,Marcel” na tym turnieju było wyjście z grupy i zagranie w półfinale. Cel ten został osiągnięty !

Organizatorem turnieju była Rada Krajowa ZZG w Polsce i ZZG w Polsce KS "Wieliczka", która to była gospodarzem turnieju. W turnieju wystartowało 10 zgłoszonych wcześniej drużyn, reprezentujących organizacje związkowe ZZG w Polsce kopalń i zakładów górniczych. Zespoły podczas uprzedniego losowania rozstawione zostały w dwóch grupach. W naszej grupie znalazły się drużyny: KWK ,,Marcel", LW ,,Bogdanka” S. A., KS ,,Wieliczka”, KWK ,,Makoszowy" i ,,Bazalt – Gracze”. W grupie B zagrały: KWK ,,Wujek", P.G. ,,Silesia", KWK ,,Jankowice”, KWK ,,Knurów” i KWK ,,Ziemowit”. Po rozegranych w grupach spotkaniach ,,każdy z każdym" do półfinałów awansowały po dwie najlepsze drużyny z grup. Z grupy A : KWK ,,Makoszowy” i KWK ,,Marcel”, a z grupy B : KWK ,,Wujek” i KWK ,,Knurów”.


Pierwszy półfinał pomiędzy Makoszowami i Knurowem, zakończył się zdecydowanym zwycięstwem piłkarzy z Makoszów, którzy wygrali 8:1. Drugi półfinał miał zdecydowanego faworyta, którym była drużyna z Wujka, która w swojej grupie wygrał wszystkie mecze, aplikując rywalom 28 bramek przy straconych tylko 6 golom. Mecz Wujka z Marcelem, był bardzo zacięty i zażarty i dostarczył niemałych emocji, wśród kibiców. Drużyny walczyły o zwycięstwo do ostatnich sekund. Pomimo dobrej postawy naszej drużyny, musieliśmy uznać wyższość drużyny z Wujka, przegrywając 3:1. Celem drużyny z Marcela był awans do fazy półfinałowej i ten cel osiągnęliśmy! Jak to się mówi ,,w miarę jedzenia apetyt rośnie”, ambicje sportowe naszych zawodników z każdym kolejnym meczem wzrastały. Po porażce w półfinale, pozostał nam mecz o III miejsce z KWK ,,Knurów”. Każda z drużyn chciała zająć te najniższe miejsce na pudle i również te spotkanie było bardzo emocjonujące. Ostatecznie wynik dla drużyny z Marcela jest niekorzystny, przegrywamy z Knurowem 3:1, tym samym zajmując IV miejsce w turnieju. Pewien niedosyt pozostał ale jest to dobry prognostyk na przyszły rok. Jak mówi kapitan drużyny Mariusz Brachman - w drużynie zaszły zmiany w składzie i ta gra wyglądała zdecydowanie lepiej niż w poprzednich turniejach. Piłkarze KWK "Wujek" w finałowym meczu turnieju pokonali – KWK ,,Makoszowy" 3:1, zostając jednocześnie triumfatorem XXI Barbórkowego Halowego Turnieju Piłki Nożnej w Wieliczce. "Królem strzelców" turnieju został Krzysztof Michalski z KWK ,,Wujek". Nagrodę dla najlepszego bramkarza, odebrał Bartosz Gocyk z KWK ,,Wujek". Nagrodę Fair Play odebrała drużyna z ,,Bazalt - Gracze", w której grał prezes firmy p. Adam Miszta. Puchary, dyplomy oraz pamiątkowe medale wszystkim uczestnikom turnieju wręczali przewodniczący Rady Krajowej ZZG w Polsce Dariusz Potyrała, Jan Kisieliński – pomysłodawca turnieju i pierwszy przewodniczący ZZG w Polsce, Bogdan Nowak – wiceprzewodniczący Rady Krajowej oraz będący w tym dniu gospodarzem turnieju Mariusz Hofman, przewodniczący ZZG w Polsce z kopalni ,,Wieliczka”.


Turniej wysoko ocenili jego uczestnicy wyrażając uznanie dla organizatorów za przygotowanie, a dla zawodników wyrazy uznania za poziom gry i zachowanie podczas turnieju. Z tego miejsca kieruję słowa podziękowania pod adresem piłkarzy reprezentujących ZZG w Polsce KWK ,,Marcel” za zajęcia IV miejsca i za walkę w całym turnieju. Serdeczne podziękowania dla gospodarza turnieju za umożliwienie kibicom, zwiedzenia trasy turystycznej kopalni ,,Wieliczka”. Najlepszym strzelcem naszej drużyny został Marek Kłapsia, zdobywca 7 bramek. Drużyna ZZG w Polsce KWK ,,Marcel” wystąpiła w składzie: Mariusz Brachman - kapitan, Beniamin Jastrzębowski, Marek Kłapsia (7), Tomasz Sachs (2), Marek Gęborski (3), Marcin Plura (1), Mateusz Barteczko (3), Przemysław Psota (3) i Krzysztof Bauerek.

Krzysztof Wojciechowski

Rywalizowali o prymat najlepszego strzelca

Sportowa, koleżeńska rywalizacja, wymiana doświadczeń, swobodny dwukierunkowy przepływ informacji na tematy związkowe i związane z pracą zawodową – to główny cel organizowanego turnieju.


Kolejny, trzeci już Turniej Strzelecki o Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce KWK „Marcel” – Krzysztofa Wojciechowskiego za nami. Wzięło w nim udział prawie dwudziestu zawodników zrzeszonych
w naszej górniczej organizacji związkowej.


To nie to samo, co strzelanie w budzie odpustowej – mówi Andrzej Drzeniek, jeden z uczestników Turnieju

Zawody zostały rozegrane 7 października na strzelnicy lokowskiej Klubu NOT w Radlinie. A emocji nie zabrakło, bo debiutujący w nich kol. Krzysztof Kozioł sprawił kolegom i sobie miłą niespodziankę lokując trzykrotnie pociski w dziesiątce i dwa razy w polu oznaczonym „9”, uzyskując 48 pkt. Dobrze spisał się również Zbigniew Krakowczyk z tą samą ilością punktów zajmując drugie miejsce. Trzeci był Szymon Markiewka, a czwarty Marek Wojcieszenko, obaj z 47 punktami. Dla odnotowania szczegółów warto zaznaczyć, że strzelano ze sportowego karabinka pneumatycznego, z odległości 10 m, a oceniano pięć najlepszych z siedmiu oddanych strzałów. Uczestnicy turnieju, którzy pierwszy raz gościli na strzelnicy nie ukrywali swego zaskoczenia, że tego typu obiekt jest do dyspozycji pracowników, a niektórzy pracownicy kopalni wręcz nie wiedzą o jego lokalizacji i istnieniu. Ci też wysoko ocenili zaangażowanie Koła Zakładowego LOK i standard obiektu.



Zawody, które co roku cieszą się sporym zainteresowaniem prowadzili i sędziowali Bronisław Capłap i Janusz Ososiński. Na zakończenie turnieju zwycięzcy otrzymali z rąk przewodniczącego medale, puchary i dyplomy za zajęte miejsca od I do III , a wszyscy uczestnicy pamiątkowe medale za udział. Była też okazja do zrobienia pamiątkowego zdjęcia dla uwiecznienia tego sportowego wydarzenia. Przy smacznym bograczu i zimnym piwku podsumowano wyniki, a dwóch z kolegów zadeklarowało się przystąpić do członkostwa w kole LOK, aby rozwijać odkrytą w sobie pasję. Dodatkową nagrodą dla najlepszego strzelca jest gwarancja udziału w przyszłorocznym Turnieju o Puchar Przewodniczącego Źrodowiska kopalń Oddziału ROW Polskiej Grupy Górniczej.

Bronisław Capłap

Ministerstwo Energii zareagowało na apel

ZZG w Polsce

W odpowiedzi na stanowisko Rady Krajowej Związku Zawodowego Górników w Polsce z dnia 27 września br. w ministerstwie energii powstanie zespół ds. analizy polityki fiskalnej wobec sektora górnictwa węgla kamiennego. Źrednie obciążenie jednej tony węgla ponad 30 podatkami wynosi ok. 100 zł.
Politycy wielokrotnie, jeszcze przed wyborami, mówili o nadmiernym obciążeniu górnictwa przez podatki. Jednak mijają kolejne miesiące reformowania branży, a w kwestii nadmiernych danin nic się nie zmienia. W żadnym z przygotowywanych programów dla górnictwa nie ma informacji o ewentualnych zmianach w zakresie opodatkowania wydobycia węgla. Wielokrotnie związkowcy apelowali do rządu o zmianę podejścia i podjęcie prac nad ograniczeniem opodatkowania polskiego górnictwa. Restrukturyzacja branży bez weryfikacji polityki fiskalnej nie powiedzie się.

XXIV Międzynarodowy Bieg Uliczny oraz XXI

Mistrzostwa Polski Górników na 10 km

W niedzielne popołudnie 25 września br., odbyły się XXI Mistrzostwa Polski Górników na dystansie 10 km. Zawody zorganizowano w ramach XXIV Międzynarodowego Biegu Ulicznego w Knurowie, który od wielu lat cieszy się dużą popularnością wśród biegaczy oraz przyciąga zarówno zawodowców jak i amatorów tego sportu. Na starcie zawodów, które umiejscowione zostało przy hali MOSiR, stanęło 366 zawodników, wśród których nie zabrakło oczywiście pracujących górników jak i emerytów górniczych

Trasa biegu wiodła ulicami Szczygłowic i wokół terenów około kopalnianych KWK Knurów – Szczygłowice, gdzie wzdłuż trasy byli licznie zgromadzeni kibice dopingujący swoich bliskich i nie tylko. Prawdziwy podziw i aplauz wśród kibiców i innych zawodników wzbudził emerytowany górnik Józef Bednarz z Knurowa, który uczestniczył w górniczym bieganiu mając 81 lat! (rocznik 1935 r.)

W klasyfikacji generalnej knurowskiego biegu zwyciężył Anatolii Demyda (32,43 min.) z Ukrainy, drugi był Polak Mateusz Drąg z Tych (33,25 min.), trzeci metę przekroczył raciborzanin Tomasz Marcinak (33,29 min.) a czwartym zawodnikiem był Mateusz Mrówka z Radlina (33,48 min).

Wśród 78 startujących górników w zawodach, Mistrzem Polski został pracownik Kopalni ROW Ruch ,,MARCEL” Mateusz Mrówka, będący członkiem związku ZZG w Polsce KWK ,,Marcel”, drugi był Grzegorz Szulik z Jastrzębia Zdrój (34,31 min.) a trzeci Tomasz Winkler Marklowic (34,40 min.). Mateusz stanął również na podium, zajmując pierwsze miejsce w kategorii M 20.

Serdecznie gratuluję Mateuszowi tak wspaniałego zwycięstwa i życzę wytrwałości w treningach, realizacji swoich celów sportowych i dużo zdrowia. Liczę, że w przyszłym roku na tych zawodach nie tylko wygrasz i obronisz tytuł ale zwyciężysz w kategorii Open.


Przypomnijmy że w roku 2013 wystawiliśmy drużynę reprezentującą kopalnię ,,Marcel” w składzie: Krzysztof Wojciechowski (open 138 m. / górnicy 29 m.), Arkadiusz Kubik (66 m. / 14 m.), Jerzy Suchodolski (144 m. / 31 m.), Mariusz Grudecki (159 m. / 36 m.) oraz Dariusz Zawadzki (192 m. / 44 m.). Wśród górników w kategorii wiekowej M 30, mężczyzn w wieku 30 – 39 lat, Krzysztof Wojciechowski zajął III miejsce.

Biegamy, żeby poprawić sobie samopoczucie i zdrowie ale jak w każdym sporcie jest ten zastrzyk adrenaliny, chęć rywalizacji i sprawdzenia się na tle innych zawodników. Zawody te pokazały, że nigdy nie jest za późno, żeby rozwijać swoje pasje. Wśród członków naszego związku mamy wielu biegaczy i w przyszłym roku , będziemy chcieli wystawić drużynę reprezentującą ZZG w Polsce KWK ,,MARCEL” w zawodach z mistrzem Mateuszem Mrówką, który będzie liderem tej drużyny.

Do zobaczenia za rok na trasie górniczego biegania. Z górniczym pozdrowieniem ,,Szczęść Boże”.

Krzysztof Wojciechowski

Malownicze trasy XXIV Złazu Górskiego

Turystyka grupowa, taka forma aktywnego wypoczynku jest bardzo popularna wśród załóg kopalnianych.

Za nami już XXIV Złaz Górski, który w tym roku swoją metę miał w Amfiteatrze ,,Pod Skocznią” w Istebnej. Zanim osiągnęliśmy cel, trzeba było wystartować. W dniu 10 września, grupa z Marcela, licząca 47 osób, w tym 20 dzieci, wyruszyła autokarem z Radlina w kierunku Wisły i dalej serpentynami na szczyt Kubalonki. Na malownicze trasy Beskidu Źląskiego wyruszyliśmy z Kubalonki, szlakiem czerwonym, który prowadził przez piękne zalesione tereny. Następnymi punktami na naszej trasie była Szarcula, Beskidek i Stecówka a ostatni etap trasy prowadził w kierunku Zagronia i dalej do Amfiteatru ,,Pod Skoczną” w Istebnej. Po dotarciu na metę Złazu na strudzonych uczestników wyprawy, czekał ciepły posiłek w postaci kiełbasy i bigosu oraz napoje. Kolejny, już – XXIV Złaz Górski, organizowany przez Radę Krajową ZZG w Polsce, pokazał że turystyka grupowa jest bardzo popularna wśród załóg kopalnianych. W Złazie uczestniczyło 15 drużyn, reprezentujących ZZG w Polsce.
Przez cały czas trwania Złazu towarzyszył nam dobry humor i wspaniała zabawa. Na estradzie amfiteatry wystąpił zespół ,,Chrząszcze” oraz odbył się koncert Piotra Herdziny. Przy muzyce płynącej z głośników można było zatańczyć i włączyć się do śpiewu. Podczas Złazu towarzyszyła nam piękna słoneczna pogoda, a organizator przygotował dla uczestników wiele atrakcji. Wśród nich były rodzinne oraz dla najmłodszych, konkursy sportowe i sprawnościowe. Jak co roku, na Złazie nie mogło się obyć bez zawodów w przeciąganiu liny, w których uczestniczyły drużyny żeńskie i męskie. W tej konkurencji nikt się nie oszczędzał, zarówno zawodnicy walczący przy linie jak i kibice, którzy nie oszczędzali strun głosowych w swoim dopingu. W konkurencji przeciągania liny, najlepszą drużyną wśród kobiet została ,,Bogdanka” a wśród mężczyzn zawodnicy reprezentujący PRG BSz .
Klasyfikację drużynową wygrali związkowcy z kopalni ROW, drugie miejsce dla Taurona Wydobycie a trzeci dla kopalni Soli ,,Wieliczka”. Na koniec Złazu, przewodniczący Dariusz Potyrała oraz koledzy wiceprzewodniczący Wacław Czerkawski i Ryszard Płaza, wręczyli nagrody zwycięzcom i uczestnikom XXIV Złazu Górskiego. Wszystkim uczestnikom gratuluję kondycji i ukończenia Złazu. Dziękując jeszcze raz za udział już dzisiaj zapraszam na kolejny jubileuszowy XXV Złaz Górski w przyszłym roku.

Krzysztof Wojciechowski

,,Ryba brała”


W słoneczny poranek na zbiorniku Odra III spotkali się miłośnicy wędkowania na zawodach wędkarskich o Puchar Przewodniczącego MZ ZZG w Polsce kopalni "Marcel" Krzysztofa Wojciechowskiego.

Zawody odbyły się 4 września, a udział w nich wzięło 28 wędkarzy. Tegoroczne zawody wędkarskie były oceniane w dwóch kategoriach – kategorii senior i junior. Niestety, jak to bywało w ubiegłych latach, do wędkowania nie przystąpiły kobiety.

Przed zawodami został ustalony regulamin w którym określono zasady wyłonienia zwycięzców w poszczególnych kategoriach. O wygranej w zawodach decydowała waga złowionych, wymiarowych ryb w określonym czasie. Po uprzednim wylosowaniu stanowisk, pasjonaci wędkowania rozpoczęli zawody.

Zmagania wędkarskie trwały do południa. `Po oficjalnym ważeniu, okazało się że tego dnia, jak to mówią wędkarze ,,ryba brała”. Odzwierciedlają to wyniki: 8 zawodników, złowiło ponad 2000 g a 6 zawodników ponad 3000 g. W tym dniu najlepszym wędkarzem w kategorii senior został Maciej Sochacki, który złowił 5540 g, zdobywając puchar przewodniczącego. Drugi był Rafał Piechaczek – 4335 g (zeszłoroczny zwycięzca) a trzeci Kamil Mura – 3870 g. W kategorii junior zwyciężył Kacper Haratyk, który może się pochwalić wynikiem 1575 g.

Puchar za największą złowioną rybę otrzymał Grzegorz Niewelt, który tego dnia mógł się pochwalić wyciągnięciem z wody, leszcza o długości 38 cm. Najlepsi wędkarze otrzymali puchary, pamiątkowe dyplomy i nagrody rzeczowe.


Nagrody wręczali przewodniczący ZZG w Polsce KWK ,,Marcel” Krzysztof Wojciechowski i Prezes Koła Wędkarskiego nr 48 Radlin Jan Biczkowski. Wszystkim zawodnikom biorącym udział w zawodach należą się gratulację i życzymy złowienia, jak największej ryby. Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy przygotowali zawody wędkarskie oraz podziękowania dla prezesa Koła PZW nr 48 Radlin, Jana Biczkowskiego.

Krzysztof Wojciechowski

Słoneczna Hiszpania, flamenco i kolorowe

salamandry

Kraj otoczony przez Morze Źródziemne, liczne bardzo urokliwe zatoczki, kilometry wyjątkowo słonecznego wybrzeża. To idealne miejsce dla spragnionych słońca, morskich kąpieli w przejrzystej wodzie i wylegiwania się na rozgrzanym piasku. A w niedalekim sąsiedztwie palmy, migdałowce, figowce i drzewa oliwne. Pod nimi zaś melony i arbuzy i winogrona. Wszystko to stwarza niepowtarzalny obraz tego pięknego kraju, który warto naprawdę zwiedzić.

Na naszą propozycję wycieczki do Hiszpanii w terminie od 31 sierpnia do 9 września odpowiedziało dwadzieścia osób, które w czterdziestoosobowej grupie poleciały z Balic liniami hiszpańskimi do stolicy Katalonii - Barcelony, a stamtąd udały się autokarem do hotelu Evenia Monte Vista w Lloret de Mar.
W czasie całego pobytu towarzyszyła im wspaniała pogoda, jakiej nie było nawet w lipcu. Doskonałe warunki i wyżywienie w hotelu sprzyjały szybkiej aklimatyzacji i nawiązaniu kontaktów z innymi Polakami z Chwałowic i Rudy Źląskiej. Fantastyczna pogoda od pierwszego dnia pobytu sprawiła, że już po śniadaniu wszyscy ruszali na plaże lub basen. Wieczory zaś chętnie spędzali w pobliskich pubach i kafejkach rozsianych wzdłuż licznych sklepików z pamiątkami. A dominowały wśród nich kolorowe salamandry projektu Gaudiego, którego największym dziełem jest projekt Bazyliki Źwiętej Rodziny w Barcelonie, wznoszącej się na wysokość ponad stu metrów. Bazylikę nasi wycieczkowicze mogli podziwiać podczas wycieczki do Barcelony. Jej rozmiary, ornamentyka i bogactwo kształtów wprawiały w podziw i robiły niesamowite wrażenie. Budowa kościoła Sagrada Familia, projektu Antonio Gaudiego, trwa już blisko 130 lat. Ta wspaniała secesyjna budowla, mimo iż nie ukończona, od dawna stanowi symbol Barcelony i jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów sakralnych na świecie.
Fani piłki nożnej swój cel wycieczki upatrywali w zwiedzeniu stadionu FC Barcelona - Camp Nou. Tu mogli wejść na trybuny, na stanowiska komentatorskie, do szatni zawodników aż wreszcie do przysłowiowej "Izby tradycji" klubu, gdzie zgromadzono oryginalne stroje znanych zawodników, złote buty i piłki oraz niezliczoną ilość proporczyków i pucharów. Tu w sklepie firmowym za jedyne 100 euro można było nabyć koszulkę firmową Barcy. Chociaż nie sposób wymienić i opisać wszystkie miejsca i oglądane obiekty, to na uwagę zasługuje również piękny stadion olimpijski u podnóża szczytu Wzgórza Montjuic, z punktem widokowym na panoramę Barcelony oraz pobliski port. Innym ciekawym obiektem była nieczynna dziś arena walki byków Las Arenas zagospodarowana na sieć ekskluzywnych sklepów, gdyż Katalonia odeszła od organizowania tego typu krwawych widowisk. Wieczorną atrakcją w zwiedzaniu Barcelony był pokaz magicznych grających fontann na Placu Hiszpańskim w sąsiedztwie Wież Weneckich, na które można również spoglądać spod Pałacu Narodowego mieszczącego dziś Muzeum Sztuki Katalońskiej. Cały ten teren został zagospodarowany z okazji organizacji w Barcelonie w 1929 r. Wystawy Powszechnej. Grająca fontanna jest jedną z największych atrakcji w Barcelonie. Składa się ona z kilku współśrodkowych pierścieni, 3620 dysz, które wyrzucają wodę na wysokość 30 metrów oraz z 4760 różnokolorowych lamp. Łącznie w fontannie może znajdować się nawet 3 mln litrów wody. Codziennie wieczorem na Placu Carlesa Buigasa mają miejsce spektakle „woda, światło i dźwięk”. Trwają one pół godziny, a w ich trakcie oglądać można strumienie wody tryskające w rytmie muzyki. Może to być muzyka klasyczna, rockowa, a nawet muzyka z bajek dla dzieci.
Kiedy wieczorami lokatorzy hotelu Monte Vista podziwiali ze swych balkonów niebo usiane gwiazdami na łów, spod lamp, wychodziły jaszczurki murowe - gekony, które gościły na murach hotelu nawet na siódmym piętrze. Ich łupem padały komary, ćmy i inne nocne owady. One same zaś stroniły od ludzi.
Dwa dni później uczestnicy wycieczki wypłynęli statkiem w rejs wzdłuż wybrzeża do Tossa De Mar zwanej perełką Costa Bravy. Z pokładu statku można było podziwiać przepiękne zatoczki wplecione w skaliste wybrzeże, a spod pokładu otaczające statek ławice kolorowych ryb. Tossa położona w jednej z najbardziej urokliwych zatok już z pokładu zachęcała do przycumowania i zwiedzenia. A na lądzie przyciągała zimnym piwkiem i doskonałą kuchnią. Stąd naprawdę niechętnie się wracało na pokład statku, ale taki był niestety program tej wycieczki. Opiekująca się grupą przesympatyczna pani Magda miała dla naszej grupy jeszcze kilka innych ciekawych propozycji, ale chęć zbrązowienia skóry wzięła górę i nie było zbyt wielu chętnych, aby udać się na wycieczkę do sanktuarium w Montserratcie, czy na wieczorne show w Castel Medieval z pokazem walk rycerskich i tańca hiszpańskiego. Nie mniej pani Magda była zawsze do dyspozycji zaskakując punktualnością, ogromną wiedzą i znajomością wielu tematów. Zgłaszane u niej problemy, których naprawdę nie było wiele, załatwiane były niemalże od ręki. Na słowa uznania dla firmy ALTAMIRA zasługuje bardzo profesjonalne zorganizowanie wyjazdu z transferami i odprawami na lotniskach. To kolejny nasz wyjazd z tym biurem, gdzie sprawdza się firma i pracujący w niej ludzie. W tym miejscu po prostu dziękujemy. Czas miło spędzony w Hiszpanii został zarejestrowany w licznych fotkach, które są do wglądu w naszej galerii.

Bronisław Capłap

Górnik ma nie stracić na wynagrodzeniu

W Polskiej Grupie Górniczej rozpoczęły się negocjacje nowego Układu Zbiorowego Pracy (UZP).
Już na początku spotkań prezes spółki zastrzegł, że górnik nie straci na wynagrodzeniu. Związki zawodowe będą sprawdzać te zapewnienia w praktyce. - Na pierwszym spotkaniu nie przedstawiono nam żadnego projektu. Dopiero, gdy strona społeczna zażądała konkretnego programu zarząd go ujawnił – mówi nam Krzysztof Wojciechowski – przewodniczący ZZG w Polsce w kopalni ROW – Marcel. Zmiany w nowym układzie mają usprawnić system wynagrodzeń. Większość ok. 70-80 proc. pensji ma stanowić zasadnicza płaca. Reszta ma być uzależniona od wyników konkretnej kopalni czy Ruchu, czy będzie to tzw. premia motywacyjna. UZP w PGG ma wzorować się na układzie zbiorowym byłych rybnickich kopalń. Aktualnie w spółce działają dwa systemy wynagrodzeń: współczynnikowy (kopalnie rybnickie) i akordowy (pozostałe kopalnie PGG). Teraz trzeba to ujednolicić, ustalić ile ma zarabiać górnik , z jakich elementów będzie wyliczona ta baza oraz określić wielkość
i elementy motywacyjne dodatkowych pieniędzy, uzależnione od postępu prac, itd. Wstępny projekt zaprezentowany przez zarząd spółki zakłada zmniejszenie deputatu węglowego, zniesienie jubilata, odpraw emerytalno-rentowych, czy szkodliwego. Na razie nie wiadomo czy te elementy znajdą się w płacy zasadniczej czy nie. Jest to dopiero początek rozmów i trudno wyrokować dzisiaj nad szczegółami – mówi „Górnikowi” przewodniczący Wojciechowski. Mamy dopiero wstępny odnośnik i rozpoczynamy negocjacje. Będziemy rozmawiać nad konkretami i trzymamy prezesa PGG za słowo, że górnik nie straci na wynagrodzeniu.

Art. Górnik nr 18 Jarosław Bolek

Wspomnienia z Krynicy Morskiej

W tym roku zorganizowaliśmy dwa wyjazdy nad polskie morze. Korzystając z oferty wczasowej NAT – u pojechaliśmy do Sarbinowa i Krynicy Morskiej. 29 lipca, w godzinach wieczornych z Radlina do Krynicy Morskiej, wyjechała grupa licząca 63 osób, w tym 18 dzieci. Zakwaterowani zostaliśmy w ośrodku wczasowym ,,NEPTUN”.

Ośrodek ten składa się z czterech budynków mieszkalnych, które są po generalnym remoncie i podwyższonym standardzie: ,,ALGA”,, BRYZA”, ,,FALA” i ,,KORAL” w którym zamieszkaliśmy. W budynku ,,FREGATA”, znajdują się: sala konferencyjna w której odbyła się zabawa taneczna, mały plac zabaw dla dzieci, stół do gry w tenisa stołowego oraz salki do zabaw dla dzieci i młodzieży. Krynica Morska to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce, usytuowane pomiędzy morzem Bałtyckim a zalewem Wiślanym. Okolica sprzyja letnim spacerom i relaksowi na pięknej, dzikiej plaży. Na terenie Krynicy i ośrodka spotkać można dziki, które nie zaczepiane, nie są groźne dla ludzi. Korzystając ze słonecznej pogody na plaży dla dzieci zostały przeprowadzone konkursy sprawnościowe: skoki w workach i na piłkach, przeciąganie liny. Dzieci, które wygrywały w poszczególnych konkursach zostały nagradzane nagrodami rzeczowymi, dyplomami, medalami oraz słodyczami. Dorośli uczestniczyli w konkursie przeciągania liny, który jest popularny zarówno latem i zimą. Po zaciętej walce wygrała drużyna pań. Podczas pobytu pogoda dopisała, więc był czas na plażowanie oraz spacery po Krynicy Morskiej i okolicach. Kto miał ochotę mógł pojeździć na rowerach, które można było wypożyczyć na ośrodku. Oczywiście w programie nie mogło zabraknąć chrztu morskiego z udziałem Neptuna i Prozerpiny.
W asyście piratów i pielęgniarki, Neptun wraz z żoną wyłonił się z morza na plaży w Krynicy Morskiej. Zgromadzone szczury lądowe prosiły Neptuna o chrzest morski, który uzyskiwały po uprzednim przejściu po szyszkach, klękając w wodzie przed obliczem króla mórz i wypijając boską ambrozję, zostawały chrzczone. Dzieci wybierając sobie imiona morskie, miały możliwość, wstąpienia do królestwa morskiego, przechodząc na kolanach w specjalnie przygotowanym korytarzu wodnym. Pomysłowość i wysiłek organizatorów wysoko ocenili inni wypoczywający na plaży turyści, dla których Neptunalia były dobrą okazją do wykonania pamiątkowych fotek. Dla dzieci biorących udział w Neptunaliach, zostały przygotowane świadectwa chrztu, które zostały wręczone przy okazji zorganizowanego na ośrodku, ogniska z pieczeniem kiełbasek.

Uczestnicy wyjazdu zwiedzili Gdańsk w którym akurat odbywał się Jarmark Dominikański i portowy żuraw, Sopot, gdzie spacerowaliśmy po molo oraz odwiedziliśmy katedrę w Oliwie, w której wysłuchaliśmy koncertu organowego. W trakcie pobytu nie było czasu na nudę. Na ośrodku organizator przeprowadził również konkurs darta, kulanie piłkami do bramek oraz konkurs rysunkowy. Dla uczestników i zwycięzców konkursów, organizator przygotował nagrody rzeczowe, medale, pamiątkowe dyplomy oraz nie zabrakło dla dzieci słodyczy i napoi. W drodze powrotnej na Źląsk, zwiedziliśmy przepiękny zamek w Malborku. Uczestnicy wycieczek do Sarbinowa i Krynicy Morskiej bardzo wysoko ocenili standard hoteli oraz profesjonalizm z jakim są one zarządzane.
Wszystkim osobom, które były z nami na wycieczce i osobom, które pomagały w realizowaniu programu bardzo serdecznie dziękuję.

Krzysztof Wojciechowski

Macedonię trudno opisać,

Macedonię trzeba zobaczyć

Wybierając się do Macedonii nie wolno nam zapomnieć o zabraniu ze sobą aparatu fotograficznego. Tu ma się ochotę uwiecznić każdą rzecz, każdego napotkanego mieszkańca, czy zwierzaka. Jezioro, górę i cienie kładące się na kamiennym murze cerkwi, mieniące się kolorami w słońcu warzywa i owoce, a wśród nich soczyste, dojrzewające pomidory. Wszystko to wygląda, jakby tylko czekało na uwiecznienie na fotografii. Różnorodność ludzi, wśród których spotkać można Macedończyków, Turków, Cyganów, Albańczyków, czy Serbów. Różnorodność krajobrazów miast, a jednocześnie spójność w pięknie i harmonii to Macedonia.


Okazuje się, że w Europie wciąż można znaleźć miejsca na urlop i dobry wypoczynek bez tłumów. Macedonia jest najmniej znanym ze wszystkich krajów byłej Jugosławii. Największy urok Macedonii tkwi w jej przyrodzie i mieszkańcach. Kraj jest niemal w całości pokryty górami. Turysta może tam uciec od gwarnego świata. Wspaniale wypoczywać można nad Jeziorem Ochrydzkim, najgłębszym jeziorem na Bałkanach, które ma 286m głębokości. Jest to też najstarsze jezioro w Europie i jedno z najpiękniejszych na kontynencie. Góry schodzą tu wprost do wody. Woda w jeziorze jest czysta i ciepła wręcz idealna do kąpieli. Będąc w Macedonii warto zwiedzić też Ochrydę, turystyczne centrum Macedonii wpisane na listę UNESCO. Liczne zabytki i malownicze położenie to jedno z wielu atutów miasta. Do najciekawszych zabytków zaliczamy liczne cerkwie, ruiny bazyliki czy ruiny twierdzy. Plaże, czysta woda oferują różne możliwości spędzania czasu. Urozmaicona powierzchnia, wysokie góry, piękne jezioro, wspaniałe zabytki, bliskość językowa bo Macedończycy to przecież Słowianie, wszystko to sprawia że podróż do Macedonii jest dla Polaka naprawdę fascynującym przeżyciem.
Spędzić tam można fantastyczne wakacje, odkrywając pełne uroku i magii miejsca, które w Polsce są wciąż jeszcze nieznane. Warto także zwiedzić stolicę Macedonii Skopje, miasto które dla jednych to typowa bałkańska stolica, trochę ładnego centrum antyczne pozostałości, wokół górzyste krajobrazy w którym ścierają się dwa wpływy muzułmański i prawosławny. Należy także wspomnieć że w Skopje 26 sierpnia 1910 r. urodziła się Matka Teresa z Kalkuty. Warto zwiedzić ten piękny i przyjazny kraj, który pomimo tego, że w 1963 r. nawiedziło go trzęsienie ziemi pozostawiające 10 tys. mieszkańców bez dachu nad głową i tak zachował wiele z turystycznych atrakcji.

Wojciech Źwiątek

Sarbinowo spełniło oczekiwania

Polskie pomorze staje się coraz bardziej atrakcyjne, a to zapewne za sprawą zmian klimatycznych i obaw dotyczących bezpieczeństwa np. w Turcji, Egipcie czy Tunezji.

Na początku lipca niespełna sześćdziesiąt osób skorzystało z organizowanego przez nasz związek tygodniowego wyjazdu do Sarbinowa, położonego w województwie zachodniopomorskim. Ta mała nadmorska miejscowość położona niedaleko Mielna i Gąsek ma szansę stać się dużym kurortem dzięki wspaniałej
szerokiej piaszczystej plaży i zbudowanej wzdłuż nabrzeża promenadzie, po której można spacerować, biegać lub jeździć na desce. My zamieszkaliśmy w trzygwiazdkowym hotelu „Jawor”, należącym do Nadwiślańskiej Agencji Turystycznej. Jego lokalizacja w bliskiej odległości od morza i zaoferowany w nim standard dały nam pełną satysfakcję i spełnienie wszelkich oczekiwań. Kryty basen wewnątrz i otwarty tuż obok hotelu wyróżniają ten obiekt zdecydowanie wśród innych i przyciągają wielu turystów przez cały rok bez względu na panującą aurę.
To też między innymi zdecydowało o tym, że w tym roku nie pojechaliśmy do ośrodka „Górnik” w Łebie wybierając Sarbinowo. Do naszej dyspozycji pozostawał basen, boisko do siatkówki, i siłownia na powietrzu, a w hotelu kawiarnia, stół tenisowy, bilard, kryty basen i sauna. W razie niepogody, czy też wieczorem maluchy chętnie bawiły się na placu zabaw urządzonym w holu na pierwszym piętrze. Tutaj mogly baraszkować w basenie z piłeczkami. Stroną kulturalno-rozrywkową,
w czasie naszego pobytu zajmowała się animatorka pani Agnieszka, stąd nie nudziły się dzieci ani dorośli. Program pobytu był bardzo bogaty, bo prócz ogniska z pieczeniem kiełbas był czas na wieczorek taneczny, na wycieczkę do Dobrzycy i do Kołobrzegu.

W Dobrzycy mogliśmy podziwiać wspaniałe ogrody tematyczne, a nawet nabyć roślinki do własnego ogrodu.
W wolnym czasie, nie zakłócając słonecznych kąpieli, zorganizowaliśmy dla dzieci konkurs rysunkowy, a później konkurowaliśmy w rzucaniu lotkami do celu i grając w coraz popularniejsze boule. W godzinach popołudniowych dzieci bawił klown i iluzjonista, a nagrody i dyplomy w konkursach wręczone zostały zwycięzcom przed uroczystym wieczorkiem. Komfortowy hotel z doskonałą bazą odnowy biologicznej w postaci różnego rodzaju masaży i zabiegów jest ciekawie promowany przez jego kierownictwo. Otwarte w czasie naszego pobytu dni hotelu z mini-konkursem dla gości hotelowych i osób z zewnątrz dały możliwość nabycia specjalnych nagród z woucherami na pobyt włącznie. Uczestnicy wycieczki do Sarbinowa bardzo wysoko ocenili standard hotelu oraz profesjonalizm z jakim jest on zarządzany przez dyrektora Józefa Kokłowskiego.

Bronisław Capłap

Turniej piłki nożnej o Puchar dyrektora

KWK ,,Marcel”

W dniu 18 czerwca br. na stadionie piłkarskim Gminnego Ośrodka Sportu w Marklowicach, odbył się turniej o Puchar Dyrektora KWK ,,Marcel”. Do turnieju zgłosiło się 14 drużyn, które w drodze losowania podzielono na 3 grupy, w których to zespoły grały systemem ,,każdy z każdym”. W turnieju wystąpiła drużyna reprezentująca ZZG w Polsce KWK ,, Marcel”, która w swojej grupie – wygrała dwa mecze z oddziałem Transportowy Marklowice i z MMUD 3 oraz remisując 0:0 z MEŁM. Osiągnięte wyniki sprawiły że nasza drużyna awansowała do II rundy grupowej. W tej rundzie spotkaliśmy się z oddziałem GP z którym wygraliśmy 3:2, następnie mecz między oddziałami GP – G 3, zakończył się wynikiem 5:1 dla GP. Taka sytuacja spowodowała że ostatni mecz w grupie pomiędzy ZZG w Polsce a G 3, był bardzo zacięty i decydował, która drużyna zagra w półfinale. Niestety przegraliśmy z G 3 w stosunku 3:0. Tak więc wszystkie drużyny miały po jednym zwycięstwie i o awansie do półfinału decydowały strzelone bramki. Niestety drużyna ZZG w Polsce z bilansem bramkowym – 2, odpadła z turnieju zajmując miejsce 5 – 8. Drużyny, które zajęły miejsca pierwsze i drugie w II rundzie grupowej, utworzyły pary półfinałowe w których padły następujące wyniki się: GP – ZZPOSZ 2:2, w karnych 8:7 i G 3 – MEUD – 2/TM 3:1. W meczu finałowym spotkały się drużyny GP – G 3, w którym był remis 2:2 i o zwycięstwie decydowały rzuty karne, które wygrał drużyna GP 3:1, zostając zwycięzcą turnieju. Jak się okazuje mistrz doznał jedynej porażki na turnieju z drużyną ZZG w Polsce! Trzecie miejsce w turnieju zajęła drużyna MEUD – 2/TM, zwyciężając 3:0 zespół ZZPOSZ. Najlepszym strzelcem turnieju został Jarosław Brachman (MMUD – 2/TM) a najlepszym bramkarzem uznano Łukasz Wita ( G 3 ).


Drużyna ZZG w Polsce wystąpiła w składzie: Mariusz Brachman – kapitan, Beniamin Jastrzębowski, Przemysław Psota, Marek Gęborski, Krzysztof Bauerek, Paweł Burcek i Marcin Koczy.
Serdeczne podziękowania dla zawodników, którzy reprezentowali barwy ZZG w Polsce KWK ,,MARCEL”

Krzysztof Wojciechowski

Jest pogoda - jest zabawa

„Jeden z najgłębszych sekretów życia polega na tym, że tylko to co robimy dla innych jest tym, co naprawdę warto robić”

Jest kilka dni w roku, na które niecierpliwie czekają dzieci. Jednym z nich jest niewątpliwie „Dzień Dziecka”.
Dla nas – organizatorów festynu rodzinnego pod hasłem „Wszystkie dzieci nasze są …” ten dzień stanowi duże wyzwanie. W jego przygotowanie, a później prowadzenie zaangażowanych jest zawsze sporo osób i wiele środków.
I jak mówi przewodniczący Krzysztof Wojciechowski – pogoda może zawieść, ale ludzie nie. Stanowimy zgrany zespół, który jest w stanie wykonać każde zadanie.

Tym razem nie zawiódł nikt, ani pogoda, ani ludzie. Nie zawiedli też uczestnicy, ani darczyńcy
i sponsorzy, a to najważniejsze, bo świadczy o niegasnącym zainteresowaniu imprezą, która rokrocznie organizowana jest przez nasz związek z okazji Dnia Dziecka. Festyn od kilku lat organizowany jest na terenie Ośrodka Wypoczynkowego „Olza”, w miejscowości o tej samej nazwie. Rozległy, zielony teren z akwenem wodnym pięknieje z roku na rok i stanowi doskonałą bazę dla tego typu imprezy plenerowej. Tu faktycznie można odpocząć, a przy okazji festynu – jak nasz, można się również nieźle zabawić i zrelaksować. Tym razem z okazji skorzystało prawie siedemset osób. Dzień Dziecka i data 4 czerwca przeszły już do historii ale ważne, że pozostawiły po sobie wiele wrażeń i emocji. A to za sprawą bogatego programu jaki przygotowano na ten dzień. Loteria fantowa, wielobój rodzinny w kategorii wielo-dyscyplinowej i strzelectwa swymi nagrodami już zachęcały do uczestnictwa, a co dopiero chęć wspólnej zabawy i wykazania się przed rodzinką niezłą ciągle kondycją tatusia.

Kiedy jedne z dzieci ścigały się na rowerkach wodnych z łabędziami, broniącymi swego stadka na wodzie, inne już odbywały przejażdżkę konną w bryczkach i w siodle lub śmigały na dmuchańcach. Przy pokazach Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego i biertułtowskiej straży pożarnej wiek nie odgrywał już roli, bo zainteresowanie było ogromne. Dzieci z ciekawością przyglądały się jak po kilku cięciach specjalistycznymi nożycami
z normalnego auta powstaje kabriolet, a dorośli, na co dzień kierujący już pojazdami poznali zasady udzielania pierwszej pomocy i uwalniania z samochodu poszkodowanych w wypadkach drogowych. Na czas festynu ośrodek przypominał wesołe miasteczko. W jednym miejscu kręciła się wata cukrowa, a w innym gromadka dzieci z pluszakami na scenie amfiteatru. Były i takie, które pozwoliły animatorce wymalować kolorowymi garbami swą twarz. Losowanie w wielkiej loterii, będące niejako punktem kulminacyjnym festynu, odbyło się w dwóch odsłonach, a do wygrania były między innymi telewizor, rower, wycieczki, sprzęt gospodarstwa domowego i wiele, wiele innych fantów. Dla pokrzepienia zaś ciała na wszystkich czekała już doskonała grochówka, krupniok, kiełbaska z grilla , napoje i „śloński kołocz z makiym i syrym”. Wspaniała tego dnia pogoda zachęcała do spacerów po plaży i licznych ścieżkach. Byli i tacy którzy prócz kąpieli słonecznych zażywali również moczenia w zbiorniku wodnym. Tu też odbyły się pokazy kajakarzy z Rybnika, którzy zaprezentowali sprzęt i umiejętności wychodzenia z różnych opresji w wodzie. Jak powiedział jeden z obserwatorów „te knify musza zapamiyntać, bo idzie lato, a my jadymy nad jeziora”. Wśród zaproszonych gości na nasze zaproszenie odpowiedział dyrektor kopalni Adam Robakowski, przewodniczący Rady Krajowej Dariusz Potyrała oraz redaktor naczelny „Górnika” Jarosław Bolek. Odpowiedziały też dzieci z biertułtowskiej ochronki, które wzięły udział w konkursie rysunkowym, przelewając na papier swe wrażenia i skryte marzenia.

W godzinach popołudniowych do Ośrodka zjechali „harlejowcy”, którzy pozwolili dotknąć swych maszyn, a nawet się na nich przejechać. Gdy wieczorem słoneczko chowało się już za horyzontem, nikt nie zamierzał rezygnować z dalszej zabawy, bo do tańca przygrywał zespół „Baca Dence”, a z mikrofonu skorzystał również duet Edyta i Paweł. Ocenę festynu, jak zwykle pozostawiamy uczestnikom. A my, goszcząc na stronie chcemy podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że uśmiech dzieci gościł na ich twarzach. Dziękujemy Dyrekcji kopalni, sponsorom i darczyńcom, dziękujemy wszystkim koleżankom i kolegom, którzy aktywnie włączyli się w zorganizowanie tak dużego przedsięwzięcia.

Bronisław Capłap

Urocze zakątki naszego kraju

Leżące na wiślańskim szlaku handlowo-kupieckim miejscowości Sandomierz, Nałęczów, Puławy i Kazimierz Dolny należą do zespołów urbanistyczno-krajobrazowych stanowiących dużą atrakcję turystyczną. Te urocze miasteczka od dawna były inspiracją dla artystów i malarzy. Spotykają się tu środowiska twórcze, rocznie przez nie przewijają się tysiące turystów. Aby się o tym przekonać postanowiliśmy zwiedzić te okolice korzystając z majowego weekendu 27-29 maja.

W grupie trzydziestoosobowej wpierw zwiedziliśmy bardzo urokliwy Sandomierz położony na siedmiu wzgórzach, stąd zwany też "małym Rzymem". Panujący tu magiczny, historyczny klimat wprawił nas w niezwykły nastrój. W Sandomierzu zwiedziliśmy muzeum i ocalałą część XIV wiecznego zamku. Później udaliśmy się do kościoła św. Jakuba, skąd wróciliśmy lessowym wąwozem Królowej Jadwigi, który czaruje swoim pięknem i zarazem ogromem. Został on wyżłobiony przez wodę w skale lessowej i mierzy niespełna pół kilometra długości, a jego ściany sięgają nawet do piętnastu metrów wysokości. Wąwóz Królowej Jadwigi znajduje się między kościołem św. Jakuba a kościołem św. Pawła. Wierzchołki ścian wąwozu porastają drzewa liściaste, których odsłonięte korzenie tworzą niezapomniany i bardzo oryginalny widok. Do centrum weszliśmy przez ucho igielne , a później wchodząc do piwnic jednej z kamienic przeszliśmy podziemnym przejściem do ratusza.
Kiedy jedni ciekawi historii i zabytków wpatrywali się w kamieniczki inny szukali wzrokiem Ojca Mateusza, który znanym serialem "Plebania" również promuje Sandomierz -Królewskie Miasto Korony Polskiej. Odpoczywając na ławeczce mogliśmy obejrzeć zmianę warty rycerskiej pod ratuszem, a później podziwiać panoramę miasta z Bramy Opatowskiej. Wieczorem zostaliśmy zakwaterowani w hotelu, w Puławach. Tu następnego dnia wieczorem "pociągiem integracyjnym" pokonywaliśmy w pląsach parkiet wzdłuż i wszerz. I chociaż zabawa trwała do późna, nie odczuwaliśmy zmęczenia i rankiem ruszyliśmy w trasę. Sobotę 28 maja spędziliśmy na zwiedzaniu Nałęczowa i Puław. W Kazimierzu Dolnym obejrzeliśmy żydowski kirkut i „ścianę płaczu” wzniesioną w 1985 r., jako pomnik poświęcony zamordowanym żydom. Olbrzymia ściana wyłożona jest macewami, którymi Niemcy wybrukowali dziedziniec kościoła Reformatorów, będącego podczas II wojny światowej siedzibą gestapo. A będąc już w uzdrowisku, w Nałęczowie posmakowaliśmy wód mineralnych, z których największe wzięcie, nie wiedzieć czemu, miała woda "miłości". Zmineralizowane wody żelaziste leczą przede wszystkim choroby serca. Z Nałęczowa , a właściwie ze stumetrowych studni pochodzi również znana woda Cisowianka.

Spokoju i wyciszenia szukał tu Sienkiewicz, Przerwa-Tetmajer, Przybyszewski czy Żeromski. XIX wieczne wille i potężne w parku drzewa zdawały się cicho szeptać historię o swoich dawnych właścicielach i tworzonej w ich cieniu wielkiej literaturze. Kompleks pałacowo-parkowy, który obejrzeliśmy w Puławach pozostały po Lubomirskich i Czartoryskich, zamieszkały obecnie przez dumnie spacerujące po jego tarasach pawie robi niesamowite wrażenie. Barokowy pałac pochodzący z XVII wieku udostępniony jest częściowo do zwiedzania, bo pozostałe części należą do Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego. Wokół pałacu znajduje się 30-hektarowy park, a w nim między innymi Źwiątynia Sybilli do złudzenia przypominająca jedną z rzymskich świątyń starożytnych, oraz Domek Gotycki z początku XIX wieku. Budownictwo sakralne w Puławach reprezentuje kościół Wniebowzięcia NMP, wzniesiony na wzór rzymskiego Panteonu. Ostatni dzień poświęciliśmy na zwiedzenie Kazimierza Dolnego. Zwiedzanie miasteczka rozpoczęliśmy od położonego na wzgórzu kościoła farnego, z którego rozpościera się piękny widok na całe miasteczko i wzniesienie nazywane Krzyżową Górą. Trzy nawiązujące do Golgoty krzyże postawiono w 1708 roku. Miały one upamiętniać liczne ofiary zarazy morowej, która miała miejsce na tych terenach. Jedną z atrakcji miasteczka są kazimierskie koguty z ciasta przypominającego w smaku chałkę. Jak głosi legenda - cyt.

"Dawno, dawno temu, gdy na Wietrznej Górze rósł wielki, dębowy las, mieszkańcy Kazimierza Dolnego odprawiali na jego skraju pradawne, pogańskie rytuały i palili ogniska.
Kiedy w pobliżu wąwozu wybudowano klasztor, postanowił przenieść się do zamkowej fosy. Pewnego dnia czart zobaczył w Kazimierzu koguta. Był piękny, dorodny i wydawał się wielce szczęśliwy, więc diabeł postanowił go zjeść. kogut okazał się tak doskonały w smaku, że od tamtej pory żywił się tylko tymi ptakami. Najbardziej lubił czarne z okazałymi, czerwonymi grzebieniami, ale nie gardził też innymi. Wszystkie koguty w okolicy znalazły się w wielkim niebezpieczeństwie. W końcu został tylko jeden, jedyny kogut. Był stary i bardzo mądry. Aby ocalić życie, postanowił przechytrzyć diabła i ukrył się wraz z piękną kurą w przygotowanej wcześniej kryjówce. Diabeł użył całej swojej mocy, aby odnaleźć ptaka. Na nic się jednak zdał jego gniew i determinacja. Nieoczekiwanie z pomocą pośpieszyli kogutowi zakonnicy. Poświęcili diabelską norę i wszystko wokół. Gdy czart wrócił z poszukiwań, nie mógł znieść zapachu święconej wody i uciekł w popłochu. Ocalony kogut wyszedł z ukrycia i dumnie spacerował ulicami miasteczka.

Na pamiątkę tego wydarzenia w Kazimierzu zaczęto wypiekać koguty z drożdżowego ciasta, które dziś są turystyczną atrakcją i obowiązkowym przysmakiem podczas wizyty w tym urokliwym miasteczku. My kilka z nich, zakupionych na uroczym rynku, zabraliśmy na pamiątkę ze sobą w drogę powrotną.

Bronisław Capłap

Rekordowe połowy!

Zwycięzca zawodów Jarek Syrek z kopalni Ziemowit, złowił amura ważącego prawie 5 kg!

21 maja na łowisku w Olszycach k./Lędzin odbyły się XIII Mistrzostwa Polski Górników w Wędkarstwie Spławikowym. W tym roku w zawodach udział wzięło 15 drużyn, w tym drużyna reprezentująca ZZG w Polsce KWK "Marcel". Drużynę reprezentowali: Artur Biczkowski, Piotr Flis i Rafał Piechaczek, którzy w rywalizacji indywidualnej uplasowali się na następujących miejscach: 14, 22 i 39. W klasyfikacji drużynowej ,,Marcel” zajął 10 miejsce.

Zwycięzcą zawodów został Jarek Syrek z kopalni "Pniówek", który uzyskał wynik 12 150 pkt. Na wynik ten złożyło się wyłowienie największej ryby tego dnia, tj. amura ważącego prawie 5 kg, za którego otrzymał pamiątkową statuetkę za ,,Największą rybę”, oraz karpia 3,5 kg. W sumie pan Jarek tego dnia złowił 12 kg ryb. Na drugim miejscu uplasował się Paweł Sanak i na trzecim Arkadiusz Tomala, reprezentujący kopalnię ,,Ziemowit".

Drużynowo na pierwszym miejscu stanęli gospodarze i współorganizatorzy tegorocznych mistrzostw koledzy z KWK ,,Ziemowit", wicemistrzami zostali wędkarze ze Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA i na trzecim miejscu uplasowała się drużyna z KWK ,,Makoszowy". Najlepszym zawodnikom oraz pozostałym uczestnikom zawodów, nagrody wręczali przewodniczący ZZG w Polsce Dariusz Potyrała i przewodniczący zakładowej organizacji KWK ,,Ziemowit” Czesław Rozmus a nad całością czuwała niezastąpiona pani Bożena Gawryluk. Na zakończenie mistrzostw , biorąca udział w zawodach wędkarskich drużyna z kopalni ,,Wieliczka”, zaprosiła uczestników na przyszłoroczne zawody do Wieliczki.

Krzysztof Wojciechowski

Zakapiorskie Bieszczady

Kto nie był nigdy w Bieszczadach i raz je zobaczył, będzie chciał jak najszybciej tam powrócić!

W pierwszych dniach maja, odbyła się wycieczka w Bieszczady, zorganizowana przez ZZG w Polsce. W Bieszczady udaliśmy się w pięćdziesięcioosobowej grupie, a miejscem docelowym była miejscowość Polańczyk. Nim jednak tam dojechaliśmy, to zatrzymaliśmy się w Łańcucie, gdzie zwiedziliśmy zespół pałacowo parkowy. Posiadłość, którą zarządzały rodziny arystokratyczne, Pileckich, Stadnickich, Lubomirskich i Potockich, zrobiła na zwiedzających miłe wrażenie. Zwiedziliśmy wnętrza mieszkalne zamku oraz niezwykle interesującą kolekcję pojazdów konnych, które znajdowały się w powozowni. Wokół zamku odbyliśmy spacer po parku, ogrodach oraz weszliśmy do zamkowej Oranżerii. Następnie udaliśmy się autokarem już do Polańczyka, gdzie zostaliśmy zakwaterowani w hotelu ,,EwKa, tuż obok trasy Polańczyk Solina. Po zakwaterowaniu udaliśmy się na spacer po okolicach, do którego zachęciły piękne widoki i wspaniała pogoda. Wieczorem przy grillu mieliśmy okazję podzielić się wrażeniami z pierwszego wspólnie spędzonego dnia. Dzień 1 Maja nie świętowaliśmy tradycyjnym niegdyś pochodem , bo mieliśmy do zrealizowania dość ambitny plan zwiedzania. Pomógł nam w tym przewodnik bieszczadzki, pan Andrzej, który na sam początek dnia zaproponował wejście na punkt widokowy w Polańczyku, z którego podziwialiśmy panoramę jeziora Solińskiego. Następnie udaliśmy się w kierunku przystani, gdzie czekał na nas statek "TRAMP", którym wypłynęliśmy w rejs po jeziorze Solińskim. Godzinny rejs dostarczył niesamowitych wrażeń, gdzie podziwialiśmy w pełnej krasie widoki gór okalających jezioro Solińskie. Podczas rejsu wysłuchaliśmy przypowieści kapitana statku, jak i opowieści przewodnika.

Tego dnia zwiedziliśmy i spacerowaliśmy po zaporze Solińskiej i zaporze w Myczkowcach. Myczkowce zaproponowały na również zwiedzanie Ogrodu Biblijnego, który przedstawia sceny ze Starego i Nowego Testamentu oraz weszliśmy do Centrum Kultury Ekumenicznej, gdzie zobaczyliśmy ok. 200 miniatur cerkwi i kościołów. Tego dnia udaliśmy się jeszcze do Leska, zwiedzając synagogę z XVII w. i cmentarz żydowski (Kirkut), który jest jednym z najstarszych cmentarzy zachowanych w Europie. Na cmentarzu tym znajduje się jedna z najstarszych macew, która pochodzi z 1548 r. Po tak intensywnie spędzonym dniu, trzeba było uzupełnić kalorie i stąd udaliśmy się do najlepszej cukierni w Lesku - ,,Słodki domek". Przekonaliśmy się o tym że cukiernia ma dobrą renomę w okolicy, po kolejkach jakie były w środku, by zamówić upragnione słodkości. Trzeciego dnia naszego pobytu wybraliśmy się ponownie autokarem na objazd okolicznych atrakcji. Byliśmy w Baligrodzie, gdzie znajduje się cmentarz żołnierski z II wojny światowej, a następnie w miejscowości Cisna Majdan, gdzie mieliśmy zarezerwowany przejazd Bieszczadzką Kolejką Leśną. Godzinny przejazd bieszczadzką ciuchcią wąskotorową jest dziś jedną z atrakcji turystycznych Bieszczadów. Przystankiem końcowym jest miejscowość Przysłup, gdzie mieliśmy okazję zjeść, wcześniej zamówionego pstrąga i ugasić pragnienie. Następnym punktem, był przejazd przez przełęcz Wyżną, zwaną też Przełęczą nad Berehami. Stamtąd udaliśmy się na spacer do schroniska pod Małą Rawką. Z tego punktu można podziwiać wspaniałą panoramę na Połoninę Wetlińską, Połoninę Caryńską, Przełęcz Wyżniańską, Wierch Wyżniański, Małą Rawkę a w dali ukazuje się nam gniazdo Tarnicy i Halicza.
Następnymi atrakcjami tego dnia było: zwiedzenie pokazowej zagrody żubrów, znajdującej się na terenie leśnictwa Muczne nad potokiem Czerwonym, obejrzenie miejsca wypalania węgla drzewnego, postój w miejscu widokowym w gminie Lutowiska oraz zwiedzenie dawnej cerkwi greckokatolickiej z 1834 r. z zabytkowym ikonostasem, znajdującej się w miejscowości Czarna. Zwieńczeniem tego świątecznego dnia była zabawa taneczna, obsługiwana przez DJ. Opuszczając ,,Zakapiorskie Bieszczady" zatrzymaliśmy się w Sanoku, gdzie zwiedziliśmy Muzeum Budownictwa Ludowego (skansen), przedstawiający kulturę polsko-ukraińskiego pogranicza we wschodniej części polskich Karpat (Bieszczady, Beskid Niski) wraz z Podkarpaciem. Skansen odtwarza typowe układy zabudowy wsi i zagospodarowania zagród. Zgromadzono tam, ponad 100 obiektów budownictwa drewnianego z okresu od XVII do XX wieku, gdzie są budynki mieszkalne, mieszkalno-gospodarcze i gospodarcze. W muzeum znajdują się również kościoły i cerkwie, budynki użyteczności publicznej (szkoła wiejska, zajazd) oraz obiekty przemysłowe (młyn wodny, wiatraki, kuźnie). Przed wyjazdem z Sanoka w drogę powrotną, mieliśmy jeszcze możliwość zobaczyć rynek, Zamek Królewski, kościół, klasztor Franciszkanów oraz postument wojaka Szwejka.
Pełni wrażeń i nasyceni przepięknymi widokami Bieszczad, przyszło nam niechętnie wracać do Radlina.

Krzysztof Wojciechowski

Wielkie Sprzątanie Rudy

Rzeka roku 2015 pomimo, że wygląda z roku na rok lepiej, ciągle jeszcze potrzebuje naszej interwencji i wiele zachodu, aby zachować czystość i swoje piękne walory.

W dniach 23-24.br. pod egidą stowarzyszenia Aktywni Rybnik odbyło się siódme już Wielkie Sprzątanie rzeki Ruda. W dwudniową akcję włączyło się ponad 180 osób. Wśród nich, na zbiórce przy Przystani kajakowo-rowerowej w Stodołach, nie zabrakło prezydenta m. Rybnika Piotra Kuczery oraz naszych przedstawicieli. Pierwszego dnia uczestnicy akcji wzięli udział w uroczystym otwarciu rzeki, a później zbierając po drodze śmieci popłynęli do Parku Cysterskiego w Rudach. Korytem rzeki pokonali ok. 8 km.

Stąd wrócili autokarem na przystań. Tutaj zjedli ciepły posiłek, a niektórzy zakwaterowali się rozbijając namioty. Inni pojechali do domu, by wrócić następnego dnia i kontynuować dwudniowe sprzątanie rzeki. Ci, którzy zostali po południu wzięli udział w spotkaniu Przyroda i turystyka lokalna jest w naszych rękach. W godzinach wieczornych zaś odbył się koncert Wierszo-granie nad Rudą z udziałem zespołów Chwila nieuwagi, JoPil i Nad porami roku. Drugi dzień sprzątania otwierała msza polowa-kajakowa, którą w Stodołach odprawił ks. Rafał Źpiewak. Kolejny etap rozpoczął się od zbiórki nad Brantołką, a kończył po 10 km w Kuźni Raciborskiej. Całą imprezę podsumowano odpowiednim komentarzem organizatorów i segregacją zebranych śmieci. Nasz związkowy kolega Krzysztof Ganita wraz z synem Jakubem, którzy piąty raz uczestniczyli w czyszczeniu koryta rzeki, zebrali ich sześć worków. Wśród wielkiej różnorodności śmieci znalazł się korpus kosiarki do trawy i wiele innych przedmiotów codziennego użytku. Pomimo, że pogoda nie dopisywała, to dopisywały humory i dobry nastrój, które towarzyszyły uczestnikom sprzątania w ciągu tych dwóch dni. Najmłodsi uczestnicy akcji liczyli 6 lat, a najstarszy miał za sobą już ponad siedemdziesiąt wiosen. Dla wszystkich był to przyjemnie, a przede wszystkim pożytecznie spędzony czas nad wodą.

Bronisław Capłap

Strzelanie, które zbliża

Strzelanie z pneumatyka wydaje się nam niezwykle proste i zwykle kojarzone jest z zabawą. Z doświadczenia wynika jednak, że celne strzelanie z karabinka napędzanego sprężyną jest o wiele trudniejsze niż się nam to wydaje.
A podstawą jest zrozumienie zjawisk występujących w momencie zwolnienia spustu, kiedy broń zaczyna schodzić z linii celowania.

W IV Turnieju Strzeleckim, ze sportowej wiatrówki, o Puchar Przewodniczącego Źrodowiska rybnickich kopalń 20 kwietnia wystartowało ponad dwudziestu zawodników reprezentujących organizacje związkowe ZZG w Polsce kopalń "Jankowice", "Chwałowice", "Rydułtowy", "Marcel" oraz Konsorcjum PRG i BSz. Turniej został rozegrany na strzelnicy sportowej Klubu NOT "Górnicza Strzecha" w Radlinie. Jego organizatorem było Koło Zakładowe LOK oraz nasza organizacja związkowa. Każdy z zawodników miał wpierw możliwość indywidualnego rywalizowania o punkty, a później w zespole trzyosobowym drużynowo. Na zwycięzców czekały puchary, medale i dyplomy. Indywidualnie najlepiej strzelali: Czesław Nieszporek (48 pkt.), Marian Bochynek (48 pkt.) i Grzegorz Grud (46 pkt.). O pierwszym miejscu zdecydowało dodatkowe strzelanie. Drużynowo zwyciężyła drużyna KWK "Rydułtowy" (143 pkt.) Drugie i trzecie miejsca zajęły kolejno drużyny z "Jankowic" (140 pkt.) i z "Marcela" (138 pkt.). Czwarte miejsce zajęło "Konsorcjum PRG i BSz" (135 pkt.), a piąte KWK "Chwałowice" (127 pkt.).
Strzelano do tarcz ustawionych na 10 metrze, a z siedmiu oddanych przez każdego z zawodników strzałów oceniano pięć najlepszych. Nad przebiegiem turnieju czuwali: Janusz Ososiński oraz Bronisław Capłap. Zawody przebiegające w koleżeńskiej, sportowej atmosferze były przede wszystkim okazją do podsumowania ostatnich wydarzeń w „odchodzącej” Kompanii Węglowej. Tematem wiodącym było podpisane porozumienie oraz akcja zbierania podpisów na listach poparcia dla inicjatywy Rady krajowej ZZG w Polsce, w sprawie węgla emeryckiego.
Konsolidacja rybnickich kopalń, w ramach powstającej Polskiej Grupy Górniczej powinna jeszcze bardziej zbliżyć do siebie organizacje związkowe tych kopalń. I temu mają służyć tego typu spotkania. Zrozumienie problemów górniczych, a zwłaszcza problemów kopalń rybnickich powinno dla nas być dzisiaj priorytetem - mówi Jerzy Sawczuk, Przewodniczący z kopalni "Jankowice", a zarazem przewodniczący Rady Źrodowiska rybnickich kopalń. Podobnego zdania jest przewodniczący Krzysztof Wojciechowski, który we wspólnych działaniach widzi szansę na powodzenie w negocjowaniu niebawem nowego układu zbiorowego dla PGG.

Bronisław Capłap

Wielkanoc wśród górali

Ponad sześćdziesiąt osób spędziło w tym roku Źwięta Wielkanocne w Zakopanem Kościelisku, korzystając z propozycji przygotowanej przez nasz związek. To drugi z kolei wyjazd wielkanocny do gościnnego pensjonatu i gospodarzy "Willa - Tatry". A, że bywamy tu dość często, bo przecież jeździmy również na narty, mamy przyzwolenie i prawo czuć się jak u siebie w domu. Fantastyczny klimat i swojska atmosfera sprawiają, że czujemy się tu jak u rodziny.

Tegoroczny wyjazd, w dniach od 24 do 29 marca, dał chwile wypoczynku i wytchnienia dostarczając jak zwykle wielu wrażeń. Oprócz akcentów świątecznych, związanych z wielkanocnymi obrzędami kościelnymi, było malowanie pisanek "kroszonek" pod fachowym okiem pani Ani Filipczak – absolwentki ASP oraz wypad na wody termalne do Szaflar i do SPA w Zakopanem. W sobotę przeszliśmy w świątecznym orszaku do miejscowego kościoła z dwoma koszami pełnymi jedzonka, aby je poświęcić przed podaniem na uroczystym śniadaniu. W kościele pw. św. Floriana mogliśmy zobaczyć zmianę honorowej warty przy grobie Chrystusa, którą trzymali górale w strojach ludowych z ciupagami w ręku. Asystowały im dziewczyny, również w pięknych kolorowych, góralskich strojach.

Wieczorem, po kolacji słuchaliśmy kapeli góralskiej oraz opowiadań miejscowego gawędziarza, a radość ze Zmartwychpowstania Pańskiego przelała się później na parkiet, gdzie zabawa taneczna trwała do białego rana. W lany poniedziałek przypomnieliśmy sobie i chłopcom, a przede wszystkim paniom o żywej wciąż tradycji moczenia głów zważając jednak na to, aby od nadmiaru wody nie ucierpiały fryzury oraz obiekt, w którym gościliśmy. Wśród uczestników wyjazdu byli i tacy, którzy podjęli indywidualne zwiedzanie okolicy. Gdy jedni czas spędzali na modlitwie w sanktuarium na Krzeptówkach inni wybrali się podziwiać górską panoramę z Kasprowego. Ale jak się później okazało - przy umiejętnym zorganizowaniu się można było znaleźć czas na jedno i drugie.
Aby dzieciom umilić pobyt zorganizowaliśmy dla nich nagradzany słodyczami i upominkami turniej tenisa stołowego oraz konkurs plastyczny. Ładna pogoda sprzyjała spacerom po okolicy i w centrum Zakopanego po Krupówkach. Wieczorami zaś mogliśmy nieodpłatnie korzystać z hotelowej sauny i jacuzzi, co dodatkowo wpływało na i tak doskonałe spanie. Tych kilka dni z dala od domu pozwoliło zacieśnić koleżeńskie więzi oraz odpocząć od codziennych obowiązków i tych związanych z przygotowaniem świąt w domu, co najbardziej doceniły sobie panie.

Bronisław Capłap

Konferencją Sprawozdawczo - Programową

podsumowaliśmy połowę kadencji

22 stycznia br. w Klubie NOT odbyła się Konferencja Sprawozdawczo -Programowa naszego związku. Prócz delegatów uczestniczyli w niej zaproszeni goście, a w śród nich dyrektor kopalni Adam Robakowski, wiceprzewodniczący Rady Krajowej Ryszard. Płaza, przewodniczący ZZG w Polsce kopalni "Pokój" Grzegorz Umywalnik. Konferencję otworzył przewodniczący Krzysztof Wojciechowski, a dalej poprowadził ją wiceprzewodniczący Bronisław Capłap. Na wstępie minutą ciszy uczczono pamięć o zmarłych członkach związku oraz pracownikach kopalni. Po przyjęciu porządku oraz regulaminu obrad wybrano skład komisji, a później głosu udzielono dyrektorowi kopalni. Dyrektor na samym początku swego wystąpienia podziękował całej załodze za bezpiecznie przepracowany rok 2015 oraz za ofiarność w pracy i wykonanie planu wydobywczego. Mówił o wysokich kosztach wydobycia tony węgla w roku 2015, które są na granicy opłacalności produkcji węgla. Rok 2016 według dyrektora Robakowskiego będzie jeszcze trudniejszy w realizacji zadań wytyczonych dla kopalni ,,Marcel''. Kompania Węglowa jest w permanentnej restrukturyzacji niosącej wiele zmian w sferze organizacyjnej, zatrudnieniowej
i płacowej Dyrektor przedstawił plany na przyszłość oraz mówił o 3- ścianowym modelu kopalni, w którym nie ma miejsca na błędy, ani na pomyłki. Wiceprzewodniczący R. Płaza w swej wypowiedzi chwalił organizację pracy w Kopalni "Marcel", której dobra, od wielu zresztą już lat, pozycja i osiągana akumulacja pomagają słabszym kopalniom w Kompani Węglowej. Wiceprzewodniczący zwrócił uwagę na ogromną wagę inicjatywy ustawodawczej projektu ustawy dotyczącej deputatu węglowego dla byłych pracowników kopalń, w którą nasza organizacja włączyła się w zdecydowany sposób, a efekty tego są już dziś bardzo widoczne. W dalszej części Konferencji przewodniczący K. Wojciechowski przedstawił sprawozdanie z działalności Międzyzakładowego Zarządu ZZG w Polsce KWK "Marcel" za okres od 7 marca 2014 r. do 22 stycznia 2016r. Przedstawił także projekt programu działalności na następne dwa lata. W programie czytamy: Mając na uwadze dotychczasowe ponad 20 letnie doświadczenia związane z funkcjonowaniem zakładowej organizacji związkowej jesteśmy przekonani, że:
1. Skutecznie kontynuujemy działania w takich kierunkach jak obrona:
- prawa do pracy,
- prawa do godziwej płacy
- prawa wyrażania swoich opinii.
2. Uznajemy, że siłą naszej organizacji było i jest poszanowanie takich wartości jak:
- przedstawianie prawdy o tym, co się dzieje w górnictwie i w jego otoczeniu,
- szacunek dla ludzkiej godności, wolności i równości.
To podstawowe wartości, o które będziemy walczyli.
3. A dla ich realizacji przyjmujemy zasady:
- każdy pracownik ma prawo do ochrony przed ubóstwem i marginalizacją społeczną,
- wszyscy pracownicy mają prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy,
- wszyscy pracownicy mają prawo do sprawiedliwego wynagrodzenia, zapewniającego im i ich rodzinom godziwy poziom życia,
- wszyscy pracownicy maja prawo do odpowiednich warunków pracy, a przede wszystkim do poszanowania godności w pracy oraz równego traktowania w sprawach zatrudnienia i wykonywania zawodu,
- jako reprezentanci załogi kopalni "Marcel" będziemy strzegli zapisów ustawy emerytalnej oraz prawa do opieki socjalnej i zdrowotnej,
- będziemy kontynuować współpracę z organizacją związkową z zaprzyjaźnionej kopalni "Karvina" Komisją Emerytów i Rencistów oraz ze wszystkimi organizacjami i instytucjami, z którymi ta współpraca została już wcześniej zapoczątkowana,
- będziemy dążyć do poszerzania szeregów naszej organizacji obligując wszystkich członków do prowadzenia w tym kierunku stosownych działań.
4. Nade wszystko będziemy dążyć do zlikwidowania współczynnikowego naliczania funduszu płac, który nie przynosi żadnej wymiernej podwyżki w płacach górnika.
- będziemy bronić przywilejów górniczych, nabytych latami ciężkiej pracy załóg górniczych,
- nie pozwolimy, zgodnie z wolą załogi wypowiedzianą w referendum, na prywatyzowanie kopalń.
5. Będziemy czynić starania do zarejestrowania samodzielnej organizacji związkowej ZZG w Polsce KWK "Marcel" pod nazwą wynikającą z nowej struktury organizacyjnej firmy.
6. Będziemy uczestniczyć we wszystkich pracach i rozmowach nad strukturą organizacyjną firmy oraz nad nowym Układem Zbiorowym Pracy.
W dalszej części Konferencji kol. Piotr Górecki przedstawił sprawozdanie z działalności Komisji Rewizyjnej i złożył wniosek o udzielenie absolutorium urzędującemu Zarządowi. Po dyskusji nad sprawozdaniami i nad projektem programu Zarząd przyjął je, w głosowaniu jawnym,. do akceptującej wiadomości.
Po udzieleniu absolutorium głos oddano zaproszonemu na konferencję przedstawicielowi CDO 24, Bartoszowi Duda, który po krótce omówił dalszy przebieg spraw dot. pozwów o uznanie za bezskuteczne wypowiedzeń, w temacie emeryckiego węgla deputatowego W wolnych głosach przewodniczący Krzysztof Wojciechowski mówił o zmianach w regulaminie świadczeń socjalnych dot. zasad i wielkości dofinansowań. Następnie przedstawił realizację akcji zbierania podpisów pod inicjatywą ustawodawczą oraz omówił przebieg aktualizacji danych osobowych członków związku w celu zbudowania komputerowej bazy danych. Przewodniczący przypomniał o inicjatywie pozyskiwania nowych członków i trwającym konkursie na najaktywniejszego "rekrutera" związkowego, co ma niebagatelne znaczenie przy malejącym w kopalni zatrudnieniu. Kol. Józef Sperka z Komisji Emerytów i Rencistów zaapelował do delegatów o kontynuowanie członkostwa w ZZG w Polsce poprzez przechodzenie w szeregi Komisji po przejściu na emeryturę. Zakładowe Konferencje poprzedzają Konferencję Sprawozdawczo - Programową Rady Krajowej, która odbędzie się 18 marca br. Wezmą w niej udział, wybrani dwa lata temu delegaci: K. Wojciechowski, B. Capłap i M. Małecki.

Bronisław Capłap

,,Kulig w zimowej scenerii''

lewy prawy

Jak co roku, w okresie zimowym, organizujemy dla członków związku i ich rodzin jednodniowe wycieczki do Wisły Czarne na kulig. Wyjazd taki odbył się w dniu 6 luty br., w którym uczestniczyło 40 osób, w tym 15 dzieci. Wyjeżdżając z Radlina dzieci miały nadzieję, że w górach będzie śnieg, bo w ostatnich latach zimy nie rozpieszczają osób lubiących białe szaleństwo. I tym razem się nie zawiodły, bo białego puchu w tym dniu było pod dostatkiem. Tak więc na uczestników kuligu czekały koniki zaprzężone w sanie i związane z tym emocje. Następnym punktem kuligu było pieczenie kiełbasek nad płomieniami góralskiego ogniska. W erze wszechobecnych grillów, samodzielne pieczenie kiełbasek było dla najmłodszych niezłą frajdą. Dzieci chętnie brały udział w konkursach - skakaniu w workach, przeciąganiu liny, rzutach kulkami do bramek. Dla zwycięzców i biorących udział w konkursach dzieci, przygotowane były nagrody rzeczowe i słodycze. Dorośli również mogli sprawdzić swoją sprawność fizyczną, mierząc siły w przeciąganiu liny, gdzie niespodziewanie swoją wyższość nad mężczyznami pokazały kobiety. Dorośli dużą radość sprawili dzieciom biorąc udział w konkursie skakania w workach. Po tak intensywnym poranku udaliśmy się do Istebnej Zagroń. Mimo dodatnich temperatur w ciągu dnia na stoku, w Zagroniu panowały dobre warunki co bardzo ucieszyło dzieci, które mogły pojeździć na sankach, jabłuszkach oraz nartach. Osoby, które nie skorzystały z możliwości szusowania na stoku, udały się do parku wodnego ,,Olza", gdzie mogły skorzystać z kąpieli w basenach. Kuligi do Wisły Czarnej mają już wieloletnią historię, w których wielokrotnie zmieniał się program wycieczki. Podczas organizowanych wyjazdów bywaliśmy już na stokach narciarskich w Wisła" Cieńków, Istebna ,,Złoty Groń" oraz zwiedzaliśmy skocznię w Malince i centrum Wisły. Po tak intensywnie spędzonym dniu w prawdziwie zimowej scenerii, pełni wrażeń, w godzinach popołudniowych udaliśmy się w drogę powrotną do Radlina. Wszystkim uczestnikom i osobom, które pomagały w realizacji programu wycieczki do Wisły, serdecznie dziękuję.

Krzysztof Wojciechowski

,,Białe szaleństwo""

Zakończyła się krótka akcja pt. "zima" gdzie członkowie naszego związku wraz z rodzinami uczestniczyli w wycieczce trzydniowej do Ustronia i w jednodniowym wyjeździe na kulig do Wisły Czarne, połączonego z wyjazdem na stok narciarski do Istebnej Zagroń oraz parku wodnego "Olza".

Ostatnim akcentem zimowych wojaży był ośmiodniowy wyjazd, w dniach od 13 do 21 lutego grupy pracowników, członków naszego związku, wraz z rodzinami do Kościeliska, malowniczej miejscowości pod Tatrami. Grupa licząca 99 osób, w tym 36 dzieci, zamieszkała w pensjonacie ,,Willa Tatry". Już w drugi dzień pobytu zwiedziliśmy i uczestniczyliśmy we mszy świętej w sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach. Program pobytu, u podnóży Tatr był bardzo bogaty i urozmaicony. Byliśmy na stokach narciarskich w Witowie, Kozieniec ,,Czarna Góra"; Zakopanym ,,Szymoszkowa" i w Bukowinie Tatrzańskiej ,,Rusiński SKI", gdzie narciarze mogli korzystać do woli z ,,białego szaleństwa". Po szusowaniu na stokach, na nartach i snowboardzie był czas na relaks i odnowę, którym poddawaliśmy się korzystając z kąpieli w wodach termalnych w Szaflarach, w aqua parku w Zakopanem oraz w SPA znajdującym się w pensjonacie ,, Willa Tatry" w którym byliśmy zakwaterowani. Najmłodsi mieli możliwość sprawdzenia swojej sprawności fizycznej, uczestnicząc w konkursach, takich jak skoki w workach i rzucanie kulkami do bramek. Odbył się również turniej tenisa stołowego dla dzieci i konkurs rysunkowy, gdzie tematem wykonywanych prac były ,,Moje ferie
w Kościelisku". Dla każdego uczestnika biorącego udział w konkursach organizator przygotował słodycze
i napoje, a najlepsi otrzymali pamiątkowe dyplomy i nagrody rzeczowe. Dla osób, które nie jeździły na nartach, odbyła się wycieczka do Zakopanego. Czas wolny spędziliśmy na spacerze po Krupówkach, zwiedzaniu skoczni narciarskiej Wielkiej Krokwi i wyjeżdżając kolejką na Gubałówkę. Nowością w Zakopanem jest dom postawiony "do góry nogami" czyli dachem do dołu. Zwiedzając dom wewnątrz ma się wrażenie jakby błędnik oszalał. Wszystko umiejscowione jest do góry nogami.

lewy prawy

Dwóch uczestników naszej wycieczki, Jakub i Daniel, wybrało się na pieszą wyprawę w góry, gdzie zaopatrzywszy się uprzednio w czekany i raki, zamierzali zdobyć Giewont (1894m n.p.m.), najwyższy szczyt Tatr Zachodnich po stronie polskiej. Po wielogodzinnej wspinaczce zdobyli szczyt co w tych warunkach pogodowych, które panowały w tym okresie jest wielkim wyczynem i było niebezpieczne. Na szczęście wyprawa zakończyła się powodzeniem i nikomu się nic nie stało. Do domu wracaliśmy w dobrych nastrojach i humorach, jak na tak liczną grupę narciarzy obyło się na szczęście bez urazów i kontuzji. W przyszłym roku również zapraszam na zimowy wyjazd podczas ferii do Kościeliska, gdzie goszcząc w pensjonacie państwa Filipczak czuje się wyśmienitą atmosferę i jest to świetna baza wypadowa na stoki narciarskie, znajdujące się w okolicy.
Osobom, które pomagały w realizowaniu programu serdecznie dziękuję.

Krzysztof Wojciechowski

Ciepło i mokro, ale kulig w saniach

Program zrealizowany, a uczestnicy zadowoleni. Tak można by w jednym zdaniu podsumować wyjazd na kulig do Wisły Czarne. Ale nawet w kilku zdaniach nie da się zawrzeć relacji z tego, co przygotowaliśmy dla uczestników trzydniowej wycieczki do Ustronia w dniach od 8 do 10 stycznia.

Z Radlina wyjechaliśmy w piątkowe popołudnie, w grupie prawie stu uczestników, dwoma autokarami kierując się w stronę Beskidu Źląskiego. Prognozy synoptyków nie napawały optymizmem, ale to w niczym nie popsuło dobrych humorów, które towarzyszyły nam od początku wyprawy, aż do powrotu. Tym bardziej, że plan wycieczki zakładał oprócz kuligu wiele innych atrakcji. Aby nie stracić ani chwili, wieczorem integrowaliśmy się przy muzyce mechanicznej do późnych godzin oznajmiających, że to już sobota. Nie przeszkodziło to jednak w tym, aby po śniadaniu udać się na kulig do Wisły Czarne. Tutaj, ku zaskoczeniu wszystkich czekały zaprzęgi z saniami, bo trasa wiodąca doliną Białej Wisełki,
w kierunku Baraniej Góry była ośnieżona.

Parskanie koni i szemrząca między skałami Wisła wprawiły wszystkich w doskonały nastrój. Przejażdżkę kończyliśmy
w góralskim szałasie przy grzańcu, ciepłej herbacie, doskonałym żurku i pieczonej kiełbasie. W drodze powrotnej do Ustronia zatrzymaliśmy się jeszcze w Wiśle Malince, gdzie wyciągiem wyjechaliśmy na skocznię narciarską. Później był spacer po centrum Wisły, i ciasteczka u Haneczki. Sobotni wieczór miło spędziliśmy na parkiecie, gdzie do tańca przygrywał zespół Rybka Dance. Doskonale bawiliśmy się na zabawie karnawałowej, którą niechętnie kończyliśmy
o godzinie trzeciej nad ranem.

W niedzielny poranek przywitał nas deszcz, który nie był w stanie pomieszać nam planów, bo nie przeszkadzał moczyć się pod gołym niebem w Gołębiewskim, na wodach termalnych. Basen w ostatnim dniu dał dopiero możliwość relaksu
i wypoczynku po nieprzespanych wcześniej nocach. Podczas pobytu i w drodze powrotnej snuto już plany na lato
i najbliższe wyjazdy na narty, na jednodniowe kuligi i pobyt wielkanocny w Zakopanem. Tu zapewniamy, że nasza letnia oferta niebawem pojawi się na stronie internetowej

Bronisław Capłap

Wstępuj, wstępuj prezesie mój

"(...) Jo uczestnik XXIV Karczmy piwnej
ino piwo byda pił, no i śpiywoł z całych sił.
Byda chlapoł bez pamięci,
aż mi we łbiesię zakręci".

- głośno zabrzmiały wypowiedziane razem słowa przysięgi gwareckiej podczas związkowej Karczmy piwnej, 12 grudnia w sali "U Kowalskiego". W wysokim, a w sprawach piwnych zawsze nieomylnym prezydium, zasiedli w tym roku Grzegorz Grud, Krzysztof Ganita i czuwający nad całością Bronisław Capłap.

Ta gwarecka impreza, jak przed rokiem, zgromadziła ponad stu pięćdziesięciu uczestników, którzy chcą i umieją się bawić w górniczym gronie. A robią to w sposób nie urągający górniczym tradycjom, z poszanowaniem wzajemnej godności i szacunku do zwyczajów, tradycji i symboli górniczych. Na czas trwania wspaniałej zabawy zawiesili urazy, zniknęły wszelkie zwady i całoroczne nieporozumienia, które stanowią jedynie motyw do żartobliwego sposobu odstawienia ich w zapomnienie. Zanim jednak górnicza brać przystąpiła do konkursów i zmagań piwnych, okraszanych górniczymi piosenkami, chwilą ciszy, przy wygaszonych światłach, raz jeszcze pożegnano i uczczono pamięć o kamratach, którzy odeszli na wieczną szychtę i których zabrakło przy górniczych ławach. Karczmę, jak przed rokiem, zaszczycili liczni goście, którzy swą obecnością odpowiedzieli na zaproszenie naszej organizacji związkowej. W ławie gości obok dyrekcji kopalni zasiedli przedstawiciele zaprzyjaźnionych firm i instytucji. Nie zabrakło kolegów reprezentujących poszczególne organizacje związkowe naszej kopalni oraz z zaprzyjaźnionej kopalni Karvina w Czechach. Rolę gospodarzy w tej ławie pełniła stara strzecha, złożona z byłych przewodniczących naszej organizacji. Na zaproszenie nasze swą obecnością odpowiedział również reprezentujący Radę Krajową wiceprzewodniczący kol. Ryszard Płaza. Część frywolną i zabawową, poprzedziło uroczyste wręczenie wyróżnień związkowych i resortowychw obecności związkowego pocztu sztandarowego. W sposób ceremonialny wręczono szpady górnicze nadane przez prezesa Kompanii Węglowej pracownikom wyróżniającym się wytrwałą, sumienną pracą, nienaganną postawą etyczną oraz osiągnięciami wpływającymi na rozwój firmy. W tym roku wręczono je kolegom: Krzysztofowi Sosna, Markowi Wojcieszenko, Rafałowi Telus, Markowi Durka i Ryszardowi Szefczyk. Szpady młodym lisom,
z przysługującymi im honorami wręczyła tradycyjnie stara strzecha: K. Durczok,
W. Dujka, K. Dziuba,
M. Małecki i G. Dudek.
Przyjmując w przyklęku symbol górniczej godności młode lisy odpowiadały - " Ku chwale górniczego stanu".
Pod szpalerem - strzechą, utworzoną ze szpad wpierw dumnie przeszły lisy, a później wyprowadzono pod nim sztandar MZ ZZG w Polsce kopalni "Marcel". A, że "Dzień górnika" - tradycyjna Barbórka jest jedyną w roku okazją do wyróżnienia najlepszych pracowników i najaktywniejszych związkowców, w tym roku na Karczmie wyróżniono medalem "Za długoletnią służbę" Tadeusza Czubkowskiego, a medalem "Zasłużonego dla Górnictwa RP" Jarosława Burdę. Złotą odznaką "Zasłużony dla Związku Zawodowego Górników w Polsce" wyróżniono Zbigniewa Warzechę, a srebrną: Arkadiusza Stabla, Mariusza Wolasa, Mariusza Wardaka i Mariana Kolarczyka.Statuetkę "Zasłużonego Gwarka" otrzymali koledzy: Piotr Luber i Grzegorz Grud. Zarząd Zakładowy ZZG w Polsce wyróżnił statuetką "Honorowego Gwarka" dyrektora ds. Pracy Leszka Bednorza, a statuetkę wręczono na spotkaniu opłatkowym. Na wniosek Zarządu Zakładowego Konfederacja Związków Zawodowych Górników w Polsce wyróżniła Honorową Odznaką "Za zasługi dla górniczego ruchu związkowego" kol. Romualda Przybyłowskiego.

Zarząd Zakładowy ZZG w Polsce wyróżnił "figurką górnika" najaktywniejszych w pozyskiwaniu nowych członków dla zakładowej organizacji związkowej: Grzegorza Gruda,Kazimierza Smyczka i Krzysztofa Ganitę. Odznakę "Zasłużonego dla Organizacji Zakładowej ZZG w Polsce KWK "Marcel" przyznano: Arkadiuszowi Greczka, Adrianowi Krakowczyk, Łukaszowi Sobol, Dariuszowi Szostok, Adamowi Bugdoł, Tomaszowi Bała i Robertowi Olejniczak.
Wyróżnienia wręczali - dyrektor ds. produkcji Jacek Kowalczuk, wiceprzewodniczący Rady Krajowej (mediator przy Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej) Ryszard Płaza oraz przewodniczący ZZG w Polsce kopalni "Marcel" Krzysztof Wojciechowski.
Wracając jednak do atmosfery, jaka towarzyszyła spotkaniu kopaczy gory "Marcel" jak zwykle podniosła ją obecność skarbnika, który zwykle wie najlepiej co ciekawego i niespotykanego zdarzyło się od ostatniego spotkania z udziałem niektórych gwarków. To on w sposób humorystyczny, przed innymi uczestnikami Karczmy, obnażał ich potknięcia i wpadki będące tematem zaaranżowanych scenek. Towarzyszyły temu zabawne teksty i jeszcze zabawniejsze rekwizyty. Aby jednak zabawa na sali nie wymknęła się spod kontroli prezydium, nad ładem i porządkiem czuwał Urząd Ochrony Karczmy, który wymierzał kary niesfornym gwarkom pakując ich w dyby, do chlewika lub na piwne zasr.... . Niesfornym i "ciu.....cie odziotym" ostemplowano odpowiednim godłem gołe pośladki. Za wygrane konkursy, wyróżniające się zachowanie i śpiew ławy były

nagradzane, a punkty na tablicę wpisywali sami kontrapunkci pilnując siebie i punktacji nawzajem: Marek Durka, Romuald Przybyłowski i Krystian Dziuba- zarządzający ławami: prawą, lewą i gości. Najwyżej cenione było inicjowanie śpiewu oraz bujanie się w ławach z podniesionym w dłoni kuflem piwa. Podczas Karczmy odbył się również, tradycyjny już, chrzest nowoprzybyłych, którzy po raz pierwszy do karczmy przybyli. Do wcześniej ochrzczonych dołączyli: Bob I budowniczy, Bob II - budowniczy, Kaskader, Szpieg Szoguna i Posypka. Aktu chrztu piwnego dokonał przewielebny Marcin Banet, a w rolę usługującego ministranta wcielił się znany z mocnego humoru Marian Kolarczyk. Na karczmie nie mogło oczywiście zabraknąć zmagań piwnych o miano "króla piwnego" i najlepszej sztafety. Gdy sztafety "zajadały się piwem z talerza, za pomocą łyżek" indywidualiści potrzebowali tylko sekund, by przelać piwo z kufla przez otwarty przełyk prosto do żołądka. Najszybciej zrobił to gwarek Tomasz Żyrek, który niepodzielnie dzierży królewskie insygnia - berło i koronę, od kilku już lat.Na Karczmie, jak przed rokiem przeprowadzona też została zbiórka do hełmiska tego, co pozostało w kapsie gwarków - dla podzielenia się groszem z dziećmi, z biertułtowskiej ochronki. Tym razem zebrano ponad 800 zł i sporo czeskich koron. W tym miejscu dziękujemy za hojność i podtrzymywanie zacnego zwyczaju. Zanim zabrzmiało kończące gwarki "Czas do domu czas ..." spotkanie gwarków okrasili swym występem Przemek Brantwein i Daniel Czerwik, którzy potrafili raz jeszcze porwać do wspólnego śpiewu i zabawy. Zdaniem uczestników Karczmy była jedną z lepszych w ostatnich latach. Zorganizowana niemalże perfekcyjnie, a przede wszystkim samodzielnie bez angażowania własnych środków finansowych w "artystów" z zewnątrz, którzy rzadko panują nad salą, a często mylą fakty, ludzi, zdarzenia i nazwę kopalni. Mamy nadzieję, że Karczma w takim wydaniu, z zachowaniem jej szczególnego charakteru oraz górniczych symboli i tradycji przetrwa kolejne lata dając przyjemność z uczestnictwa w niej - powiedział jeden z przedstawicieli starej strzechy. Przygotowana sceneria z palącymi się otwartym ogniem lampami karbidowymi - to tylko jeden z elementów starannie przygotowanego wystroju karczmy, który zawsze podnosi jej rangę i budzi uznanie.. My ocenę pozostawiamy wszystkim tym, którzy na Karczmie byli i gwareckie piwo z nami pili.

Z podziękowaniem za godne górniczego munduru zachowanie, poszanowanie górniczych tradycji z zaproszeniem na XXV jubileuszową Karczmę Piwną.

Bronisław Capłap

Barbórka 2015

(...)górnictwo od wieków kształtowało życiowe postawy, budowało kodeks wartości, tradycję, tworząc niezwykły etos, który do dziś głęboko tkwi w świadomości Polaków. Odwaga, braterstwo, solidarność, a przede wszystkim ciężka praca stanowią fundamenty górniczej społeczności - napisała w liście do górników naszej kopalni Pani Premier Beata Szydło, składając barbórkowe życzenia.

W okolicach Dnia Górnika, co roku organizowane są akademie i doroczne spotkania w gronie pracowników i emerytów górnictwa, a prywatnie w gronie rodzin o bogatych górniczych tradycjach. Pięknym zwyczajem w naszym rejonie jest to, że na wspólnych obiadach, nieraz przy kufelku piwa spotykają się całe górnicze pokolenia. 25 listopada kierownictwo kopalni oraz przedstawiciele naszej organizacji spotkali się w klubie NOT Złota Jesień na skromnym obiedzie i poczęstunku z wdowami i sierotami po tragicznie zmarłych górnikach naszej kopalni. Zaś 7 i 8 grudnia odbywały się spotkania Komisji Emerytów i Rencistów ZZG w Polsce. Członkowie naszej organizacji zostali zaproszeni na centralną akademię barbórkową organizowaną przez Radę Krajową ZZG w Polsce, która miała miejsce 27 listopada w Katowicach - Giszowcu. Na tej akademii odebrali przyznane im wyróżnienia.

Na nasz wniosek, zaakceptowany przez Radę Krajową, Minister Gospodarki nadał odznakę Zasłużony dla górnictwa RP: Danucie Różańskiej, Piotrowi Luber, Grzegorzowi Gajda i Adamowi Kuczera. Odznakę Konfederacji Związków Zawodowych Górnictwa Zasłużony dla Górniczego Ruchu Związkowego otrzymali Michał Frejusz i Jarosław Kuczera. Po części oficjalnej odbyła się część artystyczna i biesiadna, której towarzyszyły już rozmowy i dyskusje na związkowe tematy.
strz1
Kopalniana akademia barbórkowa w naszej kopalni odbyła się w przededniu górniczego święta, 3 grudnia, w MOK, w Radlinie. Swą obecnością zaszczycił ja sam prezes Kompanii Węglowej Krzysztof Sędzikowski, który wraz z życzeniami przekazał słowa uznania za osiągane przez kopalnię, od wielu już lat, wyniki produkcyjne. Wśród obecnych byli przedstawiciele władz samorządowych z posłem Krzysztofem Sitarskim i burmistrzem Radlina Barbarą Magiera. Byli również księża okolicznych parafii i przedstawiciele świata nauki Polskiej Akademii Nauk i Politechniki Źląskiej. W uroczystej akademii nie zabrakło oczywiście naszego pocztu sztandarowego i umundurowanych przedstawicieli ZZG w Polsce. Podczas wręczania odznaczeń resortowych i państwowych oraz wyróżnień, na scenę wstępowali również nasi członkowie. Odznakę Zasłużony dla Górnictwa RP otrzymał Kazimierz Smyczek, a Honorową Szpadę Górniczą kol. Henryk Lebioda. ;Honorową Lampką Górniczą, - jako zasłużonych dla KWK Marcel dyrektor kopalni wyróżnił: Janinę Gientkowską, Jarosława Dudyk, Krzysztofa Stasiowskiego i Aleksandra Kozieł. Po uroczystej akademii i części artystycznej jej uczestnicy przeszli do Domu Sportu w Radlinie na uroczysty obiad barbórkowy, gdzie mogli już osobiście składać sobie nawzajem życzenia i gratulacje z okazji przyznanych wyróżnień.
strz1 Nazajutrz 4 grudnia w okolicznych kościołach odbyły się uroczyste, koncelebrowane msze barbórkowe, z udziałem naszego pocztu sztandarowego i związkowych przedstawicieli. Wiązanki kwiatów tradycyjnie składaliśmy w kopalnianej cechowni, pod ołtarzem św. Barbary, polecając się jej opiece.

Bronisław Capłap

Mikołaj wśród dzieci

6 grudnia, to magiczny dzień, wynikający z tradycji, na który czekają wszyscy. Czekają dzieci, ale zdaje się, że jeszcze bardziej czekają dorośli. Wiąże się to bowiem nieodłącznie z większą radością wynikającą z dawania, aniżeli z brania. Kult świętego Mikołaja utożsamiany jest z przybyciem starszego, sprzed wieków, dziadka ubranego w czerwony strój, z siwą brodą i workiem pełnym prezentów, który przybywa zaprzęgiem reniferów z dalekiej Laponii lub spod północnego bieguna. Jak długo będziemy wrażliwi na ludzkie potrzeby i oczekiwania, jak długo będziemy sami chcieli dawać i realizować dziecięce marzenia - tak długo trwał będzie mit świętego Mikołaja
i radość ze spotkania z nim.

W przypadku naszych milusińskich Mikołaj do nich przybył na zaproszenie związków zawodowych do Miejskiego Ośrodka Kultury w Radlinie, w godzinach popołudniowych, 6 grudnia. Jego przybycie zapowiedzieli ze sceny kol. Bronisław Capłap z ZZG w Polsce oraz Rajmund Kowol z NSZZ Solidarność. Zanim jednak ukazał się dzieciom, mogły one obejrzeć "Wigilijną opowieść" na podstawie Charlesa Dickensa. strz1 W widowisku wystąpiły dzieci i młodzież
z Grupy Artystycznej "Przytup", prowadzonej przez panie - Sabinę Borkowską i Sylwię Lubszczyk, które przygotowały scenariusz
i opracowały całość . Spektakl obrazował spotkanie się samotnika, chciwca nie lubiącego świąt, z duchami: dawnych, obecnych i przyszłych świąt Bożego Narodzenia. Scroge, przerażony wizją strasznej przyszłości zmienia swe postępowanie i na powrót staje sie szczodrym i serdecznym człowiekiem, a entuzjazm i radość ze świąt wraca do mieszkańców miasteczka. Barwne, bardzo dynamiczne widowisko dało wiele radości dzieciom, które mogły podziwiać grę młodych aktorów, ich tańce oraz kolorowe stroje. Kiedy dzwonki oznajmiły zbliżanie się reniferowego zaprzęgu
z Mikołajem,
dzieci - w towarzystwie rodziców, dziadków lub starszego rodzeństwa, wchodziły na scenę
i osobiście od Mikołaja odbierały przygotowane dla nich paczki.
Z takiej, sprawdzonej już formy spotkania z Mikołajem skorzystało w tym roku prawie dwieście dzieci. Impreza zgromadziła na widowni komplet widzów i w opinii dorosłej jej części na uznanie zasługują zarówno wykonawcy widowiska jak i jej pomysłodawcy. Przypominamy, że imprezę finansują na przemian, co roku - ZZG w Polsce i NSZZ Solidarność.

mik

Bronisław Capłap

Paczki trafiły do dzieci

""Ile dasz, tyle otrzymasz,
Czasem jeszcze więcej
Z najbardziej niespodziewanej strony
I w niespodziewanym momencie""

5 grudnia, w salce katechetycznej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biertułtowach odwiedziliśmy z paczkami świątecznymi dzieci z ochronki. Dołączyliśmy w ten sposób do katechetów i wolontariuszy niosących dzieciom pomoc i radość z życia. Od szeregu już lat, w miarę swych możliwości, staramy się pomagać dzieciom, które nie z własnej winy znalazły się na życiowym zakręcie.
mik Latem zapraszamy je do wspólnej zabawy z rówieśnikami na organizowanym festynie rodzinnym. Tu częstujemy je słodyczami, napojami i ciepłym posiłkiem. Natomiast przed Bożym Narodzeniem paczki świąteczne fundowane są z zrzutki, jaką przeprowadzamy podczas organizowanej Karczmy Piwnej. I tu słowa podziękowania, które napłynęły na nasz adres, kierujemy przede wszystkim do jej uczestników naszych kolegów i gości.
pacz2 (34 kB) pacz2 (34 kB)
Niezmiernie cieszy fakt, że potrafimy się jeszcze dzielić tym co posiadamy. Nas tak niewiele to kosztuje, a dzieciom sprawia ogromną radość. Tym bardziej, że jest to prezent od górników z kopalni Marcel mówi przewodniczący Krzysztof Wojciechowski, który przejął tą chwalebną inicjatywę obdarowywania dzieci po swoich poprzednikach przewodniczących organizacji związkowej. Czyż nie sprawia nam wiele radości, gdy widzimy uśmiechnięte buzie naszych dzieci, a może już i wnuków. Gest, który czynimy jest tego na pewno wart.

Bronisław Capłap

Pożegnaliśmy byłego dyrektora kopalni

20 listopada 2015 r., wraz z naszym związkowym pocztem sztandarowym uczestniczyliśmy w ostatniej drodze byłego dyrektora kopalni "Marcel" śp. Herberta Tomanka, którego prochy spoczęły na Czekanowskim cmentarzu
k. Gliwic.

mik

Przypomnijmy, że dyrektor H. Tomanek rozpoczął pracę w naszej kopalni w 1979 r. piastując kolejno funkcje głównego, a później naczelnego inżyniera. Od 1986 r. przejął kopalnię od dyr. Zygmunta Holony i do 1990 r.sam pełnił obowiązki dyrektora kopalni, przechodząc w październiku 1990 r. na zasłużoną emeryturę. Był absolwentem Politechniki Źląskiej w Gliwicach, a pracę w górnictwie rozpoczął w 1963 r., w byłej kopalni "1 Maja", w Wodzisławiu Źl., w oddziale odmetanowania. Przechodząc kolejne szczeble zawodowej kariery, zanim trafił do naszej kopalni, przez trzynaście lat pracował w kopalni "Moszczenica". Dzieląc się swą wiedzą i zawodowym doświadczeniem przygotował do górniczego rzemiosła wielu młodych adeptów sztuki górniczej. Przechodząc na emeryturę przekazał kierowanie dobrze zarządzaną kopalnię dyrektorowi Janowi Materzokowi. Zmarł w wieku 79 lat, a w ostatniej jego drodze towarzyszyły mu kopalniane i związkowe poczty sztandarowe, obecny i byli dyrektorzy kopalni oraz delegacje, współpracownicy i pracownicy kopalni.

Bronisław Capłap

Najlepsi sięgnęli po Puchar

Strzelanie z wiatrówki, a raczej z broni pneumatycznej kojarzone jest najczęściej z odpustami lub wesołym miasteczkiem. Tu jednak na strzelnicy nosiło znamiona sportowej rywalizacji, w której nie ma sobie równych.

2 października na strzelnicy lokowskiej klubu NOT w Radlinie, a dokładniej - w piwnicach Górniczej Strzechy - rozegrano II Turniej Strzelecki o Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce kopalni Marcel. Przed tarczami zameldowało się prawie dwudziestu zawodników, aby powalczyć o to cenne trofeum. Strzelano ze sportowego karabinka pneumatycznego do tarcz ustawionych w odległości 10 metrów. A że wśród uczestników byli też debiutanci, dla ułatwienia, przyjęto pozycję strzelecką z podpórką. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali organizatorzy, a zarazem sędziowie Turnieju kol. A. Mucha i J. Ososiński. Przy otwarciu zawodów obecny był również prezes Koła LOK KWK Marcel Mariusz Cieciera.

mik

Życząc dobrych wyników zachęcał do wstępowania w szeregi członków koła zakładowego LOK, które w programie swej działalności ma wiele propozycji dotyczących chociażby zawodów strzeleckich z broni palnej, czy ciekawych wycieczek turystycznych. Przed rozpoczęciem zawodów strzeleckich kol. B. Capłap omówił regulamin strzelania, który przewidywał oddanie w kierunku tarcz po siedem strzałów, z których oceniano pięć najlepszych. Po każdym z dwóch pierwszych strzałów zawodnicy mogli przywołać tarczę w celu sprawdzenia trafień dla wniesienia ewentualnej korekty. Przypomniał o dyscyplinie panującej na strzelnicy, a jako elew szkoły podoficerskiej, gdzie brał lekcje przed laty; udzielił kilku cennych uwag i rad, dla osiągnięcia dobrego wyniku. Jak powiedział podstawą celnego strzelania z wiatrówki sprężynowej jest zrozumienie istoty jej działania oraz opanowanie elementów cyklu strzału. Bo trzeba wiedzieć chociażby to, że odrzut w wiatrówce sprężynowej działa na strzelca wcześniej, zanim śrut zacznie przemieszczać się w lufie, aż do momentu jej opuszczenia czyli zupełnie przeciwnie aniżeli w broni palnej. Zawody stały na niezłym poziomie powiedział A. Mucha znawca tej dyscypliny, a niech świadczy o tym fakt, że pociski 25 razy trafiły w sam środek tarczy.

mik

Trzykrotnie do dziesiątek trafili Arkadiusz Stabla, Leszek Cieciera i Marian Bochynek. Pięciokrotnie, prezentując jak się to robi, w dziesiątkę trafił kol. Bronisław Capłap, i on też zdobył I miejsce i Puchar Przewodniczącego. Po podsumowaniu wyników II miejsce zajął Marian Bochynek, a o trzecie powalczył w dodatkowym strzelaniu z Arkadiuszem Stablą - Leszek Cieciera. Osiągniętych wyników gratulował zwycięzcom przewodniczący Krzysztof Wojciechowski, który wręczył puchary. Podsumowując strzelanie zwrócił uwagę na fakt, że niektórzy są posiadaczami pistoletu lub karabinka pneumatycznego czy gazowego, lecz nie zawsze pamiętają w jakim celu je wyprodukowano. Przestrzegał więc przed kierowaniem lufy do ludzi, zwierząt czy ptaków zapraszając jednocześnie na przyszłoroczny Turniej przed tarczami na sportowym obiekcie Klubu NOT.

Bronisław Capłap

Skrzyczne, górą do pokonania

Popularyzacja turystyki grupowej i upowszechnienie aktywnego wypoczynku w środowisku górniczym oraz poznanie piękna Beskidu Źląskiego, to najważniejsze z celów XXIII Złazu Górskiego.

W dniu 5 września odbył się kolejny XXIII już Złaz Górski, organizowany przez Radę Krajową ZZG w Polsce. W tym roku miejsce startu grupy z Marcela zlokalizowane było w Szczyrku, które położone jest na wysokości od 500 do 600 m n.p.m. W trasę wyruszyliśmy szlakiem zielonym, który zielony był nie tylko z oznakowania, bo prowadził przez piękne zalesione tereny. Pokonując kolejne metry towarzyszył nam humor i wspaniała atmosfera. Po wejściu na Becyrek (862 m n.p.m.), gdzie zrobiliśmy sobie przerwę na krótki odpoczynek, przystąpiliśmy do forsowania Skrzycznego. Trasa nie należała do łatwych, bo na niektórych odcinkach wiodła tuż nad stromymi zboczami. Wymagało to dużej uwagi i koncentracji od uczestników wyprawy. Dla niektórych wejście na Skrzyczne, było pierwszą taką wyprawą w góry co sprawiło im wielką frajdę i dało powody do satysfakcji. Suma przewyższenia, którą pokonali uczestnicy wyniosła prawie 700 metrów, co obrazuje skalę trudności z jaką uporali się piechurzy z Marcela. Skrzyczne (1257 m n.p.m.) najwyższy szczyt w grupie górskiej Beskidu Źląskiego, w Zewnętrznych Karpatach Zachodnich w Polsce. Skrzyczne - jako najwyższy szczyt Beskidu Źląskiego należy do Korony Gór Polski. Na szczycie Skrzycznego znajduje się schronisko PTTK. Można tam wjechać dwuodcinkowym wyciągiem krzesełkowym ze Szczyrku, ale to nie to samo, co pokonanie trasy na własnych nogach. Na zboczach góry znajdują się trasy narciarskie o różnym stopniu trudności należące do Ośrodka Narciarskiego COS i łącznej długości 14 km. Na szczycie tej góry od końca lat 90. XX w. wznosi się charakterystyczny 87-metrowy maszt nadajnika RTV. Po odpoczynku i zrobieniu pamiątkowych zdjęć udaliśmy się szlakiem niebieskim do miejsca docelowego. Tegoroczna meta Złazu usytuowana była w miejscowości Lipowa przy hotelu ,,Zimnik. Tu na miejscu, na strudzonych uczestników wyprawy, czekał ciepły posiłek (kiełbaska, bigos, fasolka, żurek) oraz napoje. W Złazie uczestniczyło 17 drużyn, reprezentujących ZZG w Polsce. Nasza grupa - z Marcela liczyła 51 osób, w tym 21 dzieci. Podczas Złazu towarzyszyła nam piękna słoneczna pogoda, a organizator przygotował dla uczestników wiele atrakcji. Wśród nich były, prowadzone przez Centaurus rodzinne konkursy sportowe i sprawnościowe, takie jak: rzut do tarczy, jazda na rowerze przeciwskrętnym, dojenie krowy, narty indiańskie i potrójne spodnie. W konkursie rodzinnym drugie miejsce zajęła rodzina państwa Stępień Mariusz, Wioleta, Gabriela i Kinga, reprezentująca ZZG w Polsce KWK ,,Marcel.

mik

Dla najmłodszych uczestników przygotowano gry i zabawy w ,,Zaczarowanym Ogrodzie Niemałym zainteresowaniem cieszyły się zawody w przeciąganiu liny, w których uczestniczyły drużyny żeńskie i męskie. W tej konkurencji nikt się nie oszczędzał, zarówno zawodnicy walczący przy linie jak i kibice, którzy nie oszczędzali strun głosowych w swoim dopingu. W konkurencji przeciągania liny, najlepszą drużyną wśród kobiet została ,,Tauron Wydobycie a wśród mężczyzn zawodnicy reprezentujący KWK Makoszowy. Przez cały czas trwania Złazu towarzyszył nam dobry humor i wspaniała zabawa. Przy muzyce płynącej z głośników można było zatańczyć i włączyć się do śpiewu. Na koniec Złazu, przewodniczący Dariusz Potyrała, koledzy wiceprzewodniczący Wacław Czerkawski i Ryszard Płaza oraz wójt Lipowej Jan Góra, wręczyli nagrody zwycięzcom i uczestnikom XXIII Złazu Górskiego. Wszystkim uczestnikom gratuluję kondycji i ukończenia Złazu. Rodzinie Stępień zaś zajęcia drugiego miejsca w konkurencji wieloboju rodzinnego. Dziękując jeszcze raz za udział już dzisiaj zapraszam na kolejny Złaz Górski w przyszłym roku.

mik

Krzysztof Wojciechowski

Słoneczna Italia nas zauroczyła

Kraj położony w Basenie Morza Źródziemnego pełen jest słońca i piękna. Charakteryzują go upalne lata i łagodne zimy. Stąd przybywają tu niezliczeni turyści spragnieni morza , ciepłej plaży i wrażeń. Te właśnie walory zdecydowały o naszej podróży w ten rejon świata, gdzie przebywaliśmy na przełomie lipca i sierpnia.

W dniach 24.07. - 04.08. br., grupa licząca, wraz z sześciorgiem dzieci dwadzieścia osób przebywała w gorącej Italii. Po piętnastu godzinach jazdy autokarem, zawitaliśmy do San Mauro Mare, gdzie zostaliśmy zakwaterowani w hotelu ,,CONTI". Sam fakt, że przywitano nas w polskim języku już łamał barierę komunikacji a że kucharz był Włochem dawało gwarancję smacznych posiłków. Urokliwa miejscowość od razu zrobiła na nas wrażenie i wprawiła nas w doskonały nastrój. Słoneczne i morskie kąpiele, wypoczynek na bezpłatnej plaży, oddalonej od hotelu o 200 metrów, możliwość skorzystania ze sprzętu pływającego oraz zagrania w piłkę siatkową sprawiało że nikt z nas nie zaznał nudy. San Mauro Mare położone jest niedaleko od Rimini, a w odległości od kilku do kilkudziesięciu kilometrów, znajdują się miejscowości godne zwiedzania: San Marino, Rawenna, Cesenatico, czy Mirabilandia. Takie położenie zachęcało do wycieczek, które jako fakultatywne proponowano w ofercie hotelu. Pierwszą z nich odbyliśmy do przepięknej, chociaż przeludnionej turystami, Wenecji. Rozpoczęliśmy ją od przejazdu autokarem do portu w Cioggio, z którego odbyliśmy dwugodzinny rejs statkiem do Wenecji. Płynąc podziwialiśmy niepowtarzalne widoki na położone wzdłuż linii brzegowej porty i zatoki. Miasto Juli
i Romea jest przepiękne. Jego architektura, wtopiona w kanały z pływającymi gondolami i ta mieszanka narodowościowa przemieszczająca się wąskimi ulicami stanowi o szczególnym uroku tego miasta. W trakcie pobytu odbyliśmy również wyjazd do stolicy Włoch - Rzymu, gdzie z przewodnikiem mogliśmy zwiedzać jego zabytki z Bazyliką św. Piotra
i Koloseum włącznie.
s s
Atrakcją, jak się okazało nie tylko dla najmłodszych był wyjazd do Mirabilandi, parku rozrywki, w którym nie można było obojętnie przejść obok zjeżdżali, czy karuzeli Zdając się na własną inicjatywę sami zorganizowaliśmy sobie wycieczkę autokarem do San Marino i Rimini. W księstwie San Marino spędziliśmy cały dzień. Tu mieliśmy więc sporo czasu na zwiedzanie, fotografowanie i robienie zakupów, z których zdecydowanie najbardziej zadowolone były panie. Wina, perfumy, okulary, odzież, pamiątki to artykuły, które cenowo konkurowały z tymi we Włoszech. Zdaniem uczestników wycieczki - "forma zwiedzania bez przewodnika, jest o wiele praktyczniejsza, bo nie narzuca realizacji programu".
W Rimini naszą uwagę zwrócił Łuk Augusta i liczący sobie prawie 2 tys. lat most Tyberiusza, który przepięknie wygląda wieczorem. Włochy są krajem, gdzie na każdym kroku pojawiają się elementy i historyczne ślady panowania cesarstwa rzymskiego. Goszcząc na ziemi włoskiej rozegraliśmy mecz piłki nożnej, pomiędzy młodzieżą a dorosłymi. Mecz zakończył się zwycięstwem młodzieży, a przegraną tłumaczymy przytłaczającym dopingiem kibiców dla młodzieży. W przerwie meczu gasiliśmy pragnienie sokami, a kalorii szukaliśmy w melonach, które przygotował organizator. Każdy kraj ma swoje zwyczaje i obyczaje. Dla Włochów, kiedy w południe temperatury sięgają czterdziestej kreski na termometrach nadchodzi czas sjesty. Od godz. 12.30 - 15. 30 sklepy, gastronomia, stoiska są zamykane - ba, nawet ratownicy schodzili z plaży, by schronić się przed żarem lejącym się z nieba.
ggnn Popołudniem plaże, a wieczorem ulice, wracały znów do życia. Odbywaliśmy spacery do pobliskich miejscowości Gateo a Mare, Cesenatico i Belarii, w których co dnia czekały jakieś atrakcje, odbywały się koncerty, występy taneczne, animacje i przedstawienia. Miasta te zupełnie zmieniały swój wizerunek wieczorem, kiedy tonęły w światłach reflektorów i iluminacji świetlnych. Bardzo ciekawie wyglądały zwłaszcza części portowe, gdzie wszystkie te światła znajdywały swe odbicie lustrzane w wodzie. Podsumowując pobyt we Włoszech to trzeba powiedzieć, że wróciliśmy bogatsi o wspaniałe przeżycia, wrażenia i opaleniznę. Pobyt udokumentowaliśmy na licznych fotkach, które prezentujemy w galerii naszej strony www.zzgmarcel.pl .

Krzysztof Wojciechowski

Już dziś zachęcam do zwiedzania Włoch w przyszłym roku, gdzie w cenie znajdą się dwie wycieczki do San Leo - przepiękna twierdza i Urbino - najładniejszy deptak we Włoszech. O terminach i cenach będziemy informować na naszej stronie

ddd

Ryby złowione, puchary wręczone

Niedzielny poranek, o zmieniającej się co chwila aurze, nie zapowiadał dobrych łowów. Poruszane wiatrem potężne drzewa, okalające zbiornik wodny, zrzucały listowie i kładły się ruchomym cieniem na lustrze wody płosząc zmierzające do zanęty ryby. A pomagały temu również wzdręgi- zwane diabełkami, które przeganiały wszelką rybę. Ale, jak zawsze, cierpliwość i determinacja - charakteryzujące wędkarzy dały niezłe wyniki.

Po Puchar Przewodniczącego ZZG w Polsce KWK "Marcel" starało się w tym roku sięgać ponad czterdziestu wędkarzy, rywalizujących z sobą w trzech kategoriach - senior , junior i w kategorii kobiet. Wśród wędkujących,
ku naszemu zadowoleniu, było tym razem wielu członków organizacji ZZG w Polsce, którzy bronili czarno-zielonych barw górniczych. To od razu przełożyło się na wynik. Rafał Piechaczek swoim wynikiem 2.840 g zdobył pierwsze miejsce
i Puchar Przewodniczącego związku którego jest członkiem. Wśród wędkujących były też panie, skrupulatnie odnotowujące swoje cenne punkty na liście zawodników. Agnieszka Kordus, nie ukrywała zadowolenia z faktu, że wyciągnęła z wody niezliczoną ilość ryb, które łącznie ważyły 1.140 g. Koleżanka Ania zaś pochwaliła się złowioną miniaturką, którą szybko i sprawnie wypuściła na wolność.
strz1 Trzeba bowiem wiedzieć, że w tego typu zawodach spławikowych liczy się przede wszystkim koleżeńska rywalizacja, a potem dopiero waga, a nie ilość złowionych ryb. Dla członków Koła PZW 48 zawody zaliczane do grand prix, oprócz satysfakcji z pokonania rywali dawały kolejne cenne punkty. Ranek 6 września nie zapowiadał pogody, która wyklarowała się dopiero w godzinach południowych. Wtedy właśnie przejrzało słoneczko, które odsłoniło urok odrzańskich rozlewisk. Zza kurtyny opadającej mgły ukazały się pięknie porośnięte brzegi, czysta woda i sunące po wodzie grupki młodych łabędzi .
A wracając do zawodów na uznanie zasługuje fakt, że nagrodę specjalną z rąk przewodniczącego Krzysztofa Wojciechowskiego odebrał jeden z najmłodszych wędkarzy - Kacper Haratyk, który złowił pięknego lina. Zapytany zaś - Czy ryba wyląduje na patelni? Odpowiedział - cyt. " w życiu - ta ryba jest za piękna, żeby ją zjeść". Gratulujemy takiej anty-konsumpcyjnej postawy, życząc złowienia ta.kiej ryby! Kiedy już podsumowano wyniki niedzielnych zmagań nadszedł czas na wręczenie pucharów, dyplomów i nagród rzeczowych. Nie ukrywając swego zadowolenia z przebiegu sportowego wędkowania i uznania dla zwycięzców nagrody wręczali - przewodniczący ZZG w Polsce kopalni "Marcel" Krzysztof Wojciechowski oraz Janusz Biczkowski- prezes Koła nr 48 PZW Radlin.
strz1
Dla zobrazowania wyników podajemy że: - pierwsze miejsce
w zawodach zdobył Rafał Piechaczek z wynikiem 2.840 gr, drugi był Marcin Gielnik - 2.830 gr, a trzeci Janusz Korzonek z wynikiem - 2.810 g. Wśród juniorów pierwsze miejsce zajął Jakub Sochacki - 1.090 g, drugi był Dawid Szafranek - 1.005 g, a trzeci Paweł Bochynek - 900g.
W kategorii pań zwyciężyła Agnieszka Kordus - 1.140 g ryb. Zdaniem głównego sędziego zawodów Wiesława Grobelnego -"Tegoroczne zawody były pierwszymi, bodajże od pięciu lat, gdzie odnotowano tak równe i dobre wyniki". Wszystkim uczestnikom gratujemy osiągnięć i zapraszamy na kolejne zawody wędkarskie w przyszłym roku. strz1
Zdaniem K. Wojciechowskiego - Tegoroczne zawody wędkarskie ujawniły nam wędkarzy, w oparciu o których można budować ekipę na przyszłoroczne spławikowe zawody wędkarskie organizowane przez Radę Krajową ZZG w Polsce.

Bronisław Capłap

Miły i wesoły początek szkoły

Szkoła kojarzy się uczniom z obowiązkami i nudą na lekcjach. Edukacja może być jednak twórcza, kreatywna i inspirująca. Wystarczy dobry pomysł i zaangażowanie aby nauczyć nasze dzieci - jak się mają uczyć, żeby nauka sprawiała im przyjemność

Związek Zawodowy Górników w Polsce podczas jednego ze swoich posiedzeń, w marcu tego roku podjął uchwałę o ufundowaniu rogu obfitości dla dzieci swoich członków, które w tym roku rozpoczynają swą edukację
w pierwszej klasie szkoły podstawowej.strz1
Ta ciekawa inicjatywa znalazła od razu aprobatę i uznanie związkowców. Na przysłowiową "tytę", będącą osłodą i zachętą do rozpoczęcia nauki w pierwszym roku szkolnym czekało 37 dzieci. Mały Adrian zanim przekroczył próg szkolnych murów, wraz z tatą Markiem osobiście pofatygowali się po jej odbiór do biura zarządu związku. Dla Marka ta wizyta była okazją zapytać - Co słychać w związku? A dla Adriana możliwość podziwiania zgromadzonych na półkach pucharów i kolekcji gwareckich kufli. A tak trochę dla statystyki - w tym roku w Radlinie naukę w pierwszych klasach rozpoczęło 285 uczniów, w 14 klasach. W Szkole Sportowej, w Biertułtowach utworzono najwięcej - bo 6 klas (129 uczniów), w SP-4 na Obszarach 4 klasy (77 uczniów) i w SP-3 na Głożynach również 4 klasy (77 uczniów). Z tego miejsca dzieciom życzymy jak najlepszych ocen i wyników w nauczaniu, a rodzicom i wychowawcom cierpliwości, zrozumienia i radości z edukowania swych pociech i podopiecznych. Poniżej prezentujemy kalendarz szkolny Ministerstwa Edukacji Narodowej 2015-2016 r., na którym prócz zaznaczonych dni wolnych od zajęć znalazły się również terminy ferii zimowych dla poszczególnych województw.

Bronisław Capłap

bulg

bulg

,,Zima w górach, lato zaś nad morzem"

Góry mają czyste powietrze, wolne od miejskich spalin. Morze za to coś więcej -leczniczy jod w morskiej bryzie.
Po piękną pogodę i czyste plaże nie musieliśmy w tym roku wyjeżdżać za granicę - bo wszystko to czekało na nas nad pięknym Bałtykiem,w Ośrodku "Górnik" w Łebie.

Do Łeby jeździmy corocznie, od dziewiętnastu już lat - stąd nasza pełna wiedza na temat Ośrodka, miejscowości
i okolicznych atrakcji. Przyjeżdżając mamy gwarancję dobrego zakwaterowania, wyżywienia, miłej atmosfery i bliskości do morza. Są to walory, które stawiają ten kurort przed innymi. Tak było i w tym roku. Tu, uczestnicy trzydziestoosobowej wycieczki, która miała miejsce w dniach od 1-12 sierpnia, mogli dziennie korzystać z darmowych inhalacji oraz zabiegów terapeutycznych. A skoro mogli, to też chętnie korzystali z siłowni, masaży i porannej gimnastyki pod okiem fachowców. Pełnia sezonu, upalna pogoda sprawiły, że plaże, w tym roku, były wyjątkowo zatłoczone, a dojście do morza znacznie utrudnione. Najgorzej było przy zejściach na plaże z gastronomią, lodami, napojami i co tu ukrywać z sanitariatami.
W odleglejszych miejscach było w miarę luźno.

mik

W programie wycieczki był rejs statkiem po morzu, stąd na jego pokładzie uczestników witał kapitan Niki-Wik,
z którym można było wypłynąć w morze i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. On też wprowadził dzieci w tajemniczy świat poszukiwaczy skarbów na Ośrodku. Dzień, kiedy nieco ustąpił żar lejący się z nieba, wykorzystano na zwiedzanie Gdańska oraz portu w Gdyni. W Gdyni można było podziwiać wspaniały Dar Pomorza, okręt marynarki wojennej ORP "Błyskawica" oraz zwiedzić Oceanarium lub Muzeum Marynarki Wojennej. W Gdańsku niewątpliwie największą atrakcją był Jarmark Dominikański, który oblegany był przez różnych kolekcjonerów i miłośników staroci. Zorganizowane wystawki przypominały i nawiązywały do minionych lat, gdzie otaczały nas nieznane obecnemu pokoleniu przedmioty codziennego użytku. Były też książki, obrazy, militaria, stare figurki, posążki z brązu, srebrne zastawy i monety. Kolorowe, na wzór wiejskiej chaty, stoiska gastronomiczne zapraszały na pajdę wiejskiego chleba ze smalcem i kiszonym ogórkiem. Tu trudno było się oprzeć zapachowi świeżutkiego chleba, którego sam widok łaskotał podniebienie.

mik

W kolejnym dniu nasi wycieczkowicze zwiedzili Park Rekreacyjno-Edukacyjny Sea Park Sarbsk związany tematycznie z fauną i florą mórz i oceanów, a także kulturą i historią regionu Pomorza. Park, jeden z największych na Północy naszego kraju, ma wiele do zaoferowania zwiedzającym. W basenach wodnych zamieszkują foki szare
i południowo-amerykańskie kotiki, któremożna było oglądać z bliska podczas karmienia. Ażeby sprawdzić jak to jest gdy coś "postawione jest na głowie", można było wejść pod pokład wywróconego do góry dnem statku i tu doznać pomieszania zmysłów. Na rozległym terenie można było obejrzeć miniatury latarni morskich oraz potężne ośmiornice, kałamarL^ ŠPQ